Kategoria: Bez kategorii

Jezus Chrystus, wypełnienie wiecznego przymierza

Wszystkie przymierza świadczą o Jezusie

Wszystkie omówione już przymierza są powiązane z Jezusem Chrystusem: każde z nich świadczyło o Jego przyjściu i faktycznie On przyszedł zgodnie z obietnicą. Historia odkupienia to Boże dzieło ustanowienia i wypełnienia Jego przymierza. Celem Bożego przymierza jest zesłanie Mesjasza i zbawienie ludzkości. Biblia zaświadcza o ustanowieniu, sukcesji i ostatecznym wypełnieniu go dzięki przyjściu Jezusa Chrystusa. A zatem rządy Boże w historii odkupienia możemy poprawnie zrozumieć tylko wtedy, kiedy zbadamy bliską relację między przymierzami opisanymi w Biblii a Jezusem Chrystusem.

Kiedy Adam i Ewa złamali przymierze uczynków w pięknym ogrodzie Eden, rzeczywistym miejscu w historii, zostali z niego wyrzuceni (Rdz 3:24). Wszyscy, którzy urodzili się po Adamie, stali się dziećmi śmierci i gniewu i z powodu grzechu zasługiwali na śmierć (Rz 5:12; Ef 2:3). Rozmaite przymierza opierające się na złożonej przez Boga rodzajowi ludzkiemu po jego upadku obietnicy ,,potomstwa niewiasty” (Rdz 3:15), które zostały ustanowione od tamtego czasu, konsekwentnie prowadziły coraz bliżej ku przyjściu Jezusa Chrystusa.

Przymierze noachickie a Jezus Chrystus

Bóg zawarł przymierze tęczy z Noem, jego potomkami i wszelkim żywym stworzeniem. Istotą tego przymierza jest obietnic, że Bóg już nigdy nie będzie karał świata za pomocą wody, tak iż synowie obietnicy nie zostaną zgładzeni (Rdz 9:11, 15). Znakiem tego przymierza jest łuk na obłoku (Rdz 9:11-17). Gdy świat legł w gruzach i pogrążył się w rozpaczy z powodu potopu, Bóg dał Noemu nadzieję i obietnicę, zawieszając swoją tęczę na obłokach. 

Ludzie z czasów Noego od chwili wielkiego potopu musieli drżeć ze strachu przed kolejną karą w postaci potopu za każdym razem, kiedy padał deszcz. Jednak na widok tęczy zapewne odnajdowali w sercu poczucie bezpieczeństwa i spokoju. Tęcza rozciąga się na niebie nad ziemią w harmonijnym porządku barw czerwonej, pomarańczowej, żółtej, zielonej, błękitnej, granatowej (Indygo) i fioletowej (purpurowej) i napełnia nas głębokim odczuciem zdumienia, radości i pokoju. 

Tą tęczą wiecznej nadziei jest Jezus Chrystus (Kol 1:27). Również dzisiejsi chrześcijanie nie powinni żywić lęki dopóty, dopóki mają tę tęczę nadziei. Nawet gdy będą nas otaczać moce udręki, odnajdziemy pociechę i nadzieję, póki będziemy mieli tęczę. 

Podobnie jak ludzie za dni Noego otrzymali pocieszenie, spoglądając na tęczę, a podczas wędrówki po pustyni odnajdowali życie dzięki spojrzeniu na miedzianego węża, tak my mamy znaleźć życie wieczne, ze wszystkich sił skupiając wzrok na Jezusie Chrystusie (Hbr 12:2). Przymierze tęczy jest naszą żywą nadzieją zapowiadającą Jezusa Chrystusa, naszego wiecznego pocieszyciela (2 Kor 1:3-7; 1P 1:3). 

Przymierze z Abrahamem a Jezus Chrystus

Mt 1:1 mówi: ,,Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama”. Stwierdzenie, że Jezus Chrystus jest synem Abrahama, oznacza najpierw, że Jezus Chrystus jest Zbawicielem Żydów będących ,,synami” Abrahama. Jednak jego synami są wszyscy, którzy mają wiarę w Chrystusa, niezależnie od rodowodu – czy to Żydzi, czy poganie (Ga 3:7-9,29). Zatem Jezus jest Zbawicielem wszystkich wierzących. 

Bóg zawarł z Abrahamem przymierze w kilku etapach, w których obiecany został jedynie Jezus Chrystus (Ga 3:16). Po pierwsze, w Rdz 12:3 Bóg obiecał Abrahamowi: ,,W tobie będą błogosławione wszystkie plemiona ziemi”. Wyrażenie w tobie brzmi po hebrajsku בְּךָ (beka). Nie znaczy ono tylko tego, że wszystkie rodziny na ziemi zostaną pobłogosłąwione z powodu człowieka Abrahama, lecz wskazuje na to, że zostaną one pobłogosławione przez Jezusa Chrystusa, który przyjdzie jako potomek Abrahama. 

Po drugie, w Rdz 15:5 Bóg obiecał Abrahamowi: ,,Spójrz na niebo i policz gwiazdy, o ile zdołasz je policzyć. I dodał: Tak liczne będzie twoje potomstwo”. Hebrajskie słowo oznaczające ,,potomstwo” זֶרַע (zeraʿ) występuje tu w liczbie pojedynczej i odnosi się najpierw do Izaaka, ale ostatecznie do Jezusa Chrystusa, który miał nadejść w przyszłości (Ga 3:16). To Jezus Chrystus był prawdziwym dziedzicem przymierza, który miał wypełnić Boże przymierze zawarte z Abrahamem (Rdz 15:2-4). Dlatego przymierze to zapowiada, że liczni jak gwiazdy na niebie będą święci, którzy odziedziczą królestwo niebieskie za sprawą Jezusa Chrystusa.

Po trzecie, w Rdz 18:18 Bóg obiecał Abrahamowi: ,,[…] od Abrahama będzie pochodzić wielki i potężny naród. Przez niego będą błogosławione wszystkie narody ziemi”. Znaczy to, że wszystkie narody ziemi zostaną pobłogosławione przez Abrahama, lecz jeszcze bardziej przez Jezusa Chrystusa, który miał przyjść ,,przez niego” בּוֹ () jako jego potomek. 

Po czwarte, w Rdz 22:17-18 Bóg obiecał Abrahamowi: ,,Będę ci błogosławił i rozmnożę twoje potomstwo jak gwiazdy na niebie i jak piasek leżący na brzegu morza. Twoje potomstwo posiądzie miasta swoich nieprzyjaciół. Będą błogosławione w twoim potomstwie wszystkie narody ziemi”.

W tym przymierzu Bóg obiecał trzy rzeczy dotyczące ,,twego potomstwa”  זֶרַע (zeraʿ. We wszystkich trzech obietnicach słowo זֶרַע (zeraʿ) występuje w liczbie pojedynczej i oznacza Jezusa Chrystusa, który nadchodzi. Pierwsza obietnica brzmiała: ,,Rozmnożę twoje potomstwo jak gwiazdy na niebie i jak piasek leżący na brzegu morza” (Rdz 22:17). I znowu ,,twoje potomstwo” odnosi się do Jezusa Chrystusa, który ma przyjść jako syn Abrahama i dzięki temu niezmierzona liczba ludzi narodzi się przez Niego ponownie w wierze. 

Następna obietnica brzmiała: ,,twoje potomstwo posiądzie miasta swoich nieprzyjaciół” (Rdz 22:17). Początkowo oznacza to, że jego potomstwo posiądzie miasto wroga, ale ostatecznie stanowi obietnicę, że Jezus Chrystus zniszczy całą władzę Szatana i odniesie zwycięstwo. Na koniec Bóg obiecał: ,,Będą błogosławione w twoim potomstwie wszystkie narody ziemi” (Rdz 22:18). Tutaj znowu wyrażenie w twoim potomstwie בְּזַרְעֲךָ (bezar`aka) opisuje Jezusa Chrystusa, który przyjdzie jako syn Abrahama i przyniesie błogosławieństwa wszystkim narodom ziemi. 

Przymierze synajskie a Jezus Chrystus

Czterysta trzydzieści lat po ,,obietnicach” złożonych Abrahamowi i jego potomkom (Ga 3:15, 17) Bóg nadał Izraelitom Dziesięć przykazań i Prawo za pośrednictwem Mojżesza w przymierzu synajskim (Wj 20-23). Bóg nadał w nim Prawo Mojżeszowi, Mojżesz przekazał ludowi wszystkie słowa Pana, a Izraelici odpowiedzieli, że spełnią wszystko, co Bóg im powiedział (Wj 24:3,7). Obietnica przyjścia Jezus Chrystusa jest zapowiedziana nawet w przymierzu synajskim. 

Po pierwsze, ,,krew przymierza” zapowiada krew Jezusa Chrystusa. Kiedy lud obiecał wypełnianie przymierza, Mojżesz złożył w ofierze młode byki i pokropił go ich krwią. Czyniąc to, potwierdził przymierze i oznajmił: ,,To jest krew przymierza, które Pan zawarł z wami na podstawie wszystkich tych słów” (Wj 24:8).

Krew przymierza zawartego przez Mojżesza była zapowiedzią doskonałej i wiecznej krwi przymierza, które Jezus Chrystus miał ustanowić na krzyżu. Kiedy przybliżał się czas ukrzyżowania, Jezus powiedział podczas ostatniej wieczerzy: ,,[…] to jest bowiem Moja krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów” (Mt 26:28; Mk 14:24; Łk 22:20; 1 Kor 11:25). Krew zwierząt odpuszczała grzechy ludzkie tylko raz, kiedy była wylana, natomiast krew Jezusa Chrystusa, która została wylana na krzyżu, w pełni usuwa wszystkie grzechy raz na zawsze (Rz 6:10; Hbr 7:27; 9:12, 26; 10:2, 10; 1P 3:18). 

Po drugie, to ,,pierwsze przymierze” zapowiada ,,nowe przymierze” za pośrednictwem Jezusa Chrystusa. ,,Pierwsze przymierze” w Hbr 8:7 jest to przymierze synajskie, które Bóg zawarł z ludem Izraela za pośrednictwem Mojżesza (Hbr 8:7; 9:1, 15, 18). Chociaż Izraelici poprzysięgli je dotrzymywać, nie mogli w pełni tego uczynić wskutek grzeszności i słabości wynikającej z całkowitego zepsucia i upadku ludzkości. Pierwsze przymierze sprawiło, że ludzie tęsknili za nowym przymierzem, które miało być ustanowione przez Jezusa Chrystusa, jest On bowiem pośrednikiem nowego przymierza (Hbr 9:15; 12:24). Dlatego chrześcijanie nie przestrzegają przymierza własnymi siłami, lecz dzięki mocy Bożej i dziełu Ducha Świętego w Jezusie Chrystusie (Rz 8:2-4). 

Przymierze z Dawidem a Jezus Chrystus

 Nowy Testament zaczyna się od słów ,,υἱοῦ Δαυὶδ, υἱοῦ Ἀβραάμ” (huiou Dauid huiou Abraam; Mt 1:1). Jest to deklaracja, że Jezus Chrystus jest jednocześnie synem Abrahama i synem Dawida. Najważniejszą zasadą w przymierzu z Dawidem jest obietnica ,,syna”, syna Dawida (2Sm 7:12-14; 1Krn 22:9-12; Ps 89:29-30). Syn, którego Bóg obiecał dać Dawidowi, był ,,mężem pokoju”, i to on miał zbudować dom dla Boga, a Bóg miał ustanowić tron królestwa jego syna na wieki (1Krn 22:9-10).

Przymierze to zostało najpierw wypełnione, kiedy syn Dawida, Salomon, wybudował świątynię w Jerozolimie i poświęcił ją Panu. Jednak obietnica, że przyjdzie syn i ustanowi tron królestwa na wieki, dotyczy ostatecznie przyjścia Jezusa Chrystusa, który miał ustanowić wieczne królestwo niebieskie. Archanioł Gabriel powiedział Marii: ,,[…] Pan Bóg da Mu tron Jego praojca Dawida. Będzie królował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca” (Łk 1:32-33). Orędzie to jest dodającym otuchy świadectwem, że Jezus Chrystus przyszedł jako Jedyny, żeby wypełnić przymierze z Dawidem (Ps 2:7, 12; Dz 13:33-34).

Nowe Przymierze Jeremiasza a Jezus Chrystus

Bóg posłał proroka Jeremiasza i ustanowił przymierze na krótko przed zniszczeniem Jerozolimy. Centralnym punktem oraz wykonawcą tego nowego przymierza był Jezus Chrystus. Jezus nazwał je ,,Nowym Przymierzem w Mojej krwi” (Łk 22:20; 1Kor 11:25), a autor Listu do Hebrajczyków mówi o Jezusie jako o ,,pośredniku Nowego Przymierza” (Hbr 9:15; 12:24). 

Jak opisany jest Jezus w nowym przymierzu? Po pierwsze, zapowiada ono zmianę charakteru i serc ludzi za sprawą Ewangelii Jezusa Chrystusa.

Jer 31:33 Ale takie będzie przymierze, które zawrę z domem Izraela po tych dniach, mówi PAN: Włożę moje prawo w ich wnętrzu i wypisze je na ich sercach. I będę ich Bogiem, a oni będą moim ludem.

Hebrajskie słowo oznaczające w tym wersecie ,,w” to קֶרֶב  (qereb), co znaczy ,,wewnętrzna część” lub ,,środek”. Odnosi się ono do myśli, uczuć lub charakteru człowieka. Hebrajskie słowo oznaczające serce to לֵב (leb), co oznacza ,,wewnętrznego człowieka” lub ,,umysł”. Podczas gdy prawo starotestamentalne było przymierzem zmieniającym zewnętrzne cechy osoby, nowe przymierze zmienia jej charakter i człowieka wewnętrznego (Ps 40:9; Ez 11:19-20; 2Kor 3:2-3). 

Jezus otworzył oczy ludzi na istotę grzechu, kiedy powiedział, że cudzołóstwo wyrasta z charakteru i serca człowieka. Do chwili rozpoczęcia przez Niego nauczania ludzie podlegali osądowi jedynie na podstawie ich zewnętrznych zachowań. Jezus powiedział w Mt 5:27-28: ,,Wiecie, że powiedziano: Nie będziesz cudzołożył. A Ja wam mówię: Każdy, kto patrzy na kobietę i pragnie ją mieć, już w swoim sercu dopuścił się cudzołóstwa”. 

Do czasów Jezusa prawo nie było wypisane w sercach ludzkich, ale nowe przymierze w CHrystusie jest prawem wypisanym w sercu (Jr 31:33; Hbr 8:10). Tym nowym prawem, to znaczy prawem wypisanym na sercu, jest nic innego jak Ewangelia Jezusa Chrystusa. Słowo כָּתַב (Katab), co znaczy ,,zapisać”. 

Po grecku brzmi ono ἐπιγράφω (epigrapho), co także znaczy ,,zapisać”. Słowa tego używa się na określenie czegoś, co zostało trwale wyryte w kamieniu, a nie tylko napisane na powierzchni. Kiedy Ewangelia Jezus Chrystusa zostaje wypisana w naszych sercach, możemy nawiązać wieczną relację z Bogiem, wskutek czego wypełnia się obietnica: ,,Ja będę im Bogiem, oni zaś będą Mi ludem” (Jr 31:33; Hbr 8:10).

Kiedy prawo Boga nie było wypisane na sercach Izraelitów, ci porzucali Go, zdradzali i buntowali się przeciw Niemu. Natomiast kiedy prawo to będzie wiecznie wypisane na ich sercach, staną się wiernym ludem, który nigdy nie porzuci Boga. 

Po drugie, zapowiada ono pełne przebaczenie, którego udzieli Jezus Chrystus.

Jer 31:34 I nikt nie będzie już uczył swego bliźniego ani nikt swego brata, mówiąc: Poznaj PANA, bo wszyscy będą mnie znali, od najmniejszego aż do największego z nich, mówi PAN. Przebaczę bowiem ich nieprawość, a ich grzechów nigdy więcej nie wspomnę.

Słowo poznać, użyte w tym wersecie brzmi po hebrajsku יָדַע  (jada) i oznacza poznanie osiągane całą osobą, a nie tylko za pomocą intelektu – poznanie pełne jak wówcza, gdy widzimy ,,twarzą w twarz” (1 Kor 13:12).

Jak takie zjawisko jest możliwe? Jr 31:34 wyjaśnia, że dzieje się tak, ponieważ Bóg przebacza nieprawości ludzi i nie pamięta już ich grzechów. W hebrajskim tekście Jr 31:34 występuje spójnik podrzędny ponieważ (כִּי, ki), który wyraża przyczynę. Innymi słowy, ludzie poznają Boga osobiście w rezultacie Jego odkupieńczego dzieła (Hbr 8:11).

Dzieło odkupienia, które udziela przebaczenia wszystkich grzechów, wypełnia się za sprawą krzyża Jezusa Chrystusa (Ef 1:7; Hbr 9:12-13,28). Dlatego krzyż Jezusa Chrystusa staje się fundamentem, na którym ludzie mogą osobiście poznać Boga. Z tego powodu w Iz 59:20-21 Bóg mówi, że ustanowi przymierze z ,,synami Jakuba, którzy nawrócili się z grzechów”. Ci, którzy nawracają się dzięki suwerennej łasce Boga i uczestniczą w odkupieńczym dziele krzyża Jezusa Chrystusa, otrzymają nowe przymierze. Iz 59:21 ukazuje dwa rodzaje zjawisk wynikających z nowego przymierza. 

Iz 59:21 A to będzie moje przymierze z nimi, mówi PAN: Mój Duch, który jest w tobie, i moje słowa, które włożyłem w twoje usta, nie odstąpią od twoich ust ani od ust twego potomstwa, ani od ust potomków twego potomstwa, mówi PAN, odtąd aż na wieki.

Zgodnie z tym wersetem z chwilą ustanowienia nowego przymierza Duch i Słowo Boga już nigdy nie oddalą się od ust Bożego ludu. Hebrajski odpowiednik użytych w tym wersecie słów Duch Mój to רוּחִי (ruhi) i słowo to odnosi się do Ducha Świętego (Iz 61:1; 1J 2:27). Z kolei hebrajski odpowiednik słów Moje słowa דְּבָרַי (debaraj) i odnosi się on do ,,Słowa Bożego”. Duch Święty i Słowo Boże współdziałały ze sobą w czasach pierwotnego Kościoła.Kiedy apostoł Piotr głosił Słowo, Duch Święty zstąpił na wszystkich, którzy go słuchali (Dz 10:44). Czas nowego przymierza nadszedł w Jezusie Chrystusie. 

Fragment pochodzi z książki Niegasnąca pochodnia przymierza


Znaczenie Zmartwychwstania – Kevin DeYoung

Wydarzenia, które miały miejsce…

Nie ma w historii ludzkości wydarzenia ważniejszego niż zmartwychwstanie Syna Bożego. Niech nie umknął naszej uwadze te dwa słowa: historia ludzkości. Chrześcijaństwo to religia historyczna. Głosimy i wierzymy w konkretne wydarzenia, które rzeczywiście miały miejsce – co jest jasne i zrozumiałe dla każdego, może poza szaleńcami oraz badaczami Nowego Testamentu. Wielkanocy nie świętujemy, dlatego że Jezus wciąż żyje dzięki nauce, którą głosił, ani dlatego że ożywa w każdym ze swych naśladowców. Wielkanoc to święto mającego boską naturę Galillejczyka, którego serce na nowo zaczęło tłoczyć krew, płuca – pobierać powietrze, a synapsy w mózgu – przenosić informacje. 

,,Cóż takiego w trzy dni zmieniło grupę w duchowych zdobywców świata?” – zapytał kiedyś J. Grescham Machen. – ,,Nie było to wspomnienie życia Jezusa. Nie była to inspiracja płynąca z dawnej znajomości z Nim. Było to przesłanie: On zmartwychwstał. Tylko to świadectwo dało żyjącego Zbawiciela uczniom i może dać Go także nam dzisiaj”.  Jeśli historyczny Jezus to nie ten sam, który umarł za nasze grzechy, został pogrzebany i powstał z martwych do życia, wówczas jest nieudacznikiem i oszustem i nie należy Mu się nasza cześć. 

Istotny problem

Pisanie historii na nowo przeszkadza nielicznym, tymczasem prawdziwym problemem większości wiernych jest ignorancja w kwestii implikacji zmartwychwstania. Większość z nas potrafi zaśpiewać triumfalnie Christ The Lord Is Risen (Chrystus Pan zmartwychwstał) bez konieczności przymykania uszu na to, co śpiewamy, i tłumaczenia sobie tekstu za pomocą matafor, co jeszcze nie znaczy, że próbujemy zgłębić, z jakiej przyczyny jest to dla nas dobra nowina. Zazwyczaj zadowalamy się faktem, że Jezus żyje – bo przecież jak najbardziej na miejscu jest to, żeby ,,porządny człowiek” nie tkwił w grobie. 

Za ignorancję tę odpowiadają, po części, kaznodzieje, którzy za punkt honoru wzięli sobie obronę zmartwychwstania przed atakami sceptyków i krytykantów, przez co przestali właściwie rozbudzać w wiernych radość z dobrodziejstw, jakie otrzymaliśmy dzięki naszemu niegdyś martwemu, a dziś żyjącemu Panu. W odpowiedzi na pytanie 45 znajdziemy trzy zwięzłe przyczyny, dla których zmartwychwstanie Syna Bożego to dla wierzącego dobra nowina.

Sam krzyż nie wystarczy?

Po pierwsze, powstając z martwych, Jezus Chrystus zatriumfował nad śmiercią, dzięki czemu możemy mieć udział w prawości, którą zdobył dla nas przez śmierć. Pierwszy List do Koryntian 15 mówi wprost, że jeśli Jezus nie został wskrzeszony ,,daremna jest nasza wiara” i ,,nadal jesteście w waszych grzechach” (w. 17). Dlaczego sam krzyż nie wystarczy do przebaczenia grzechów? Dlaczego konieczne jest zmartwychwstanie? Ponieważ to ono jest zwycięstwem – nad grzechem, śmiercią i Szatanem. Powstanie Jezusa z martwych świadczy nie tylko o tym, że jest On Synem Bożym (Rz 1:4), ale i o tym, że Bóg przyjął złożoną przez Niego ofiarę. Gdyby nie został wskrzeszony, wiedzielibyśmy, że dzieło zbawcze jeszcze się nie dokonało. 

I na odwrót – Jego wskrzeszenie oznacza zaspokojenie wymagań Bożej sprawiedliwości. Kara została wymierzona, zasługa Chrystusa okazała się godna, dług spłacony, śmierć pokonana, a grzech przebłagany. 

Jak działa karne zastępstwo?

Wyobraźmy sobie rodzinę, która ma sześcioro synów. Pewnego dnia pięciu z nich wymyka się cichaczem z pokoju, jedzie rowerami do najbliższego sklepu, kradnie trochę sztucznych ogni i – po powrocie do domu – odpala je na podwórku. Jako urwisy i narwańcy nie zastanawiają się nad tym, że rodzice przecież są w domu. Dlatego nie mija chwila, a matka i ojciec wybiegają na zewnątrz, a chłopcy – cóż, są w tarapatach.

I właśnie wtedy ich najstarszy brat, który odrabiał w swoim pokoju zadanie z matematyki, staje w ich obronie i prosi, aby rodzice ukarali nie ich, a jego – mimo że nie brał udziału w wybrykach. Mama z tatą każą mu iść do pokoju, zaznaczając, że choć to jego pięciu braci – a nie on – ponosi w tej sytuacji winę, to on zapłaci za ich występek i wysłuży im przebaczenie, pozostając w ramach kary w swoim pokoju. 

Przez cały ten czas, gdy brat siedzi zamknięty w czterech ścianach, pięciu braci niekoniecznie ma poczucie, że już zostali oczyszczeni z winy za swoje wykroczenie. Wiedzą, że dopóki nie otworzą się drzwi i dopóki ich starszy brat nie wyjdzie z pokoju, wymierzanie kary trwa, i przez cały ten czas nie mają pewności, że ta cała zamiana miejsc w ogóle zadziała. Ale w chwili, w której starszy brat odzyskuje ,,wolność”, mogą już odetchnąć z ulgą, wiedząc, że kara została wymierzona, a rodzice uznali sprawę za zamkniętą. Pusty pokój to świadectwo zaspokojenia wymagań rodzicielskiej sprawiedliwości. 

Zmartwychwstanie to znak, że śmierć Jezusa była wystarczająca – aby przebłagać za nasz grzech, aby pojednać nas z Bogiem, aby przedstawić nas jako świętych przed Bogiem. Chrystus zwyciężył, pokonując grzech, śmierć i Szatana – tę właśnie nowinę głosi pusty grób. Zmartwychwstanie to znak, że Chrystus okazał się prawy w oczach Ojca, a my dzięki wierze otrzymaliśmy udział w Jego prawości.

Zmartwychwstanie do nowego życia

Po drugie, mocą Chrystusa my także zmartwychwstaliśmy do nowego życia. Nadzieja nowego życia nie jest wizją odległej przyszłości, a teraźniejszością. Dziesiątki razy pada w Nowym Testamencie określenie ,,w Chrystusie”. Jest to odwołanie do pełnego chwały zjednoczenia wierzących z Chrystusem przez wiarę. Umarliśmy wraz z Nim i wraz z Nim powstaliśmy do nowego życia (Rz 6:5-11; Ef 2:5). Najlepsze wciąż jednak przed nami. 

Poręczenie przyszłej chwały

Trzecim dobrodziejstwem ze zmartwychwstania Chrystusa jest to, że stanowi ono poręczenie naszego przyszłego powstania w chwale. Jego wskrzeszenie było pierwszym plonem żniw zmartwychwstania, które wciąż jest przed nami (1 Kor 15:23). Netrudno sobie wyobrazić kobiety – podobne do tych, które, biegnąc, niosły apostołom nowinę o pustym grobie i otym, że Jezus nie pozostał w objęciach śmierci – wracające z pola z dobrą wiadomością ,,Właśnie zebrałyśmy pierwsze kolby dojrzałej kukurydzy! Już wkrótce żniwa.” Święta Wielkanocne potwierdzają, że otrzymamy nowe ciała. Nikt dokładnie nie wie, w jaki sposób Bóg zbierze z ziemi i z wody cząsteczki, które niegdyś tworzyły nasze ciało. Pewne jest to, że scali nas na nowo – tak, że pozostaniemy sobą, ale w nowszym i lepszym wydaniu. Dlatego też ,,jako Zbawcy wyczekujemy Pana Jezusa Chrystusa, który przekształci nasze ciało poniżone w podobne do swego chwalebnego ciała” (Flp 3:20-21). 

Fragment pochodzi z książki Niemalże zapomniana Dobra Nowina.


Rola cudów – Jan Kalwin

Cuda a Ewangelia

Naszym prześladowcom brak rozumu, kiedy domagają się od nas cudów. Przecież nie tworzymy nowej Ewangelii, lecz powołujemy się na tę, której prawdę potwierdziły wszystkie cuda uczynione przez Jezusa Chrystusa i Jego apostołów. Można by rzec, że w odróżnieniu od nas oni opierają swą doktrynę na cudach zdarzających się wciąż, aż po dziś dzień.

Powołują się jednak na cuda tak niepoważne lub fałszywe, że mogą one tylko zasiać zwątpienie i zachwiać umysłami, które bez nich miałyby dobrze. Ale nawet gdyby cuda te były tak godne podziwu, jak tylko można sobie wyobrazić, to i tak nie powinni oni przeciwiać się Bożej prawdziwe, gdyż imię Boga musi być zawsze i wszędzie uświęcone, bądź to przez cuda, bądź przez naturalny porządek rzeczy. 

Ich żądanie mogłoby mieć większą wartość, gdyby samo Pismo nie wskazywało nam, jaka jest uprawniona rola cudów. Powiada bowiem św. Marek, że Pan Bóg współdziałał z apostołami i ,,potwierdzał ich słowa znakami, które im towarzyszyły” (Mk 16:20). Podobnie mówi św. Łukasz, że Pan nasz chciał w ten sposób dawać świadectwo słowu swojej łaski (Dz 14:3). Do tego samego odwołuje się też autor Listu do Hebrajczyków, pisząc, iż zbawienie zapowiedziane w Ewangelii Bóg uwierzytelnił ,,przez znaki, cuda i różnorakie moce oraz przez udzielanie Ducha Świętego według swojej woli” (Hbr 2:4). 

Skoro słyszymy, że cuda to pieczęci potwierdzające Ewangelię, jakże możemy ich używać do burzenia jej autorytetu? Jeśli słyszymy, że służą potwierdzaniu prawdy, jakże mogą służyć umacnianiu kłamstwa? Jednakże trzeba, jak poleca ewangelista, aby doktryna poprzedzająca cuda była badana w pierwszym rzędzie: jeśli jest uznana, może być potwierdzona cudami. Otóż doktryna może być uznana za prawdziwą, jeśli, jak powiada Chrystus, służy chwale nie ludzi, lecz Boga (J 7:18; 8:50). Skoro sam Chrystus twierdzi, że tak ma być, źle jest używać cudów w innym celu niż sławienie imienia Bożego.

Fałszywe cuda

Musimy przy tym pamiętać, że i Szatan ma swoje cuda, które choć dają tylko złudzenie potęgi, łatwo mogą omamić dusze proste i nieoświecone. Magicy i czarodzieje zawsze zyskiwali rozgłos za pomocą cudów: bałwochwalstwo pogan karmiło się zdumiewającymi cudami, które jednak nie wystarczają, by przekonać nas do magicznych praktyk bałwochwalców. 

Również donatyści wykorzystywali w podobny sposób naiwność ludu, dokonując rozmaitych cudów. Udzielamy więc teraz naszym przeciwnikom takiej samej odpowiedzi, jaką św. Augustyn dał donatystom: nasz Pan dostatecznie zabezpieczył nas przed takimi cudotwórcami, przepowiadając, że powstaną ,,fałszywi Chrystusowie i fałszywi prorocy i będą czynić wielkie znaki i cuda, żeby zwieść, o ile można, nawet wybranych” (Mt 24:24).

A św. Paweł przestrzega: ,,Niegodziwiec przyjdzie za sprawą Szatana, z całą mocą, wśród znaków i fałszywych cudów” (2 Tes 2:9). Powiadają Oni: ale nasze cuda nie są dziełem żadnych bożków ani magików, ani fałszywych proroków, lecz świętych. Tak, jak gdybyśmy nie wiedzieli, że na tym właśnie polega przebiegłość Szatana, by przybierać postać anioła światłości (2 Kor 11:14).

Przykład bałwochwalstwa Egipcjan

Niegdyś Egipcjanie zrobili boga z Jeremiasza, który został u nich pogrzebany, składali mu ofiary i hołdy, podobnie jak innym swoim bogom. Czyż nie było to wykorzystanie świętego proroka Pana Boga dla ich bałwochwalstwa? A przecież, uzdrowieni od wężowego jadu, myśleli, że to nagroda za oddawanie czci jego grobowi.

I cóż powiemy, jeśli nie to, że Bóg był i zawsze będzie sprawiedliwy w swoich sądach, gdyż właśnie dlatego ,,zsyła im silne otumanienie, tak że wierzą kłamstwu, aby zostali osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, ale upodobali sobie niesprawiedliwość” (2 Tes 2:11-12). 

Cudów nam przeto nie brakuje, i to całkiem pewnych, a nie takich, które są przedmiotem kpin; te zaś, którymi chełpią się nasi przeciwnicy są jeno czystymi iluzjami Szatana, mamiącymi lud i zniechęcającymi go do oddawania czci Bogu.

Czy Bóg jest tyranem? Doktryna odrzucenia – Jan Kalwin

Okrutny tyran czy sprawiedliwy sędzia?

To, co powiedzieliśmy, wystarczy ludziom skromnym i bogobojnym, pamiętającym, że są tylko ludźmi. Ale ponieważ dookoła mamy śmiertelników, którzy wciąż ujadają i plują bluźnierstwami, musimy im wszystkim odpowiedzieć. Ci głupi ludzie gardłują przeciwko Bogu, jak gdyby stawiali go w stan oskarżenia. 

Pytają przede wszystkim, dlaczego Pan Bóg gniewa się na tych, których stworzył, chociaż Go do tego niczym nie sprowokowali. Niszczyć bowiem i doprowadzać do zguby wedle własnego upodobania przystoi raczej okrutnemu tyranowi aniżeli sprawiedliwemu sędziemu. Wydaje im się, że ludzie mają dobry powód, by uskarżać się na Boga, jeśli kieruje się On tylko własną chęcią, skazując ich na wieczną śmierć, na którą sami nie zasłużyli. 

Jeżeli takie myśli kiedykolwiek przyjdą do głowy wierzącym, znajdą dobry sposób na ich odrzucenie, jeśli tylko wezmą pod uwagę, jak wielkim zuchwalstwem jest samo pytanie o powody Bożej woli, która wszak jest i być powinna przyczyną wszystkiego, co się dzieje. Bo gdyby istniał jakikolwiek powód, to musiałby on poprzedzać i warunkować wolę Boga, a rzecz to niewyobrażalna. Wola Boża jest przecież najwyższą regułą sprawiedliwości, gdyż wszystko, czego Bóg pragnie, musi być uznane za sprawiedliwe dlatego, że On tak chce.

A zatem na pytanie, dlaczego Bóg tak postąpił, odpowiedź brzmi: ponieważ tak chciał. Gdyby iść dalej i pytać, dlaczego tak chciał, byłaby to próba wzniesienia się ponad Bożą wolę, co jest niemożliwe. Niechże więc ludzie opanują pustą ciekawość i nie szukają czegoś, co nie istnieje, bo nie znajdą tego, co jest. 

Oto zbawienna rada dla rozważających z szacunkiem boskie tajemnice. A z niegodziwcami, którzy otwarcie sprzeniewierzają się Bogu, On sobie poradzi sam. Boży wyrok zmusi ich bez naszej pomocy, by we własnym sumieniu dostrzegli swą niewątpliwą winę. Nie znaczy to, że mówiąc w ten sposób, aprobujemy teologiczne wymysły papistów na temat wszechmocy Boga. Mówią bowiem rzeczy bezbożne, które są nam nienawistne. Nie wyobrażamy sobie Boga bez żadnego prawa, ponieważ jest prawem sam dla siebie. 

W istocie, jak mówi Platon, ludziom skłonnym do złych pragnień prawo jest potrzebne. Natomiast Boża wola bez skazy jest najwyższą regułą doskonałości, jest Prawem wszystkich praw. Twierdzimy, że Pan Bóg nie musi się nam spowiadać z niczego, co robi, my zaś nie jesteśmy w stanie tego ocenić własnym rozumem. Dlatego niech przed pokusą liczenia na więcej, niż wypada, chroni nas przestroga psalmisty: ,,Zło uczyniłem na twoich oczach, abyś okazał się sprawiedliwy w swoich słowach i czysty w swoim sądzie” (Ps 51:4).

Tarcza Słowa

Pan Bóg swoich wrogów pokonuje w milczeniu. Ale nam daje do ręki broń w postaci Słowa, abyśmy odpierali ich ataki i bronili Jego świętego Imienia. Toteż jeśli ktoś nas zaatakuje, pytając, czemu Bóg niektórych przeznaczył na potępienie, choć na to nie zasłużyli, bo ich jeszcze nie było, odpowiemy pytaniem: czy Bóg jest cokolwiek winien człowiekowi, żeby miał go oceniać ludzką miarą? Skoro wszyscy jesteśmy skażeni grzechem. Bóg musi nas nienawidzić, lecz nie dlatego że jest okrutnym tyranem, ale dlatego że jest sprawiedliwy. Jeżeli zatem wszyscy ludzie zasługują z natury na wieczne potępienie, to powiedzcie mi, proszę: jakim prawem będąsię uskarżać ci przeznaczeni przez Boga na śmierć?

Choćby wszystkie dzieci Adama chciały podjąć spór ze Stwórcą, oskarżając Jego wieczną opatrzność o przeznaczenie ich jeszcze przed urodzeniem na wieczną zagładę, cóż Mu przeciwstawią, kiedy każe im zrobić rachunek sumienia? Jeśli należą do zepsutej masy, to nic dziwnego, że czeka ich potępienie. Niechże więc nie oskarżają Boga o niesprawiedliwość, kiedy Jego wiecznym wyrokiem są skazani na potępienie, ku któremu wiedzie ich własna natura, co zresztą sami muszą czuć mimo woli. 

Z tego widać, jak bardzo przewrotna jest ta skłonność do buntu, kiedy świadomie odrzucają coś, co trzeba zaakceptować: że przyczyna potępienia leży w nich i dlatego w żaden sposób nie mogą się sami rozgrzeszyć. Mógłbym jeszcze sto razy powtarzać, że ich potępienie jest dziełem Boga i sami nie oczyszczą się z winy, ciągle stającej im przed oczami i ciążącej na sumieniu.

,,Człowieku! Kimże ty jesteś…”

Wysuną zaraz następną obiekcję: czy ludzie byli predestynowani Bożym postanowieniem do tego zepsucia, które uważamy za przyczynę ich zguby? Bo jeśli tak, to ich zguba stanowi udział w nieszczęściu, w którym z woli Boga pogrążył się Adam i pociągnął za sobą całe swoje potomstwo. Ale czy w takim razie Bóg nie byłby niesprawiedliwy, drwiąc tak okrutnie ze swoich stworzeń? 

Odpowiadając im, przyznaję, że wszystkie dzieci Adama popadły w to nieszczęście z woli Boga i nadal w nim tkwią. Jak mówiłem na początku, trzeba zawsze powracać do tego, czego pragnie Bóg, z przyczyny ukrytej w Nim samym. Ale to nie znaczy, że można oskarżać Boga! Unikniemy tego, słuchając św. Pawła:

 ,,Człowieku! Kimże ty jesteś, że prowadzisz spór z Bogiem? Czy naczynie gliniane może powiedzieć do tego, kto je ulepił: Dlaczego mnie takim uczyniłeś? Czy garncarz nie ma władzy nad gliną, żeby z tej bryły zrobić jedno naczynie do użytku zaszczytnego, a drugie do niezaszczytnego?” (Rz 9:20-21)

Nasi przeciwnicy zaprzeczą, że bronimy w ten sposób Bożej sprawiedliwości. Powiedzą, że to wybieg stosowany przez tych, którym brak skutecznych argumentów, polegający na prostym stwierdzeniu, że nic się nie oprze mocy Boga, który robi co zechce. 

Uważam, że to całkiem co innego. Czy istnieje jakiś pewniejszy i solidniejszy sposób nakłonienia nas do refleksji nad tym, kim jest Bóg? Czy Ten, kto jest Sędzią całej ziemi, może postąpić niesprawiedliwie? Skoro w Jego naturze leży sprawiedliwość, On ją kocha w sposób naturalny, zaś wszelkiej nieprawości nienawidzi.

Dlatego apostoł nie szukał żadnych wybiegów, jak ktoś w sytuacji bez wyjścia. Dał tylko do zrozumienia, że Boża sprawiedliwość stoi zbyt wysoko, aby można ją było przeanalizować ludzką miarą lub pojąć słabym ludzkim intelektem. Apostoł w istocie przyznaje, że wyroki Boga mają głębię zdolną pochłonąć rozum każdego człowieka, który chciałby je przeniknąć. Ale czy nie jest czymś niedorzecznym stawianie Bożym wyrokom warunku, że jeśli nie możemy ich zrozumieć, to wolno nam je krytykować? 

Jest na ten temat godna uwagi sentencja Salomona, którą niewielu ludzi rozumie: ,,Wielki Bóg stworzył wszystko i odpłaca głupiemu, odpłaca również przestępcom” (Prz 26:10). Przebija przez nią podziw dla wielkości Boga i zdziwienie, że postanowił ukarać głupców i przestępców, choć sam ich wykluczył z udziału w Jego Duchu. Ludźmi istotnie kieruje jakieś niepohamowane pragnienie wtłoczenie w ciasny umysł tego, co niepojęte i nieskończone.

Święty Paweł nadaje imię wybranych aniołom, którzy zachowali swą nieskazitelność (1Tm 5:21). Lecz o ile ich wytrwałość wynikała z Bożego upodobania, o tyle diabelski bunt dowodzi Bożego przyzwolenia. Tu nie można dostrzec innej przyczyny niż potępienie, ukryte w tajemnym postanowieniu Boga.

,,Boże sądy są jak wielka przepaść”

Niechby teraz jakiś manichejczyk, uczeń Celestiusza czy inny heretyk próbował uwłaczać Bożej opatrzności, a odpowiem mu wraz ze św. Pawłem, że wcale nie trzeba jej bronić, ponieważ znacznie przerasta ona nasz intelekt. Przecież byłby to absurd! Czy wyobrażają sobie, że moc Boga jest tak niewielka, iż musi się ograniczać tylko do tego, co nasz rozum będzie w stanie pojąć? Myślę tak samo jak św. Augustyn, że Bóg stworzył niektórych z przeznaczeniem na wieczne potępienie, a zrobił to, ponieważ tak chciał. Dlaczego tak chciał? Nie do nas należy szukanie odpowiedzi, bo nie potrafimy jej zrozumieć. Nie przystoi także debata o tym, czy wola Boga jest sprawiedliwa, czy też nie. Wypowiadając się bowiem na ten temat, dotykamy niepodważalnej reguły sprawiedliwości. Jakże można dopuszczać myśl o nieprawości tam, gdzie sprawiedliwość widać jak na dłoni?

Nie wstydźmy się więc zamykać ust niegodziwcom, na sposób św. Pawła, ilekroć ośmielą się ujadać. A kimże wy jesteście, nędznicy, którzy oskarżacie Boga tylko dlatego, że nie dostosował wielkości swoich dzieł do waszej ignorancji? Czyżby to, co czyni, było niegodziwe, bo jest przed wami ukryte? Powinniście znać z doświadczenia niezmierną głębię Jego wyroków. Przecież wiecie, że Boże sądy są jak wielka przepaść (Ps 36:6). Więc pomyślcie o swojej małości i zastanówcie się, czy możecie zrozumieć to, co Bóg postanowił w sobie. Co wam da pogrążanie się z pustej ciekawości w tej otchłani, o której sam rozum mówi, że doprowadzi was do zguby? Dlaczego to, co napisano o niepojętej mądrości i o straszliwej mocy Boga w Księdze Hioba i u wszystkich proroków, nie napawa was dostatecznym przerażeniem? 

Jeśli wasze umysły jeszcze się buntują i stawiają pytania, przyjmijcie rady św. Augustyna: Człowieku, oczekujesz ode mnie odpowiedzi? Lecz ja także jestem człowiekiem, więc lepiej posłuchajmy obaj tego, który mówi: 

O człowieku! Kim jesteś? Ignorancja z wiarą jest lepsza, niż zuchwała wiedza. Szukając zasług, znajdziesz karę. O wielka tajemnico! Piotr się wyparł Jezusa Chrystusa, a zbój w Niego wierzy. O wielkości! Szukasz przyczyny? Mnie zadziwia wielkość. Argumentuj do woli, ja będę podziwiał. Dyskutuj, a ja będę wierzył. Widzę wielkość, ale nie docieram do głębi. Paweł odnalazł spokój w podziwie. Mówi, że niezbadane są wyroki Boże, a ty chcesz za nimi podążać! (Rz 11:33)

Dalszy dyskurs nie zda się na nic, bo i tak nie powstrzyma ich zapału. Pan Bóg zresztą nie potrzebuje innej obrony niż ta, którą sam ustanowił przez swego Ducha, przemawiającego ustami św. Pawła. A w dodatku grozi nam, że nie mówiąc po Bożemu, oduczymy się mówić jak należy. 

 




100 Sentencji Jana Kalwina

Streszczenie czterech ksiąg Podstaw Religii Chrześcijańskiej w 100 cytatach.

Księga I

O poznaniu Boga

1. Na niemal całą naszą wiedzę, w ostatecznym rozrachunku zasługującą na to, by ją uznać za prawdziwą i pełną, składają się dwie części: poznanie Boga oraz poznanie nas samych. (ICR I 1:1)

2. Jest rzeczą pewną, że człowiek nigdy nie pozna samego siebie, dopóki nie odda się kontemplowaniu oblicza Boga, od patrzenia na Niego przechodząc do spojrzenia na siebie.  (ICR I 1:2)

3. Jest rzeczą jasną, że poznajemy Boga nie wtedy, kiedy stwierdzamy, że zapewne gdzieś jakiś Bóg istnieje, ale wówczas, kiedy pojmiemy to, co powinniśmy o Nim pojąć, to, co służy Jego chwale, krótko mówiąc to, co stosowne i właściwe. (ICR I 2:1)

4. Poczucie boskości tak głęboko tkwi w ludzkim umyśle, że nie sposób go wymazać. Przekonanie o istnieniu Boga zaszczepione w nas zostało tak głęboko, że przenika aż do szpiku kości. (ICR I 3:3)

5. Najwyższym szczęściem i celem życia jest poznawanie Boga (ICR I 5:1)

6. Piękne lampy gmachu świata świecą nadaremnie, by ukazać nam chwałę Boga, skoro otaczają nas promieniami ze wszystkich stron i nie potrafią wskazać właściwej drogi (ICR I 5:13)

7. Choć więc Bogu nie brakuje świadków, kiedy przez swoje dobrodziejstwa zachęca łagodnie ludzi, by Go poznawali, oni wolą podążać własną drogą, czyli tkwić w śmiertelnych błędach. (ICR I 5:13)

O Piśmie Świętym

8. Ludzie starzy, z załzawionymi i niedowidzącymi oczami, patrzący w piękną księgę o wyraźnych nawet literach, widzą pismo, lecz z trudem mogą odczytać dwa kolejne słowa. Ale wystarczy dać im okulary, a czytanie przyjdzie im z łatwością. W podobny sposób Pismo daje nam wiedzę o Bogu, która inaczej byłaby pogmatwana i niezrozumiała. (ICR I 6:1)

9. Dla oświecenia i nauki prawdziwej religii potrzebna jest najpierw prawda Boża i nikt nie może mieć choćby przedsmaku zdrowej doktryny traktującej o Bogu, dopóki nie znajdzie się w szkole Pisma Świętego. (ICR  I 6:2) 

10. Niech wystarczy nam wiedza, że nie ma innej prawdziwej wiary, jak tylko ta, którą Duch Święty utwierdza w naszych sercach. (ICR I 7:5)

11. Jakiż jest bowiem początek prawdziwej wiedzy, jeśli nie rychłe, szczere i gorliwe przyjęcie Słowa Bożego? (ICR I 7:5)

O czci wobec Boga oraz o Opatrzności.

12. Ludzki umysł tworzył nieustannie i od zawsze jakieś bożyszcza.  (ICR I 11:8)

13. Poznanie Boga nie polega na chłodnej spekulacji, lecz wymaga oddania się Mu na służbę. (ICR I 12:1)

14. Bóg jest zawsze pozbawiany czci, a Jego służba znieprawiana, ilekroć ujmuje Mu się choćby cząstkę Jego boskości, Jemu tylko przynależnej. (ICR I 12:1)

15. Wszak ludzkie pojmowanie całkiem naturalnie stawia na pierwszym miejscu samego Boga, potem Jego Mądrość, a następnie Jego Moc, pozwalającą realizować to, co postanowił. Dlatego powiedziane jest, że Syn tylko od Ojca pochodzi, a Duch Święty od Ojca i Syna. (ICR I 13:18)

16. Wszelka siła, działanie i ruch stworzeń nie wynikają same z siebie, ale z tego, że Pan Bóg swym tajemnym wyrokiem rządzi wszystkim i nie dzieje się nic, czego On nie postanawia rozmyślnie, wedle własnej woli. (ICR I 16:3) 

17. Nie tylko niebo, ziemia i wszystkie nieczułe stworzenia podlegają rządom Jego opatrzności, lecz także wszystkie plany i przedsięwzięcia ludzi, których prowadzi On do wyznaczonego celu. (ICR I 16:8)

18. Pan Bóg ma zawsze rację, postanawiając czynić to, co czyni. (ICR I 17:1)

19. Kiedy niesprawiedliwie doświadczamy zła ze strony ludzi, zapomnijmy o ich niegodziwości, która może tylko rozbudzić w nas gniew i popchnąć do zemsty. Pamiętajmy, aby wznieść się do Boga i mieć przekonanie, że to za sprawą Jego przenikliwych i słusznych postanowień wszystko to, co nasi wrogowie podejmują przeciwko nam, jest dozwolone, a nawet nakazane. (ICR I 17:8)

Księga II

O grzeszności człowieka

20. Otóż poznanie nas samych polega przede wszystkim na rozważaniu tego, co zostało nam dane w chwili stworzenia i jak wspaniałomyślny jest wobec nas Pan Bóg, wciąż okazując swą dobrą wolę. (ICR II 1:1)

21. Ktokolwiek słucha podobnych nauk, schlebiających naszym własnym możliwościom, nie pogłębi wcale wiedzy o sobie, lecz popadnie w jeszcze większą ignorancję. (ICR II 1:2)

22. Pan Bóg uświęca dzieci wierzących ze względu na ich rodziców, ale nie wynika to z ich natury, tylko z Bożej łaski. (ICR II 1:7)

23. Nie ma żadnego ryzyka, że człowiek ukorzy się zanadto, kiedy pojmie, że musi odzyskać w Bogu to, czego mu brak (ICR II 2:10)

24. Tam gdzie brak pragnienia, by głosić chwałę Boga, brak również elementarnej prawości. (ICR II 3:4)

O Prawie Bożym

25. Prawo jest niczym zwierciadło, w którym dostrzegamy najpierw naszą słabość, potem grzech z niej płynący, a wreszcie nieszczęście wynikające z jednego i drugiego. (ICR II 7:7)

26. Powszechnie wiadomo, że kiedy potępiamy zepsucie, to jednocześnie chwalimy cnotę. Ale my domagamy się czegoś więcej, niż na ogół rozumieją ludzie, kiedy tak myślą. Albowiem dla nich cnota odwrotna od zepsucia to tylko powstrzymanie się przed zepsuciem. My zaś idziemy dalej i twierdzimy, że cnota to uczynki odwrotne niż zło. (ICR II 8:9)

27. Pan Bóg daje nam pierwsze przykazanie: ,,Nie będziesz miał innych bogów przede mną”. Jego celem jest pokazanie, że sam Bóg pragnie stać najwyżej i mieć pełnię władzy nad swym ludem. (ICR II 8:16)

28. Cel [drugiego] przykazania to nauka, że Bóg chce, aby należne Mu hołdy nie były profanowane jakimiś zabobonnymi praktykami. (ICR II 8:17)

29. Cel [trzeciego] przykazania to uzmysłowienie nam, że Bóg chce, aby majestat Jego imienia był dla nas święty i nietykalny. (ICR II 8:22)

30. Celem [czwartego] przykazania jest nakłonienie nas, abyśmy obumarłszy dla naszych własnych odczuć i zajęć, rozmyślali nad Królestwem Bożym, a rozmyślanie to przebiegało w sposób, który nam Pan Bóg wskazał. (ICR II 8:28)

31. Cel [piątego] przykazania, to wymóg zachowania porządku ustalonego przez Boga i przestrzegania hierarchii, jaką ustanowił. (ICR II 8:35)

32. [Szóste] przykazanie ma na celu uzmysłowić nam, że skoro Pan Bóg zgromadził i połączył ze sobą ludzi w związek, to ocalanie i ochranianie wszystkich stanowi nakaz obowiązujący każdego. (ICR II 8:39)

33. Cel [siódmego] przykazania jest następujący: Bóg kocha czystość i niewinność, dlatego też musimy się wystrzegać wszelkiej nieprzyzwoitości.(ICR II 8:41)

34. Celem [ósmego] przykazania jest, aby każdemu oddawać to, co doń przynależy. Streszcza się to w zakazie przywłaszczania sobie cudzych dóbr, wraz z jednoczesnym nakazem starannej ochrony dóbr własnych. (ICR II 8:45) 

35. Bóg będący prawdą nienawidzi kłamstwa, dlatego przykazanie [dziewiąte] ma na celu zachęcenie nas do wierności prawdzie bez obłudy. (ICR II:47)

36. Oto cel [dziesiątego] przykazania: ponieważ Pan Bóg pragnie, aby naszą duszą kierowało i wypełniało ją uczucie miłosierdzia, przeto musimy usunąć z serca wszelkie pożądanie, które mu się sprzeciwia. (ICR II 8:49)

O Przymierzu i Pośredniku

37. Słowo ,,Ewangelia” zawiera w sobie wszystkie dowody miłosierdzia i ojcowskiej dobroci, jakie kiedykolwiek otrzymaliśmy od Boga. Ale słowo to odnosi się w szczególności do głoszenia łaski, którą mamy w Jezusie Chrystusie. (ICR II 9:2)

38. Wszyscy, których Pan Bóg postanowił przysposobić i uznać za swój lud od początku świata, zostali z Nim połączeni więzami tej samej wiary co nasza. (ICR II 10:1)

39. Któż mógł wygrać ze śmiercią, jeśli nie Życie? On miał zwyciężyć grzech, a któż inny mógł tego dokonać, jeśli nie Sprawiedliwość? On miał pokonać potęgi tego świata, a któż mógłby odnieść takie zwycięstwo, jeśli nie Ten, którego moc była ponad wszystko? A gdzież jest życie, sprawiedliwość i potęga niebios, jeżeli nie w Bogu? (ICR II 12:3)

40. Pan Jezus ukazując się, przyjął postać Adama, przybrał jego imię i zajął jego miejsce. Aby okazać posłuszeństwo Ojcu, oddał swoje ciało pod Jego sprawiedliwy osąd i odcierpiał przez nas zasłużoną karę w ciele, w którym grzech został popełniony. (ICR II 12:3)

41. Jeśli chcemy mieć pewność, że Bóg nas kocha i jest nam życzliwy, powinniśmy skierować oczy na Jezusa Chrystusa i na Nim się zatrzymać. (ICR II 16:3)

42. Jezus Chrystus walczył przeciw potędze diabła, przeciw okropieństwu śmierci i piekielnym cierpieniom, pokonał je i zwyciężył. Zwyciężył po to, abyśmy umierając, nie obawiali się już więcej tego, co nasz Król pokonał i unicestwił. (ICR II 16:12)

Księga III

O wierze

43. Dopóki nie należymy do Chrystusa i jesteśmy z Nim rozdzieleni, dopóty wszystko, co On uczynił lub wycierpiał dla zbawienia rodzaju ludzkiego, jest bezużyteczne i nie ma znaczenia. (ICR III 1:1)

44. Duch Święty jest jakby więzią, którą Syn Boży łączy nas ze sobą skutecznie. (ICR III 1:1)

45. Wiara to znajomość dobrej woli Boga wobec nas i przekonanie o jej prawdziwości. (ICR III 2:12)

46. Na tym właśnie polega główny aspekt wiary: nie powinniśmy myśleć, że obietnice miłosierdzia składane nam przez Pana Boga są prawdziwe tylko ogólnie, a nie wobec nas. Musimy je brać do serca, a wtedy będą nasze. (ICR III 2:16)

47. Rzecz to doprawdy niezwykła, że wiara potrafi wspierać serca wierzących pośród tak wielkich i ciężkich rozterek! Jest niczym gałąź palmowa, która ugina się pod ciężarem, ale natychmiast prostuje się ku górze, kiedy ciężar znika. (ICR III 2:17)

48. Ten, kto zmaga się ze swoją słabością, kto stara się w strapieniu zachować wiarę, a nawet ją pogłębić, już odniósł znaczną część zwycięstwa. (ICR III 2:17)

49. Wierni zaś, choćby byli przytłoczeni wielkim brzemieniem i ledwo żywi, nadal ufają i odważnie pokonują trudności, bez względu na ponoszoną cenę. (ICR III 2:17)

50. Niewiara nie rani śmiertelnie, a jedynie nęka i zadaje rany możliwe do wyleczenia. (ICR III 2:21)

O życiu chrześcijańskim

51. Ilekroć jest mowa o łączności z Bogiem, musimy pamiętać, że tym łącznikiem jest świętość. Ale to nie znaczy, że dopiero osiągnąwszy świętość, łączymy się z Panem Bogiem! Musimy to uczynić wcześniej, aby mógł przelewać na nas swoją świętość i prowadzić tam, dokąd nas wzywa. (ICR III 6:2)

52. Pismo podkreśla, że tak jak Pan Bóg pojednał się z nami przez Jezusa Chrystusa, tak i my powinniśmy kierować się tym przykładem. Niechże ci, którzy tylko filozofom przyznają prawo do zajmowania się kwestiami etycznymi, pokażą mi w ich księgach równie dobrą metodę jak ta, którą przytoczyłem. (ICR III 6:3)

53. Ponieważ nie należymy do samych siebie, nasz rozum i wola nie panują nad naszymi decyzjami i wyborami. Nie należymy do siebie i nie nam decydować o tym, co dobre dla naszego ciała. (ICR III 7:1)

54. Obowiązkiem chrześcijanina jest postawa pokazująca, że pamięta o Bogu przez całe życie. Ten, kto dostrzega Boga we wszystkich uczynkach, z łatwością odwiedzie umysł od wszelkich próżnych rozważań. (ICR III 7:2)

55. Ci, których Pan Bóg uczynił swymi dziećmi, muszą się przygotować na życie trudne, ciężkie, pełne mozołu i różnorakich nieszczęść, gdyż Ojciec niebieski postanowił tak właśnie doświadczać i wystawiać na próbę swoje sługi. (ICR III 8:1)

56. Na tym właśnie polega wytrwałość, kiedy wierzący odczuwa wprawdzie gorycz cierpienia, ale powstrzymywana wędzidłem Bożej bojaźni nie przekształca się ona w gniew ani rozczarowanie. (ICR III 8:8)

57. Gdybyśmy potępiali wszelkie łzy, to jakże mielibyśmy oceniać Pana Jezusa, który ,,w śmiertelnym zmaganiu jeszcze gorliwiej się modlił, a jego pot był jak krople krwi spadające na ziemię”? (ICR III 8:9)

58. Pismo wychwala świętych za odwagę wówczas, kiedy pomimo straszliwych cierpień nie upadają na duchu, gdy pełni goryczy odczuwają zarazem duchową radość, gdy dławi ich wielka trwoga, a mimo to radują się, znajdując pociechę w Bogu. (ICR III 8:10) 

O powściągliwości

59. Naturalne przymioty każdej rzeczy pokazują, jak mamy się nią cieszyć, w jakim celu i do jakiego stopnia. Jakże możemy przypuszczać, że Pan Bóg obdarzył kwiaty tak rzucającą się w oczy urodą nie po to, aby wolno było nam się nią cieszyć? Że nadał im piękne zapachy, wcale nie chcąc, aby człowiek się nimi delektował? (ICR III 10:2)

60. Pamiętajmy, że wszystkie nasze dobra zostały stworzone po to, abyśmy poznali ich Twórcę i wysławiali Jego hojność, składając Mu dziękczynienie. (ICR III 10:3)

61. Wielu tak się delektuje złotem, marmurem i obrazami, że sami stają się jak kamień lub metal; podobni do swoich idoli. (ICR III 10:3

62. Nauczmy się brzemię biedy znosić równie cierpliwie i ze spokojem w sercu, jak miarkować korzystanie z dostatku. (ICR III 10:4)

63. Niechaj zatem wierzący dbają o likwidowanie rzeczy zbędnych i wszelkiego ostentacyjnego nadmiaru, niech zrezygnują z niepowściągliwości, iżby to, co ma być dla nich pomocą, nie stało się przeszkodą. (ICR III 10:4)

64. Prawie zawsze człowiek, który nie potrafi znosić biedy, nie będzie także umiał odnaleźć się należycie w dostatku. (ICR III 10:5)

65. Jeśli nie będziemy zawsze przestrzegać zasad swego powołania, wówczas w rozmaitych aspektach naszego życia zabraknie harmonii. Natomiast każdy, kto zmierza do słusznego celu, taką harmonię osiągnie. Nie odważy się żądać więcej, niż dopuszcza jego powołanie. (ICR III 10:6)

66. Nie ma tak pogardzanego i niskiego zajęcia, które nie błyszczałoby przed Bogiem i nie było wysoko cenione pod warunkiem, że w ten sposób wypełniamy swoje powołanie. (ICR III 10:6)

O usprawiedliwieniu przez wiarę

67. Każdy może sobie dyskutować po szkolarsku o tym, w jaki sposób uczynki usprawiedliwiają człowieka; ale gdy przyjdzie stanąć przed obliczem Boga, wszystko to straci sens, bo rzecz będzie wówczas potraktowana poważnie, a nie lekkomyślnie. (ICR III 12:1). 

68. Po prawdzie, nasza dusza wygląda tak samo wobec Boga jak nasze ciało wobec nieba. Kiedy człowiek rozgląda się wokół siebie, wydaje mu się, że ma dobry i mocny wzrok. Ale kiedy zwróci oczy ku słońcu, wówczas oślepia go ten blask i pojmuje, że wzrok ma słaby, nadający się tylko do oglądania rzeczy przyziemnych. (ICR III 12:2)

69. Zastanawiając się, w jaki sposób nasze sumienie może znaleźć radość i spokój w obliczu Boga, nie znajdziemy nic innego, jak tylko ofiarowane nam darmo usprawiedliwienie z Bożej łaski. (ICR III 13:2)

O modlitwie

70. Modlitwa to sposób na uzyskanie dostępu do bogactw, które mamy w Bogu. (ICR III 20:2)

71. Oczy Boga czuwają, żeby prowadzić ślepców w potrzebie, ale chce On także słyszeć w zamian nasze skargi, by jeszcze lepiej okazywać nam miłość. (ICR III 20:3)

72. Bóg zapewnia, że będzie z uwagą wysłuchiwał naszych modlitw, a nawet się nimi delektował niczym wonną ofiarą, kiedy mu przedłożymy nasze brzemiona i troski. (ICR III 20:14)

O predestynacji

73. Jeśli więc wszystko zależy od boskiego wyboru, jeśli zbawienie otrzymujemy tylko dzięki hojności Boga, to oznacza, że każdy, kto próbuje podważyć tę naukę, jest niewdzięcznikiem, bo zaciemnia coś, co powinno lśnić pełnym blaskiem i niszczy źródło pokory. (ICR III 21:1)

74. Ten, kto doktrynę przeznaczenia traktuje z odrazą, obmawia i wprost krytykuje Boga, jak gdyby zdarzyło Mu się niechcący ogłosić coś, co może tylko zaszkodzić Kościołowi. (ICR III 21:4)

75. Usynowienie wszystkich potomków Abrahama stało się jakby widzialnym znakiem większego i doskonalszego dobra, darowanego tylko prawdziwym wybrańcom. (ICR III 21:7)

76. Pan Bóg może więc obdarzyć łaską, kogo chce, ponieważ jest miłosierny, ale też nie dawać jej wszystkim, ponieważ jest Sędzią sprawiedliwym. A dając niektórym coś, na co nie zasłużyli, dowodzi, że Jego łaska jest darmowa, zaś nie dając jej wszystkim, pokazuje, na co wszyscy zasługują. (ICR III 23:11)

77. Chrystus jest bowiem jak zwierciadło, w którym odbija się nasze wybranie, i tam też ujrzymy je niezawodnie. (ICR III 24:5)

Księga IV

O Kościele

78. Kościół nazywany jest katolickim albo powszechnym dlatego, że nie sposób podzielić go na części bez rozrywania Jezusa Chrystusa, a to wszak niemożliwe. Wybrańcy Boży są bowiem tak złączeni z Chrystusem i tak od Niego zależni, jak poszczególne części ludzkiego ciała są zależne od głowy. (ICR IV 1:2)

79. Wszędzie, gdzie Słowo Boże jest uczciwie głoszone i wysłuchiwane, gdzie udziela się sakramentów i gdzie ,,kamieniem węgielnym jest sam Jezus Chrystus”, tam bez wątpienia jest Kościół i niezawodnie spełnia się Jego obietnica: ,,Gdzie bowiem dwaj albo trzej są zgromadzeni w moje imię, tam jestem pośród nich”. (ICR IV 1:9)

80. W każdej epoce od początku świata, Pan Bóg miał i mieć będzie swój Kościół. (ICR IV 1:17)

Przeciwko prymatowi Rzymu

81. A skoro świątynia, która wydawała się przeznaczona na wieczne mieszkanie Boga, mogła być przez Niego opuszczona i stać się świeckim gmachem, nie należy sobie wyobrażać, że Pan Bóg jest aż tak przywiązany do miejsc, do osób i ceremoniałów, że czuje się w obowiązku pozostawać z tymi, którzy tylko zachowują pozory i sami siebie nazywają Kościołem. (ICR IV 2:3)

82. Odstępcy, którym dowiedziono zdradę, powinni być pozbawieni wszelkich zaszczytów. Chyba że chcemy przyznać miano i autorytet Kościoła jakiejś synagodze, równie obłudnej i niegodziwej jak ta z czasów Jezusa Chrystusa, pod pretekstem, że Kajfasz był następcą wielu dobrych kapłanów, których sukcesja przetrwała od Aarona. (ICR IV 2:3)

83. Najgorszą rzeczą dla Kościoła jest opieranie go na ciągłości osób i zapominanie o prawdziwej nauce… Nic zatem nie da tym fantastom przemalowywanie swojej synagogi na Kościół!  (ICR IV 2:3)

84. Zalecana przez Boga jedność Kościoła to wspólnota nauki i miłości w Jezusie Chrystusie… wszelki układ zawarty poza Słowem Bożym to zmowa niewierzących, a nie porozumienie wiernych. (ICR IV 2:5)

85. Gdybyśmy nawet zgodzili się z nimi we wszystkim, co dotąd powiedziano, nic by im to nie dało. Zaprzeczamy bowiem, że jest w ogóle w Rzymie jakiś Kościół zdolny do przyjęcia tego, co Bóg dał św. Piotrowi, i że jest tam jakiś biskup zdolny do korzystania z owego przywileju. (ICR IV 7:23)

86. Chcą mieć najwyższego prałata nad całym światem? To niech pokażą, że istnieje tam prawdziwy biskup! (ICR IV 7:23)

87. Czy można uważać za biskupa kogoś, kto nawet palcem nie tyka tego, co stanowi sedno biskupiej służby? (ICR IV 7:23)

O sakramentach

88. Sakrament to zewnętrzny znak, którym Bóg w naszym sumieniu pieczętuje obietnice dobrej woli wobec nas i umacnia słabość naszej wiary, a my ze swej strony zaświadczamy wobec Niego, aniołów i ludzi, że to On jest naszym Bogiem. (ICR IV 14:1) 

89. Jeśli więc nie chcemy, żeby sakrament nie był tylko pustym znakiem, musimy poprzez wiarę szukać Bożego Słowa, które się w nim zawiera. Im człowiek usilniej będzie się przez sakramenty łączył z Chrystusem, tym większą przyniosą mu korzyść. (ICR IV 14:15)

O chrzcie

90. Bóg zesłał chrzest niczym oficjalny list z podpisem i pieczęcią, jako bezspordne zaświadzenie, że wszystkie grzechy zostały nam odpuszczone, zatarte i zapomniane raz na zawsze, że nigdy już do nich nie powróci ani ich nie wypomni. Jest bowiem wolą Boga, aby wszyscy, którzy uwierzą zostali ochrzczeni na odpuszczenie grzechów. (ICR IV 15:1)

91. Ilekroć zdarza nam się popełnić grzech, musimy wracać pamięcią do chrztu i utwierdzać się w przekonaniu, iż wszystkie grzechy zostały nam odpuszczone. Choćby nam się zdawało, że nasz chrzest należy do przeszłości, to żadne późniejsze grzechy nie mogą go unieważnić. (ICR IV 15:3)

92. Trzeba zatem pamiętać, że zostaliśmy ochrzczeni ku umartwieniu ciała, które się w nas rozpoczyna od chrztu i trwa przez wszystkie dni tego żywota, aż się dopełni z chwilą odejścia do Boga. (ICR IV 15:11)

93. Kiedy Pan Bóg wzywa lud Judei do pokuty, nie wymaga od tych, których obrzezały niegodne ręce świętokradców i którzy przez pewien czas żyli bezbożnie, aby się dali ponownie obrzezać. Żąda od nich po prostu nawrócenia w sercu. (ICR 15:17)

94. Małe dzieci poczęte przez chrześcijańskich rodziców są nie po to chrzczone, żeby się dopiero stały dziećmi Bożymi – jak gdyby wcześniej były obce Kościołowi. Chrzest ich stanowi uroczysty znak, że już zostały do Kościoła przyjęte i że do niego należą. (ICR IV 15:22)

O Wieczerzy Pańskiej

95. Tak jak jedzenie chleba, a nie tylko oglądanie go, karmi ciało, tak samo dusza musi prawdziwie uczestniczyć w Chrystusie i karmić się Nim na życie wieczne. (ICR IV 17:5)

96. Nasza dusza żywi się ciałem i krwią Jezusa Chrystusa tak samo, jak chleb i wino utrzymują przy życiu nasze ciało. (ICR IV 17:9)

97. Znaczenie polega na obietnicach zawartych w znaku. Materią albo istotą nazywam Jezusa Chrystusa zmarłego i zmartwychwstałego. A efekt w moim rozumieniu to odkupienie, sprawiedliwość, życie wieczne i wszystkie dobrodziejstwa, którymi obsypuje nas Chrystus.(ICR IV 17:11)

98. W Eucharystii Jezus Chrystus jest prawdziwie rozdawany pod postacią chleba i wina, stanowiących Jego ciało i krew, którymi uzyskał sprawiedliwość dla naszego zbawienia. Uważam, że dzieje się tak po pierwsze po to, abyśmy stanowili z Nim jedno ciało, a po drugie, abyśmy jako część Jego istoty odczuwali także Jego moc i korzystali ze wszystkich Jego dobrodziejstw. (ICR IV 17:11)

99. To nie Arystoteles, ale Duch Święty naucza, że po zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa Jego ciało trwa niezmienione i jest w niebie, gdzie pozostanie aż po dzień ostateczny. (ICR 17:26)

100. Nie można przyjąć Jezusa Chrystusa bez wiary, tak jak nie ma sposobu, żeby ziarno wykiełkowało w płomieniach. (ICR IV 17:33)

Czym jest modlitwa?

Podstawa modlitwy

Każdy, kto się modli, musi wiedzieć i rozumieć, że modlitwa jest poważną i bliską rozmową z Bogiem, któremu wyjawiamy nasze nieszczęścia, którego błagamy o wsparcie i pomoc, którego obecności pragniemy w naszych przeciwnościach i którego wychwalamy oraz wielbimy za wyświadczone nam dobro.

Modlitwa obejmuje więc wyjawienie (wylewanie przed Bogiem) naszych bólów (kłopotów, trosk), pragnienie Bożej obrony i uwielbienie wspaniałego imienia Bożego, jak nas o tym jasno pouczają psalmy Dawida.

Na co należy zważać w modlitwie?

Byśmy modląc się, okazywali możliwie jak największą cześć Bogu, nieniejsze rozważania powinny skłonić nas:

a) do uświadomienia sobie, w czyjej obecności stajemy, do kogo mówimy i czego pragniemy; 

b) do stanięcia w obecności wszechmocnego Stwórcy nieba i ziemi (oraz wszystkiego, co się na nich znajduje), któremu towarzyszą i służą nieprzeliczone zastępy aniołów posłusznych jego wiecznemu majestatowi;

c) byśmy zwracali się do tego, który zna sekrety naszego serca, któremu zawsze wstrętne i nienawistne jest wszelkie udawanie i kłamstwa, i prosili o to, co najbardziej przyczyni się do jego chwały i do pokoju naszego sumienia. 

Powinniśmy jednak pilnie starać się o to, by ze wszystkich sił starać się usunąć, co mogłoby obrazić jego boską obecność. Przede wszystkim winniśmy odpędzić od siebie ziemskie troski i myśli cielesne (odciągające nas od poznania naszego Boga), abyśmy mogli swobodnie i bez przeszkód wzywać imienia Bożego.

O tym jednak, jak trudno i ciężko jest uczynić to na modlitwie, nikt nie wie lepiej niż ci, którzy w swoich modlitwach nie chcą zadowolić się pozostawaniem w niewoli własnej próżności, lecz jakby w zachwyceniu prawdziwie dążą do dopuszczanej przez Boga czystości, nie prosząc o to, czego pragnie głupi rozum ludzki, lecz o to, co może być miłe i dopuszczalne w obecności Boga.

Nasz przeciwnik, Szatan, który nieustannie wokół nas krąży, nigdy nie uwija się wokół nas pilniej niż wówczas, gdy zwracamy się ku Boga, skłaniając się do modlitwy.O, jakże tajemnie i subtelnie wpełza do naszych piersi, odwodząc nas od Boga i sprawiając, że zapominamy, co mamy robić!

Często właśnie wtedy, gdy mówimy do Boga z całą czcią i szacunkiem, przyłapujemy nasze serca na próżnym gadaniu o marnościach tego świata i na głupich wyobrażeniach płynących z naszej własnej próżności. 

Jak Duch wstawia się za nami?

nieustannych jękach, których nie sposób wyrazić słowami), nie ma nadziei na to, byśmy pragnęli czegokolwiek, co zgodne jest z wolą Boga. Nie chcę przez to powiedzieć, że Duch Święty lamentuje czy modli się, lecz że porusza nasze umysły, dając nam pragnienie czy odwagę do tego, by się modlić i powoduje, że i my rozpaczamy, gdy jesteśmy odwodzeni czy odciągani od modlitwy.

Żadna ludzka siła nie wystarczy, by to pojąć ani też nie jest w stanie sama tego dokonać. W tej kwestii jest jednak oczywiste, że ci, którzy nie rozumieją, o co się modlą, ani też nie wyjawiają czy nie wyrażają jasno pragnień swego serca w obecności Boga – i  czasie modlitwy nie usuwają, na ile to możliwe, ze swych umysłów próżnych myśli – nie odnoszą z modlitwy żadnej korzyści. 

Dlaczego powinniśmy się modlić, a także rozumieć, o co się modlimy?

Niektórzy ludzie powiedzą jednak: 

,,Choć nie rozumiemy, o co się modlimy, to przecież naszą modlitwę rozumie Bóg, który zna tajemnice ludzkiego serca. Wie on też, czego potrzebujemy, choć nie wyjawiamy ani nie wyrażamy przed Nim naszych potrzeb”.

Tacy ludzie zaiste przyznają, że nie zrozumieli niczego z tego, co znaczy doskonała modlitwa ani w jakim celu Jezus Chrystus polecił nam się modlić. A uczynił to:

Po pierwsze, by nasze serca rozpalały się nieustanną bojaźnią, czcią i miłością Boga, do którego biegniemy po wsparcie i pomoc, gdy wymaga tego niebezpieczeństwo lub potrzeba; abyśmy w ten sposób nauczyli się poznawać nasze pragnienia w jego obecności, a on mógł nauczyć nas, czego mamy pragnąć, a czego nie; 

Po drugie, abyśmy poznawszy, że tylko Bóg może spełnić nasze błagania, wiedzieli też, że tylko jemu mamy się zawierzyć i tylko jemu oddawać cześć i chwałę; i abyśmy też, mając przed oczami jego nieskończoną dobroć, mogli niezmiennie ufać, że otrzymamy to, czego pragniemy w żarliwej modlitwie.

Dlaczego Bóg zwleka z wysłuchiwaniem naszych modlitw?

Niekiedy Bóg zwleka lub opóźnia wysłuchiwanie naszych modlitw, by ćwiczyć i sprawdzać naszą wiarę, a nie dlatego, że śpi albo też że kiedykolwiek jest nieobecny; czyni tak, byśmy tym bardziej ochoczo przyjęli to, czego tak długo oczekiwaliśmy, i byśmy dzięki temu (upewnieni o jego wiecznej opatrzności na tyle, na ile pozwala na to nasza zepsuta i jakże słaba natura) nie wątpili, że jego miłosierna ręka uwolni nas w najpilniejszej potrzebie i w największym nawet ucisku.

Przeto jeśli ktoś uczy, że niekoniecznie musimy rozumieć, o co się modlimy, gdyż Bóg wie, czego potrzebujemy, to czy uczyłby też, że nie trzeba czcić Boga, zwracać się do niego ani dziękować mu za otrzymane dobrodziejstwa? Jakże bowiem mamy czcić Boga i chwalić go, skoro nie znamy jego dobroci i szczodrości? A skąd mamy o niej wiedzieć, jeśli nie otrzymaliśmy i czasem jej nie doświadczymy? A skąd mamy wiedzieć, żeśmy otrzymali, jeśli prawdziwie nie poznamy, o co prosiliśmy.

Fragment pochodzi z książki Modlitwy zebrane oraz Rozprawa o modlitwie – John Knox

Znaczenie słów ,,Wierzę w Kościół” – Jan Kalwin

Kościół czy kościołowi?

Słowa wyznania wiary ,,Wierzę w Kościół” odnoszą się nie tylko do Kościoła widzialnego, o którym teraz mamy mówić, ale też do wszystkich wybrańców Bożych, także tych, którzy już pomarli. Słowo wierzyć występuje tu dlatego, że często bardzo trudno odróżnić na pierwszy rzut oka dzieci Boże od tych, którzy nie należą do tego, co święte, to jest profanów. Odróżnić święte owieczki od dzikich zwierząt.

Zauważmy, że zwrot ,,Wierzę w Kościół” zastąpił, nie wiedzieć czemu, wcześniejszy, bez przyimka, Wierzę Kościołowi. Przyznaję, że to dziś forma bardziej rozpowszechniona i niegdyś też popierana, choćby w credo nicejsko-konstantynopolitańskim. Jednak wielu dawnych Ojców bez oporu pisało ,,Wierzę Kościołowi” zamiast ,,Wierzę w Kościół„. Na przykład św. Augustyn, a także autor traktatu o Symbolu zwany Cyprianem nie tylko tak piszą, ale twierdzą, że dodawanie przyimka jest niesłuszne. Wyjaśniają swój punkt widzenia nawet całkiem logicznie: mówimy, że wierzymy w Boga, ponieważ oddajemy Mu się całym sercem jako jedynemu, prawdziwemu Bogu i tylko na nim polegamy. A tego samego nie można powiedzieć o Kościele, o odpuszczeniu grzechów ani o zmartwychwstaniu ciał. Nie chcę się tu spierać o słowa, ale ogólnie lepiej zawsze wyrażać się jasno i nie używać dwuznacznych określeń, wywołujących zbędne nieporozumienia. 

Katolickość kościoła

Pamiętajmy wreszcie, że diabeł robi, co tylko może, by zniszczyć łaskę Chrystusową, że wszyscy wrogowie Boga zmawiają się i dążą do tego zaciekle. Ale to przecież łaska niezniszczalna, bo krew Chrystusa nie będzie zmarnowana i musi przynieść owoce. Trzeba więc brać pod uwagę Boży wybór i wewnętrzne powołanie, skoro Pan zna tych, którzy należą do Niego i mając taką pieczęć, różnią się od potępionych, jak mówi św. Paweł (2 Tm 2:19).

Ale ponieważ wiernych jest zaledwie garstka, wzgardzona pośród rzeszy ludzi niczym kilka ziaren w słomie na klepisku, Panu Bogu trzeba zostawić przywilej rozpoznawania swojego Kościoła, którego fundamentem jest Jego odwieczny wybór.

Nie wystarczy nam sama myśl, że Bóg ma swoich wybrańców; musimy jeszcze zrozumieć, że jedność Kościoła polega na przekonaniu, że przystaliśmy do niego prawdziwie. Nie możemy mieć bowiem żadnej nadziei na przyszłe dziedzictwo, jeśli nie połączymy się z innymi członkami pod wodzą Głowy, którą jest Chrystus.

Kościół nazywany jest ,,katolickim” albo ,,powszechnym” dlatego, że nie sposób podzielić go na części bez rozrywania Jezusa Chrystusa, a to wszak niemożliwe. Wybrańcy Boży są bowiem tak złączeni z Chrystusem i tak od Niego zależni, jak poszczególne części ludzkiego ciała są zależne od głowy.

Wszyscy oni stanowią jedność, żyją tą samą wiarą, nadzieją i miłością z Ducha Bożego, są powołani nie tylko do tego samego dziedzictwa, lecz także do uczestniczenia w chwale Boga i Jezusa Chrystusa.

Choć wszędzie dookoła widać straszne spustoszenia, jak gdyby już nic nie zostało z Kościoła, bądźmy pewni, że śmierć Chrystusa wydaje owoce i że Bóg cudownym sposobem zachowuje Kościół jakby w ukryciu, o czym usłyszał Eliasz: ,,Zachowałem sobie w Izraelu siedem tysięcy, których kolana nie zginały się przed Baalem” (1 Krl 19:18).

Obcowanie świętych

Słowa Symbolu Apostolskiego o świętych obcowaniu odnoszą się także po części do Kościoła widzialnego, aby każdy z nas wiedział, jak podtrzymywać braterskie więzi ze wszystkimi dziećmi Bożymi, jak szanować należną Kościołowi władzę i w ogóle jak postępować jako owieczki tego samego stada. W tym celu właśnie dodano ,,communio sanctorum„. Słowa te, choć pomijane przez dawnych Ojców, nie powinny być lekceważone, ponieważ doskonale wyrażają to, czym jest Kościół. Mówią jak gdyby, że święci pozostają w takim związku z Chrystusem, iż przekazują sobie wzajemnie dary otrzymane od Boga.

Jednak ta wspólnota nie likwiduje różnorodności łask, gdyż widzimy, że Duch Święty rozdaje swe dary na rozmaite sposoby. Zachowane także być muszą porządek społeczny i prawo każdego do swojej własności, aby ludzie mogli żyć w pokoju i aby każdy był panem tego, co posiada.

Tę wspólnotę należy rozumieć tak, jak ją opisał św. Łukasz, gdzie ,,mnóstwo wierzących miało jedno serce i jedną duszę” (Dz 4:32). Także św. Paweł nakłania Efezjan do jedności, mówiąc: ,,Jedno jest ciało i jeden Duch, jak też zostaliście powołani w jednej nadziei waszego powołania” (Ef 4:4).

Nie może być bowiem tak, żeby ludzi głęboko przekonanych o tym, że Bóg jest ich wspólnym Ojcem, a Chrystus ich wspólną Głową, nie łączyła braterska miłość, rodząca wspólnotę ku wzajemnej korzyści. 

Korzyści z wiary w Kościół

Trzeba i warto wiedzieć, jakie korzyści czerpiemy z wiary w Kościół i z przekonania, że doń należymy. Oto na czym opieramy niezachwianą pewność zbawienia, choćby cały świat zachwiał się w posadach:

  • Po pierwsze, fundamentem naszego zbawienia jest wybór Boga, tak pewny jak Jego wieczna opatrzność;
  • Po wtóre, gwarantuje je Chrystus, niepodzielny i niedopuszczający, by wierni oddalili się od Niego lub byli rozdarci między sobą;
  • Ponadto, trwając w Kościele, jesteśmy pewni, że znamy prawdę;
  • Jest w końcu obietnica, że ,,na górze Syjon będzie wybawienie”, że Bóg będzie zawsze w Jerozolimie i nigdy jej nie opuści (Jl 2:32; Ab 1:17; Ps 46:4-5). A komunia z Kościołem ma moc zapewniającą nam wspólnotę z Bogiem. 

,,Komunia” świętych

Już samo słowo ,,komunia” stanowi wielką pociechę: wiemy wprawdzie, że wszystkie łaski, którymi Bóg obdarza swoich członków, należą do nas, lecz on umacnia jeszcze naszą nadzieję. A prócz tego dla zachowania jedności z tym Kościołem wcale nie musimy widzieć go na własne oczy ani dotykać własną ręką. Raczej potrzebna jest wiara, że istnieje w nas, nawet bardziej jako niewidzialny niż wówczas, gdy go wyraźnie widzimy.

Ta wiara jest równie wartościowa, kiedy uznaje Kościół, którego rozum nie potrafi ogarnąć. Nie mamy nakazu odróżniania wybranych od potępionych (to nie należy do nas, tylko do Boga), ale musimy mieć w sercu przekonanie, że do szczególnego dziedzictwa Bożego są wyznaczeni wszyscy, których miłosierdzie Boga Ojca i moc Ducha Świętego doprowadziły do uczestnicwa w Chrystusie, i o ile jesteśmy pośród nich, jesteśmy dziedzicami tej łaski. 

Fragment pochodzi z książki Podstawy religii chrześcijańskiej. Tom III (Księga 4) – Jan Kalwin





Dobra Nowina o Najwyższym kapłanie – Michael Kruger

Ziemscy kapłani

Hbr 9-6-10 skupia się na ziemskich kapłanach, poprzez których ludzie oddawali cześć Bogu. Zwykli kapłani spędzali mnóstwo czasu w części zewnętrznej, ,,pełniąc służbę Bożą” (w. 6) – czyli składając ofiary, pilnując, by lampa nie zgasła i by chleb był na miejscu. Robili to ,,regularnie”. Słowem, które lepiej tłumaczy to greckie sformułowanie – diapantos – jest ,,powtarzalnie”. To znaczy, że robili to  samo wciąż na nowo.  

Musieli tak postępować, ponieważ problem grzechu nigdy nie był rozwiązany. Później, w wersecie 9, czytamy, dlaczego te ofiary nie rozwiązywały problemu grzechu: ,,składano w nim dary i ofiary, które nie mogły uczynić doskonałym w sumieniu tego, który pełnił służbę Bożą”. Wszystko było tylko tymczasowe: ,,przepisy cielesne nałożone aż do czasu naprawy” (w. 10). Wskazywało na przyszłość, na czas Nowego Przymierza – gdy nadejdzie jeden człowiek, który będzie w stanie rozwiązać problem winy. Do opisu działalności zwykłych kapłanów nasz autor dodaje, że ,,tylko sam najwyższy kapłan” mógł wejść do wewnętrznej komnaty, ,,raz w roku […] i to nie bez krwi” (w. 7). 

Arcykapłan był numerem jeden. Był głównym przedstawicielem ludu. Był, tym, który mógł wejść do Miejsca Najświętszego. Ale i to było obwarowane ograniczeniami. Mógł tam wejść tylko raz w roku, żeby złożyć ofiary za ludzi i za siebie – i musiał to robić bardzo ostrożnie.

Wyobraź sobie…

…Że jesteś arcykapłanem i za chwilę masz wejść za zasłonę. Pomyślałbyś: Jak minął mój tydzień? Jak bardzo byłem posłuszny? Jak bardzo jestem święty? Czy ta ofiara wystarczy, by oczyścić mnie z grzechu? Nawet arcykapłan był ziemskim człowiekiem. Nadal był ograniczony. Dlatego i on wchodził tam z trwogą.

To wszystko mówi nam, że nie możesz tak po prostu wejść do Bożej obecności w swoim obecnym, grzesznym stanie. Potrzebujesz kogoś, kto rozwiąże ten problem. Rozdział 16 Księgi Kapłańskiej daje nam instrukcje dotyczące tego dorocznego wydarzenia, gdy arcykapłan mógł wejść do Miejsca Najświętszego. Nazywało się ono Dniem Przebłagania. To tutaj najwyraźniej widzimy potem. Bóg mówi Mojżeszowi o Aaronie, pierwszym kapłanie: ,,Powiedz swojemu bratu Aaronowi, żeby nie wchodził w każdym czasie do Miejsca Najświętszego poza zasłonę przed przebłągalnią, która jest na Arce, aby nie umarł” (w. 2).

Nawet Aaron, brat Mojżesza, nie mógł tam wejść bez strachu przed śmiercią. Dzień Przebłagania był po to, żeby pozwolić mu tam wejść w celu złożenia ofiar w imieniu ludu Izraela; mógł to jednak zrobić dopiero po dokonaniu szeregu rytuałów (Kpł 16:3-14). 

Różnica między Starym i Nowym Przymierzem

Nasz autor komentuje w Hbr 9:8: ,,W ten sposób Duch Święty pokazuje, że została objawiona droga do Miejsca Najświętszego”. Skoro dla ziemskiego kapłana tak trudne było wejście do ziemskiej świątyni, to o ile trudniejsze będzie dla zwykłego grzesznika wejście do prawdziwej sali tronowej Boga? Pod Starym Przymierzem to było niemożliwe. 

Całą różnicę pomiędzy Starym a Nowym Przymierzem można podsumować dwoma słowami: ,,jeszcze nie”. Czy masz pełny przystęp do świętego Boga? W Starym Testamencie odpowiedź brzmi ,,jeszcze nie”. To nie mogło mieć miejsca, ,,dopóki jeszcze stał pierwszy przybytek”.  Innymi słowy, dopóki porządek Starego Przymierza – z jego ziemską świątynią – nadal obowiązywał, droga pozostawała zamknięta. 

Implikacja jednak jest taka, że nadchodził czas, gdy Bóg miał otworzyć drzwi na oścież i umożliwić ludziom wejście do swojej obecności. ,,Tamten czas” (w. 9) ograniczeń miał się zakończyć, a nadejść miał nowy wiek przystępu 

Warto w tym miejscu zajrzeć ponownie do Hbr 4:16: ,,Przystąpmy więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy dostąpili miłosierdzia i znaleźli łaskę ku pomocy w stosownej chwili”. ,,Tron łaski” jest w greckim języku odpowiednikiem ,,przebłagalni” – miejsca na Arce Przymierza, w którym spoczywała Boża obecność. Cóż za kontrast pomiędzy tymi dwoma przymierzami. Teraz, dzięki Jezusowi, możesz wejść do Bożej obecności z ufnością. Nie musisz się już zastanawiać, czy złożona ofiara jest wystarczająca. Nie musisz już wątpić, czy będziesz mile widziany. W Chrystusie mamy pewność, że zostaniemy przyjęci. 

Fragment pochodzi z książki List do hebrajczyków. Ewangelicki komentarz do Pisma Świętego.



Powód 26: Jezus umarł aby zostać wiecznym arcykapłanem – John Piper

Teksty

Hbr 7:23-27 A wprawdzie tamtych kapłanów było wielu, gdyż śmierć nie pozwoliła im trwać na zawsze. (24) Ten zaś, ponieważ trwa na wieki, ma kapłaństwo nieprzemijające. Dlatego też całkowicie może zbawić tych, którzy przez niego przychodzą do Boga, bo zawsze żyje, aby wstawiać się za nimi. Takiego to przystało nam mieć najwyższego kapłana: świętego, niewinnego, nieskalanego, oddzielonego od grzeszników i wywyższonego ponad niebiosa; Który nie musi codziennie, jak tamci najwyżsi kapłani, składać ofiar najpierw za własne grzechy, a potem za grzechy ludu. Uczynił to bowiem raz, ofiarując samego siebie.

Hbr 9:24-26 Chrystus bowiem wszedł nie do świątyni zbudowanej ręką, która była odbiciem prawdziwej, ale do samego nieba, aby teraz stawać dla nas przed obliczem Boga; I nie po to, żeby często ofiarować samego siebie jak najwyższy kapłan, który wchodzi co roku do Miejsca Najświętszego z cudzą krwią; Bo inaczej musiałby cierpieć wiele razy od początku świata. Lecz teraz na końcu wieków pojawił się raz dla zgładzenia grzechu przez ofiarowanie samego siebie.

Hbr 10:11-12 A każdy kapłan staje codziennie do wykonywania służby Bożej, wiele razy składając te same ofiary, które nigdy nie mogą zgładzić grzechów. (12) Lecz ten, gdy złożył jedną ofiarę za grzechy na zawsze, zasiadł po prawicy Boga;

Raz na zawsze

Jednym z najwspanialszych zwrotów chrześcijańskiej prawdy jest ,,raz na zawsze”. Pochodzi on od jednego greckiego słowa (ephapax) i oznacza ,,raz na zawsze”. Oznacza to, że wydarzyło się coś, co było decydujące. Ten czyn osiągnął tak wiele, że nigdy nie trzeba go powtarzać. Wszelkie próby jego powtórzenia zdyskredytowałyby osiągnięcie, które miało miejsce właśnie ,,raz na zawsze”.

To była ponura rzeczywistość, że kapłani w Izraelu każdego roku musieli składać ofiary ze zwierząt za własne grzechy i grzechy ludzi. Nie chodzi mi o to, że nie było przebaczenia. Bóg ustanowił te ofiary dla ulżenia swojemu ludowi. Zgrzeszyli i potrzebowali zastępczej ofiary, która miała ponieść karę. To było aktem miłosierdzia, że Bóg przyjął posługę grzesznych kapłanów i zwierząt jako zastępczych ofiar.

Niekończące się ofiary

Jednak była tego też ciemna strona. Trzeba było to robić w kółko. Biblia mówi: ,,Przez te ofiary każdego roku odbywa się przypomnienie grzechów” (Hbr 10:3). Ludzie wiedzieli, że kiedy położą ręce na głowie byka, aby przenieść swoje grzechy na zwierzę, wszystko będzie musiało zostać zrobione powtórnie. Żadne zwierzę nie mogło wystarczyć, by cierpieć za ludzkie grzechy. Grzeszni kapłani musieli składać ofiary za własne grzechy. Śmiertelni kapłani musieli zostać zastąpieni. Byki i kozy nie miały życia moralnego i nie mogły znieść winy człowieka. ,,Niemożliwe jest bowiem, aby krew wołów i kozłów gładziła grzechy” (Hbr 10:4). 

Jednak wokół tej ciemności kapłańskiej niewystarczalności była iskierka nadziei. Jeśli Bóg dopuszczał te niewystarczające rzeczy, musi to oznaczać, że pewnego dnia wyśle sługę odpowiedniego do dopełnienia tego, czego ci kapłani nie byli w stanie wykonać – do zgładzenia grzechu na zawsze.

Zakończona ofiara

Tym sługą jest Jezus Chrystus. Stał się On ostatnim kapłanem i ostatnią ofiarą. Jest bez grzechu, więc nie składa za siebie ofiar. Jest nieśmiertelny, więc nigdy nie trzeba Go zastępować. Jest człowiekiem, więc mógł ponieść grzechy ludzkie. Dlatego nie składa ofiar za siebie, ale złożył samego siebie jako ostateczną ofiarę. Nigdy nie będzie potrzeby kolejnej ofiary. Między nami a Bogiem jest jeden pośrednik. Jeden kapłan. Nie potrzebujemy innego. O, jak szczęśliwi są ci, którzy zbliżają się do Boga przez samego Chrystusa. 

Fragment pochodzi z książki Dlaczego Jezus umarł?

Znoszenie siebie nawzajem – John Owen

Zasada 7 

Wzajemnie znoście swoje ułomności, słabości, niedomagania i wady w pokorze, cierpliwości i litości, oraz pomagajcie potrzebującym.

Teksty biblijne

Ef 4:32 – Bądźcie dla siebie nawzajem życzliwi, miłosierni, przebaczając sobie, jak i wam Bóg przebaczył w Chrystusie. 

Mt 18:21-22 – Wtedy Piotr podszedł do niego i zapytał: Panie, ile razy mam przebaczyć mojemu bratu, gdy zgrzeszy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy? I odpowiedział mu Jezus: Nie mówię ci, że aż siedem razy, ale aż siedemdziesiąt siedem razy. 

Mk 11:25-26 – A gdy stoicie, modląć się, przebaczcie, jeśli macie coś przeciwko komuś, aby i wasz Ojciec, który jest w niebie, przebaczył wam wasze przewinienia. Bo jeśli wy nie przebaczycie, to i wasz Ojciec, który jest w niebie, nie przebaczy wam waszych przewinień.

Rz 14:13 – A tak już nie osądzajmy jedni drugich, ale raczej uważajcie na to, aby nie dawać bratu powodu do potknięcia się lub upadku.

Rz 15:1-2 – A tak my, którzy jesteśmy mocni, powinniśmy znosić słabości słabych, a ne szukać tego, co nam się podoba. Dlatego każdy z nas niech szuka tego, co podoba się bliźniemu, dla dobra, ku zbudowaniu. 

1 kor 13:4-7 – Miłość jest cierpliwa, jest życzliwa,

Wyjaśnienie

,,Chwałą Boga jest sprawę taić” (Prz 25:2). Niezasłużone przebaczenie jest istotą Ewangelii, doskonałym dziełem Boga (Iz 55) i danym nam wzorem do naśladowania (Mt 18:23-35). Dopóki jesteśmy obleczeni w ciało, czynimy wszystko niedoskonale; wolność od uchybień jest w rzeczy samej owocem chwały: widzimy niewyraźnie, jak w zwierciadle, i poznajemy cząstkowo (1 Kor 13:12). Wszyscy w wielu sprawach upadamy (Jk 3:2), a kto wie jak często się to dzieje. znoszenie wzajemnych uchybień, wybaczanie przewinień i wspieranie w słabościach przypomina nam o naszej własnej ułomności. Są to zaledwie drobne monety wobec wielkich sum, które zostały nam umorzone. Kto sam jest bez winy, niech rzuca kamieniami w innych (J 8:7). 

Niektórzy ludzie cieszą się z uchybień innych; są złośliwi, a ich grzeszna radość jest większym przewinieniem niż ułomności ich braci. Innych złoszczą słabości i niedomagania; są dumni i zarozumiali, biorąc pod uwagę, że sami też są w ciele. Są tacy, którzy lubują się w żywieniu urazy za słabości; nie zasługują na to, by znaleźć miłosierdzie w tym samym. Jeśli chodzi o urazy, kto może znieść ,,aż siedem razy” (Mt 18:21-22)? Piotr uważał, że to wiele. Są ludzie, którzy bardziej skupiają się na zemście niż na wybaczeniu. Inni udają, że wybaczają, ukrywając szorstkie serce za gładką twarzą. 

Traktuj innych tak, jak Bóg traktuje ciebie

W żadnej z tych dróg nie ma Chrystusa ani rozkoszowania się Ewangelią. Pokora, cierpliwość, wyrozumiałość i przebaczenie; ukrywanie, przykrywanie, usuwanie przestępstw – to naśladowanie Chrystusa. Widzisz, jak twój brat upada? Współczuj mu. Czy trwa w swoim upadku? Żarliwie módl się za niego i napominaj go. Jeśli jesteś na niego rozgniewany lub zirytowany, cieszysz się jego upadkiem lub się od niego odsuwasz, to wspierasz go w złu, zamiast mu pomagać. 

Wyobraź sobie, co by było, gdyby twój Bóg gniewał się na ciebie za każdym razem, gdy Go do tego pobudzasz. Kiedy twój brat grzeszy przeciwko tobie, wstrzymaj swoje serce, aż nie uzyskasz prawdziwego obrazu cierpliwości i wyrozumiałości Boga wobec ciebie, a następnie rozważ skierowane do ciebie Jego przykazanie, abyś szedł i czynił podobnie. Przyobleczmy się zatem, we wszelką życzliwość, serdeczność i szczere współczucie wobec siebie nawzajem, jak przystoi świętym. Niech naszymi życiowymi przewodnikami i towarzyszami będą litość, a nie zazdrość: miłosierdzie, a nie złośliwość; cierpliwość, a nie zaciekłość; Chrystus, a ni ciało; łaska, a nie natura; [przebaczenie, a nie złość lub zemsta.

Motywacje

1. Nieskończone Boże miłosierdzie, cierpliwość, wyrozumiałość, powściągliwość i niezasłużona łaska, oszczędzające nas, wybaczające, okazujące litość i znoszące nas w niezliczonych codziennych, cogodzinnych uchybieniach, pobudzających Go do gniewu – a zwłaszcza fakt, że wszystko to zostało nam postawione za wzór do naśladowania zgodnie z naszą miarą (Mt 18:23-35). 

2. Codzienna dobroć i niezmordowana, niezmienna miłość Pana Jezusa Chrystusa do nas; nie przestaje On się za nami wstawiać pomimo naszych ciągłych odstępstw )1J 2:1-2). 

3. Świadomość, że nasze własne serca potrzebują cierpliwości, wyrozumiałości i przebaczenia ze strony innych (Kzn 7:20-22).

4. Surowość nakazu i gróźb towarzyszących naszemu nieposłuszeństwu.

5. Wielka chwała Ewangelii rozprzestrzeniająca sę, gdy bracia postępują zgodnie z tą zasadą.

Treść zaczerpnięta z książki Życie we wspólnocie. Zasady biblijne.