Kategoria: Aktualności

Książka, wakacje, słońce i plaża czyli podręczne wydania do torby

Lato rozpoczęło się na dobre, a co za tym idzie wakacje i urlopy. W końcu zyskamy nieco więcej wolnego czasu, który może warto poświęcić na wartościową i wciągającą lekturę. Mamy dla was trzy idealne i bardzo aktualne propozycje. Są stosunkowo niewielkich rozmiarów więc można zabrać je ze sobą wszędzie. Idealnie nadadzą się do czytania na plaży czy na leżaku w ogrodzie!

W końcu, nie ma to jak dobra książka i mrożona kawa na plaży!

„Dziwny wspaniały świat” – czyli temat szczególnie dziś ważny

W XXI wieku wokół płci i tożsamości narosło wiele kontrowersji i nie do końca prawdziwych stwierdzeń. Jak odnaleźć się w tej rzeczywistości i jak właściwie ludzkość doszła do obecnego stanu kulturowego? Świetnie opisuje to Carl R. Trueman w swojej pozycji „Dziwny wspaniały świat”. Książka jest napisana w bardzo przystępny i prosty sposób, więc idealnie nada się na wakacyjną lekturę. Autor wnikliwie bada korzenie kulturowe i filozoficzne, które doprowadziły do rewolucji seksualnej i budowy współczesnego dominującego światopoglądu. To nie tylko historyczna analiza, ale także wezwanie do refleksji, jakże potrzebnej w dzisiejszym, niewątpliwie dziwnym choć wątpliwie wspaniałym świecie.

Książka o szczególnych rolach – „Kobiety i mężczyźni w Kościele”

Bóg stworzył człowieka jako mężczyznę i kobietę, a uznanie tej prawdy nigdy nie było ważniejsze niż dziś. Kevin DeYoung w książce „Kobiety i mężczyźni w Kościele” oferuje przystępne i biblijnie ugruntowane wyjaśnienie ról płciowych w chrześcijańskim kontekście. Pisze jasno i zrozumiale, co sprawia, że nawet skomplikowane i kontrowersyjne tematy stają się zrozumiałe dla każdego. Autor objaśnia zaprojektowaną przez Boga komplementarność obu płci, zarówno w życiu, jak i w posłudze kościelnej. Lektura ta przekazuje także czytelne i praktyczne wskazówki, które na pewno przydadzą się wam w codziennym życiu.

P.S. Mamy też pozycję w podobnej tematyce dla najmłodszych! Książka dostępna pod tym linkiem.

„Czy Bóg jest homofobem?”

Ciężko podążać za tym, co mówi sama Biblia, kiedy zewsząd otacza nas medialny przekaz LGBTQ+. Kościół stoi prawdopodobnie wobec jednej z największych kontrowersji dotyczącej obyczajowości i moralności, zwłaszcza gdy na wszystkich sztandarach jest to co najważniejsze – miłość. Ale co na to Pismo Święte? Czy Bóg i jego słowo tak samo przedstawia pojęcie miłości, jak rozumie się je powszechnie? Czy Bóg jest homofobem i zabrania małżeństw między osobami tej samej płci? Sam Allberry, który sam identyfikuje się jako osoba zmagająca się z pociągiem do tej samej płci, dzieli się swoim osobistym doświadczeniem i wiarą. Opowiada, jak radzi sobie z tą kwestią, pozostając wiernym ortodoksyjnej chrześcijańskiej nauce. Ta krótka i przyjemna w odbiorze książka przynosi pozytywne i wyzwalające odpowiedzi. To zdecydowanie obowiązkowa lektura dzisiejszych czasów!

Historia odkupienia a Przymierze 

Przymierze a suwerenność Boga

Biblia zaświadcza o wielkości absolutnej i suwerennej władzy Boga, gdyż jest On większy od wszystkich, oraz o zbawieniu przez Niego ludzkości dzięki odkupieńczemu dziełu naszego Pana Jezusa Chrystusa. Łącznikami i środkami wypełnienia tego dzieła w rzeczywistej historii są przymierza. Cała Biblia jest zresztą zapisem historii odkupieńczej połączonej przymierzami, dlatego można ją nazywać księgą przymierza obiecującą zbawienie. Bóg wyprowadził Izraela z Egiptu, „z żelaznego pieca”, by czynić go swoim ludem i stać się jego Bogiem pod rządami przymierza (Pwt 4:20; 1 Krl 8:51; Jr 11:4).  

Przymierze jest obietnicą, którą Bóg celowo złożył ludzkości, ponieważ ją kocha (Kpł 26:9). Zatem ludzkość może zostać zjednoczona z Bogiem i wejść w osobową relację z Nim z pomocą Jego przymierza. Zasadniczym punktem i celem przymierza zawartego przez Boga z ludzkością jest uczynienie jej swoim własnym ludem. Ludzkość może stać się nim za sprawą przymierza zgodnie z zapewnieniem złożonym przez Boga w Jr 31:33 i Ez 36:28: ,,Ja będę im Bogiem, oni zaś będą Mi ludem” (Rdz 17:7; Wj 6:7; 19:5-6; Kpł 26:11-12; Pwt 29:13; 2 Krl 11:17; 2 Krn 23:16; Ez 37:27; 2 Kor 6:16). Słowo przymierze jest definiowane jako ugoda lub obietnica, zwykle przypieczętowana, zawarta przez dwie lub więcej stron, szczególnie w celu przeprowadzenia jakiegoś działania”. 

Przymierze jest zazwyczaj ratyfikowane wówczas, gdy jest to korzystne dla obu stron. Jednak przymierze Boga stanowi ogłoszenie jednostronnej łaski Boga. Ta obietnica Boża jest niezmienna (Hbr 6:17) i wierna (Rz 3:3; 1 Kor 1:9; 10:13; 2 Kor 1:18; 1 Tes 5:24; 2 Tes 3:3; 2 Tm 2:13; Tt 1:9; 3:8; Hbr 11:11; 1 P 4:19; 1 J 1:9). Kiedy lud Boży będzie zachowywał przymierze, Bóg z pewnością wypełni je i odpowie pełną miłości łaskawością i prawdą (Ps 103:17-18). Ps 25:10 Wszystkie ścieżki Pana to łaska i prawda dla przestrzegających Jego przymierza i nakazów.  

Cechy Przymierza

Jakie są najbardziej charakterystyczne cechy przymierza, które Bóg zawarł z ludzkością? Po pierwsze, jest ono jednostronne i suwerenne. Upadła ludzkość absolutnie nie spełnia warunków do posiadania relacji przymierza z Bogiem (Ps 14:3; Jr 17:9; Rz 3:10). Niemniej jednak Bóg, który jest większy od wszystkich, przybył i jednostronnie ustanowił przymierze, by urzeczywistnić potężne rządy, a mianowicie zbawienie dla swoich wybranych. Za sprawą bezwarunkowej łaski Boże przymierze zostało ofiarowane Adamowi, gdy na skutek upadku znajdował się w stanie zupełnego zepsucia. Taki jest, jak podaje Biblia, powód tego przymierza”, które Bóg ,,nadał” (Joz 7:11), „umocnił” (Kpł 26:9; Pwt 5:2) i ,,dał” (Dz 7:8). Ponieważ przymierze Boga podlega Jego suwerennym rządom, jest obietnicą niezmienną przez całą wieczność i w żadnym razie nie może być zerwane. Po drugie, jest wieczne.  

W Pwt 7:9 stwierdza się, że Bóg ,,dochowuje przymierza […] do tysięcznego pokolenia” (zob. także 1 Krn 16:15). Również psalmista w Ps 105:8 wyznaje: „Zawsze pamięta o swoim przymierzu, o obietnicy dla tysiąca pokoleń”. Wyrażenie tysiąc pokoleń użyte w tych wersetach nie oznacza dosłownej liczby pokoleń, lecz stanowi symbol ,,wieczności”, czyli wyraża wieczność Bożego przymierza. Przymierze, które Bóg zawarł z Abrahamem, miało kontynuację nie tylko w przymierzach Mojżesza i Dawida, lecz także, w znacznie większym stopniu, w przymierzach z czasów następnych pokoleń. Dlatego skuteczność Bożego przymierza trwa nieprzerwanie przez wszystkie pokolenia. Nawet ludzkie przymierza nie mogą być obalone ani nie można do nich dodać warunków po ich ustanowieniu (Ga 3:15). Boże przymierze jest zdecydowanie mocniejsze niż ludzkie i obowiązuje przez całą wieczność. Bóg nie porzucił swojego ludu nawet wtedy, gdy jego członkowie złamali przymierze, i chronił ich, ponieważ było to Jego przymierze (Jr 29:10).  

Ponadto Bóg odnawiał swoje przymierze w każdym pokoleniu. wszystkie opierają się Przymierza te nie wyłączają się wzajemnie na przymierzach, które zostały już ustanowione, i są z nimi powiązane. Zatem we wszystkich przymierzach Bożych istnieje ciągłość i jedność. Bóg musiał odnawiać i przywracać swoje przymierze w każdej epoce, żeby potwierdzić i objawić swoją odkupieńczą wolę zbawienia ludu wybranego. Miało to także mocno przypieczętować relację między Bogiem a Jego ludem.  

Przymierze jako łaska dla ludzkości

Dlatego fakt, że Bóg ustanowił przymierze z ludzkością, wskazuje na Jego niezmienną łaskę i nieskończoną miłość. Z powodu tego przymierza możemy wyczekiwać nadziei nieba, która ostatecznie poprowadzi nas ku zbawieniu. Nasza nadzieja nie słabnie, gdyż Boże przymierze jest nieugięte i nie naruszy go żadne wyzwanie. Nawet przemijanie wieków i upływ czasu nie mogą podważyć wieczności przymierza, a jego wierności nie zdołają unieważnić ani obalić żadne okoliczności (Pwt 4:31; Ga 3:17).  

Zastanówmy się teraz nad przymierzami Bożymi opisywanymi w Biblii. W ogrodzie Eden Bóg powiedział Adamowi: „Tylko z drzewa poznania dobra i zła nie będziesz jadł, bo w dniu, w którym z niego zjesz, umrzesz na pewno” (Rdz 2:17). Według tej obietnicy życie i śmierć Adama zależały od jego aktu (lub uczynku) posłuszeństwa. Dlatego obietnica ta nosi nazwę ,,przymierza uczynków”. Ponieważ przymierze uczynków zostało zawarte przez Boga z pierwszym człowiekiem, Adamem, który reprezentuje całą ludzkość, jest ono znane jako „zwierzchnictwo reprezentacyjne”.  

Jednakże Ewa posłuchała węża i zjadła owoc z drzewa poznania dobra i zła. Ponadto także Adam zjadł owoc, który mu dała. W rezultacie oboje doznali upadku (Rdz 3:1-6). Wskutek swego nieposłuszeństwa Adam i Ewa nie mogli pozostać w miejscu, które zajmowali. W konsekwencji przez grzech jednego człowieka, Adama, na całą ludzkość zstąpiła śmierć, ponieważ „w Adamie wszyscy umierają” (1 Kor 15:22).  

Od momentu upadku Adama Bóg ustanowił przymierze w celu odkupienia ludzkości. Zostało ono zainicjowane złożeniem obietnicy potomstwa niewiasty (Rdz 3:15) i trwało do czasów Noego (Rdz 6:18; 9:8-17). Obowiązywało w czasach Abrahama (Rdz 15; 17), jak również w czasach kolejnych patriarchów (Rdz 26:2-5; 28:10-22). Przymierze nabrało konkretów dzięki pokoleniu wyjścia z Egiptu i następującemu po nim pokoleniu wędrującemu na pustyni (Wj 19:5; 24:1-7; Pwt 29; 30). Później obowiązywało nadal w czasach Dawida (2 Sm 7:12-16), a w końcu zostało wypełnione przez Jezusa Chrystusa (Mt 26:26-28; Mk 14:22-25; Lk 22:19-20; 1 Kor 11:23-25; Hbr 7:22; 8:13). 

Artykuł pochodzi z treści książki Niegasnąca pochodnia przymierza

Czym jest Ewangelia? – Rozważania o Dziejach Apostolskich

Nasz nowy komentarz do Księgi Dziejów Apostolskich to nie tylko cenny przewodnik po tej fascynującej księdze, ale także inspirująca lektura napisana w przystępny sposób. Pozwala lepiej zrozumieć początki chrześcijaństwa i prezentuje praktyczne i użyteczne zastosowania prawd. Nadchodząca premiera tej książki to doskonała okazja, by wzbogacić swoją bibliotekę. Mamy dla was trzy krótkie, ale jakże ważne i wartościowe fragmenty komentarza R.C. Sproula dotyczące przede wszystkim Ewangelii i Kościoła.

Kościół, liczby i wzrastanie…

Сzasem, gdy oceniamy nasze wspólnoty, liczby wywołują w nas wielkie emocje. Przejawiamy tendencję do myślenia, że liczebność Kościoła jest ilościowym wskaźnikiem Bożego błogosławieństwa. Musimy podchodzić do tego z ostrożnością. Najliczniejsze odnotowane w Piśmie nabożeństwo miało miejsce u podnóża góry, w Księdze Wyjścia. To bałwochwalczy, bluźnierczy taniec wokół złotego cielca. Wspólnota Aarona była w tamtej chwili wielka i czyniła to, czym Bóg gardził. Można powiedzieć, że towarzyszyła jej nie ręka Pana, lecz diabła. Bóg był rozgniewany postępowaniem Jego ludu. To postępowanie przyczyniło się do „rozwoju”, ale nie było właściwe. Jeśli ręka Pana towarzyszy dziełu, mamy wszelkie prawo oczekiwać, że będzie ono wzrastać i będzie skuteczne. Musimy jednak uważać, bo sam wzrost nie dowodzi, że towarzyszy mu ręka Pana. Ręka Boża może nam nie towarzyszyć i wzrastać nie będziemy, możemy jednakże wzrastać bez ręki Pana.

Czym właściwie jest Ewangelia?

Jakiś czas temu na zjeździe księgarzy przeprowadzono ankietę. Uczestników, osoby zaangażowane w wydawanie chrześcijańskich książek, poproszono o podanie definicji Ewangelii. Po zestawieniu wyników okazało się, że tylko jedna odpowiedź odzwierciadlała koncepcję Ewangelii prezentowaną przez Nowy Testament. Dziewięćdziesięciu dziewięciu na stu nie miało pojęcia, czym jest Ewangelia. Niektórzy mówili: „Ewangelia jest taka, że Bóg cię kocha i ma dla ciebie wspaniały plan”. To nie jest Ewangelia. Inni mówili: „Ewangelia jest taka, że Jezus może zmienić twoje życie, jeśli zaprosisz Go do swojego serca”. To dobra wiadomość, ale to nie Ewangelia. Jeszcze inni stwierdzili: „Ewangelia polega na tym, że możesz mieć osobistą relację z Jezusem”. To też nie Ewangelia. Każdy już ma osobistą relację z Jezusem. Może to być relacja negatywna, jednak obecnie wszyscy w niej żyją, czy tego chcą, czy nie.

Dzielę się Ewangelią” – czy aby na pewno?

Słyszymy ludzi regularnie mówiących: „Jestem zaangażowany w dzielenie się Ewangelią”, ale jeśli spojrzymy na treść tego, czym oni się dzielą, to wcale nie jest to Ewangelia. Mogę podzielić się z moim sąsiadem, że Jezus zmienił moje życie; jest to wspaniałe świadectwo, ale to nie Ewangelia. Mogę powiedzieć moim przyjaciołom: „Mam dla was dobrą wiadomość: Bóg was kocha”. To również nie Ewangelia. W pojęciu Nowego Testamentu Ewangelia jest rozumiana w kategoriach określonej treści, a ta treść nie jest ani o mnie, ani o tobie. Treść skupia się na osobie i dziele Jezusa – kim On jest i co uczynił – i dodaje, jak przez wiarę możemy otrzymać korzyści z Jego służby.



Zachęcamy wszystkich zainteresowanych teologią, historią wczesnego Kościoła oraz tych, którzy pragną pogłębić swoją wiarę, do sięgnięcia po ten wyjątkowy komentarz. Niech stanie się on przewodnikiem i inspiracją na Waszej duchowej drodze. A premiera już niebawem! Śledźcie zatem nasze social media.

Najwspanialsza historia, czyli Biblia dla dzieci. 

Co pierwsze przychodzi wam na myśl, kiedy słyszycie Biblia dla dzieci? Kilka wyrwanych z kontekstu historii, które oczywiście wciąż pozostają ważne, ale oderwane od szerokiej narracji ? Czy najmłodszym nie należy się wyjaśnienie całokształtu Pisma Świętego?  Zobaczcie, dlaczego propozycja  Kevina DeYounga jest taka wyjątkowa!  

Trudne prawdy w mniej trudnym wydaniu  

Na ogół nie mamy problemu z wytłumaczeniem naszym dzieciom o co chodzi z arką Noego, stworzeniem świata czy narodzinami Chrystusa.  Co jednak powiedzieć, kiedy poruszany zostaje temat cierpienia? Nawet dla nas, dojrzałych chrześcijan, nie jest to proste. Jednak ta Biblia dla dzieci radzi sobie  z tym przekazem znakomicie! Znajdziemy tu historię Hioba, wypędzenie demonów w stado świń z Ewangelii św. Marka czy Objawienie św. Jana. Nie brzmi jak coś, co jest szczególnie przyswajalne dla najmłodszych, prawda? Jednak Kevin DeYoung takie trudne prawdy i opowieści biblijne przekazuje w bardzo przystępny sposób!  

Wyjątkowe ilustracje w wyjątkowych kolorach 

Co dzieci kochają w książkach najbardziej? Oczywiście, że obrazki, a najlepiej te zawierające całą paletę barw. Ilustracje w wykonaniu Dona Clarka, które możecie kojarzyć z naszych innych publikacji, są bardzo inspirujące i niedosłowne. To też świetny trening dla wyobraźni oraz urozmaicenie czasu z lekturą. Żywe barwy, porywająca akcja i niewiarygodna dbałość o szczegóły składają się na genialny efekt. Możecie wraz ze swoimi pociechami trochę dłużej się nad nimi zatrzymać. Na pewno zapadną w pamięć najmłodszym, a przy okazji same biblijne historie będą wydawać się bardziej interesujące! 

Spójna całość, a przede wszystkim modlitwa 

Co jeszcze wyróżnia Biblię dla dzieci DeYouga? Spójność i  przedstawione zgodnie z biblijną chronologią historie to niewątpliwie jej ogromny atut. To przejście od pięcioksięgu, przez księgi historyczne, poetyckie i prorockie, aż do Ewangelii, listów i Objawienia św. Jana! Wasze dzieci od najmłodszych lat mogą zagłębiać się w Słowo Boże, bez przesadnych uproszczeń, lecz z dokładną ekspozycją biblijnych ksiąg wciąż jednak w sposób przystępny dla małego odbiorcy. Dodatkowo pod omówieniem każdego fragmentu znajduje się specjalna, tematyczna krótka modlitwa, która sprawi, iż studiowanie Słowa Bożego z pomocą tej pozycji, stanie się więcej niż małą szkółką – okazją do budowania wspaniałych wspólnych wspomnień z rodzicami, gorliwie przekazującymi żywe prawdy wiary przyszłym wyznającym chrześcijanom! 

Zapraszamy! Biblię znajdziecie pod tym linkiem!

Małżeństwo tuż-tuż, czyli Zanim powiecie sobie „tak” 

Przygotowujecie się właśnie do ślubu? John Piper w swojej książce przeprowadzi was nie tylko przez proces zaręczyn i planowania wesela, lecz także pomoże wam zadać sobie wszystkie niezbędne pytania, by w przyszłości stworzyć zdrowe i szczęśliwe małżeństwo. Autor rzuca nowe światło na tę instytucję, ukazując jej głębię i piękno. 

Trwałe małżeństwo, czyli znaczenie bycia mężem i żoną 

Zapewne targają wami teraz różne emocje, a może czujecie się nawet zagubieni i przytłoczeni nową rzeczywistością, która ma nadejść już za chwilę. Przed złożeniem sobie przysięgi w obecności Boga, warto zastanowić się nad głębszym znaczeniem tego związku. W końcu małżeństwo to więcej niż tylko umowa między dwiema osobami. To przede wszystkim obraz miłości między Chrystusem, a Jego Kościołem. „Zanim powiecie sobie tak” poprzez analizę fragmentów z Biblii pokazuje znaczenie oraz konsekwencje bycia mężem i żoną. Odsłania również tajemnicę trwałego i pełnego radości małżeństwa, które odzwierciedla Bożą miłość. Zagłębienie się w tej lekturze na pewno was uspokoi i rozwieje wszelkie wątpliwości! 

Wzrastanie w miłości do siebie i Boga  

Książka ta nie zawiera jedynie pustej teorii, ale przede wszystkim praktyczne wskazówki dotyczące budowania silnych fundamentów pod wasze wspólne życie. John Piper dzieli się mądrością i perspektywą, które pomogą wam lepiej zrozumieć wasze role chrześcijańskich małżonków. Dowiecie się, jak wzrastać w miłości i szacunku do siebie nawzajem oraz przeżywać wspólne życie na chwałę Boga. W tej niezbyt obszernej lekturze poruszone zostały kwestie finansów, wychowywania dzieci, modlitwy, spędzania czasu z przyjaciółmi, a nawet samochodu i mieszkania. Wszystkie potencjalne problemy i kości niezgody możecie przedyskutować, zanim powiecie sobie „tak”, a wasze małżeństwo oparte na biblijnych zasadach będzie piękną realizacją Bożego planu. W końcu związek, który będziecie tworzyć powinien przede wszystkim chwalić naszego Pana. 

Trudne tematy, a przede wszystkim komunikacja  

Pozycja okaże się niezwykle pomocna nie tylko dla tych, którzy dopiero rozpoczynają swoją wspólną drogę, ale również dla par szukających swego rodzaju odnowy w istniejącym już związku. John Piper nie unika trudnych tematów i problemów, z którymi zmaga się prędzej czy później każde małżeństwo. Mowa tu, między innymi o walce z egoizmem, wybaczaniu i komunikacji, która często okazuje się cięższa niż nam się wydaje. Autor zachęca czytelników do głębokiej refleksji nad mniej wygodnymi tematami i proponuje praktyczne strategie. Pomogą wam one pokonywać trudności oraz budować więź opartą na miłości i zaufaniu. 

Ta jakże potrzebna każdej młodej parze pozycja czeka na was w naszym sklepie! 

John Piper, Zanim powiecie sobie „tak”

Wybranie tylko w Chrystusie – Jan Kalwin

Przede wszystkim, prosząc Boga o ojcowską wyrozumiałość i życzliwość wobec nas, musimy spoglądać tylko na Chrystusa, w którym Ojciec ma upodobanie (Mt 3:17). Jeśli szukamy zbawienia, życia i nieśmiertelności, nie zwracajmy oczu w żadną inną stronę, bo tylko On jest źródłem życia, przystanią zbawienia i dziedzicem królestwa niebieskiego. Ku czemu bowiem prowadzi wybranie, jeśli nie ku temu, abyśmy jako usynowieni przez Boga otrzymali zbawienie i życie wieczne, dzięki Jego łasce i miłości? Można dociekać i badać na wszystkie strony, ale wniosek będzie zawsze ten sam: że nasz wybór nie ma innego celu. Dlatego napisano, że dziećmi Bożymi nie stali się wybrani sami w sobie, lecz zostali wybrani w Chrystusie (Ef 1:4). A ponieważ Bóg mógł ich obdarzyć miłością tylko w Chrystusie, więc dla otrzymania zaszczytnego dziedzictwa musieli wpierw stać się uczestnikami Chrystusa. 

Jeśli zatem zostaliśmy wybrani w Chrystusie, to pewności tego wyboru nie znajdziemy w sobie ani nawet w Bogu Ojcu wyobrażonym przez Syna.  

Chrystus jest bowiem jak zwierciadło, w którym odbija się nasze wybranie, tam ujrzymy je niezawodnie. W Nim Ojciec niebieski postanowił ucieleśnić wszystkich swoich odwiecznych wybrańców i uznać za swe dzieci wszystkich, którzy stali się Jego członkami, dając nam tym samym oczywiste, niezawodne świadectwo, że zostaliśmy zapisami w księdze życia jako złączeni z Chrystusem. On zaś skutecznie połączył się z nami, zaświadczając w Ewangelii, że otrzymaliśmy Go od Ojca, by stał się nasz, wraz z całym swoim dobrem. Powiedziano, że się weń przyoblekamy i łączymy się z Nim by żyć, ponieważ On żyje. Często powtarza się zdanie, że Ojciec niebieski “nawet własnego Syna nie oszczędził” (Rz 8:32), “aby każdy, kto w niego wierzy, nie zginął” (J 3:16). Powiedziano także, iż kto w Niego Wierzy ,,przeszedł ze śmierci do życia” (J 5:24). W tym sensie Jezus Chrystus Jest “chlebem życia”, a „kto je ten chleb, będzie żył na wieki” (J 6:35, 58). 

On nam zaświadcza, podkreślam, że Ojciec niebieski uzna za swoje dzieci wszystkich, którzy Go przyjmą z prawdziwą wiarą

 A chcąc jeszcze więcej niż być dziećmi i dziedzicami Boga, trzeba by wznieść się ponad Chrystusa! Jak bardzo trzeba być opętanym, żeby sobie stawiać taki cel i szukać poza Chrystusem tego, co już otrzymaliśmy w Nim i tylko w Nim możemy znaleźć? Co więcej: skoro On jest wieczną mądrością, niezmienną prawdą i niezłomnym postanowieniem Ojca, nie trzeba się lękać, że to, co głoszą usta Chrystusa, może odbiegać od woli Ojca, której wypatrujemy. On ją nam właśnie objawia dokładnie taką, jaka była od początku i będzie na zawsze.  

W praktyce wiedza ma się przejawiać także w modlitwach.  

Ale choć wiara w nasz wybór pozwala zwracać się do Boga, zbłądzilibyśmy, sądząc, że możemy formułować prośby w ten sposób: Mój Boże, wysłuchaj mnie, skoro zostałem wybrany. Pan Bóg pragnie, byśmy zadowolili się Jego obietnicami zamiast dociekać, czy będzie nam przychylny, czy nie. Taka rozsądna postawa pozwoli nam się uwolnić z wielu sideł, jeśli będziemy wiedzieli, jak zrobić właściwy użytek z tego, co słusznie napisano, zamiast rozglądać się bezmyślnie na wszystkie strony. 

Chrystus nas wzywa i potwierdza wybranie  

Naszą pewność ugruntowuje także fakt, że wybranie wiąże się powołaniem. Powiedziano bowiem, że Chrystus otacza opieką i ochrania tych, których oświecił wiedzą o sobie i włączył do wspólnoty Kościoła. Powiedziano jeszcze, że ich wszystkich powierzył Mu Ojciec, aby ich strzegł i doprowadził do życia wiecznego (J 6:37, 39). Czego chcieć więcej? Pan Jezus głośno oznajmia, że Ojciec oddał Mu w opiekę wszystkich, których pragnął ocalić (J 17:6, 12). Jeżeli chcemy się przekonać, czy Pan Bóg troszczy się o nasze zbawienie, wystarczy popatrzeć, co polecił Chrystusowi, ustanawiając Go jedynym strażnikiem swoich wybrańców. A jeśli nadal pytamy, czy aby na pewno Chrystus wziął nas w opiekę, On rozwiewa tę wątpliwość, przedstawiając się jako Pasterz, który zalicza nas do swoich owiec, o ile słuchamy Jego głosu (J 10:3, 16). Przyjmujmy zatem Chrystusa, wychodzącego nam naprzeciw życzliwie, bo On z całą pewnością włączy nas do swego stada i zachowa w swojej owczarni. 

Artykuł pochodzi z treści książki „Podstawy Religii Chrześcijańskiej (Tom 2)”

,,Widzę Jezusa’’, czyli odkrywanie cieni Zbawiciela dla najmłodszych!

Dla starszych chrześcijan niemal oczywiste jest stawianie Chrystusa w centrum. Doświadczony czytelnik Biblii bez trudu odnajduje Zbawiciela skrytego za każdą historią zapisaną w Starym Testamencie. Jak jednak przekazać to naszym dzieciom i w przystępny sposób wskazać im drogę do odkrywania chrystocentrycznej fabuły całej Biblii? Pozycja „Widzę Jezusa” okazuje się być w tym niezwykle pomocna, a przy tym ciekawa dla najmłodszych! 

Ratunek z niewoli egipskiej, czyli Mojżesz cieniem Chrystusa  

Mojżesz to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci Starego Testamentu. Przewodnik Izraela podczas jego wyjścia z niewoli egipskiej, pośrednik Starego Przymierza zawartego na Synaju i przemawiający za ludem twarzą w twarz wobec Boga. Postać Mojżesza stanowi jeden z tzw. typów Chrystusa, a zatem zapowiedź i cień nadchodzącego Zbawiciela. To właśnie Zbawiciel wyprowadzi swój lud z niewoli grzechu i będzie pośrednikiem Nowego Przymierza w Jego krwi oraz w doskonały sposób będzie reprezentował Swój lud przed Bogiem Ojcem. 

Dla nas, dorosłych i dojrzałych chrześcijan jest to proste i oczywiste, prawda? Problem pojawia się wtedy, kiedy trzeba wytłumaczyć to naszym pociechom. Z pomocą przychodzi nam Nancy Guthrie i przepięknie zilustrowana książka dla dzieci „Widzę Jezusa”. Zobaczcie sami: 

„Mojżesz opuścił komfort swojego domu w pałacu faraona, aby cierpieć wraz ze swoimi braćmi i siostrami i uratować ich z niewoli egipskiej

Jak wytłumaczyć kilkulatkowi gdzie w tym wszystkim jest Chrystus?  

„W cieniu Mojżesza widzę Jezusa, naszego Wybawiciela. Jezus opuścił chwałę swojego domu w niebie, aby cierpieć z nami i uratować nas z niewoli grzechu.”  

Wartościowy czas z dzieckiem i zgłębianie tajemnic wiary  

W książeczce N. Guthrie znajdziecie wiele innych biblijnych opowieści przedstawionych w taki właśnie sposób przystępny dla kilkulatków. Chrystus zapowiedziany w Adamie, Noem, Dawidzie czy wcześniej wspomnianym już Mojżeszu. To wszystko jest znakomicie wyłożone w tej świetnej i nie za długiej lekturze. 

Pozycja ta daje spore pole do rozmowy i fascynującej katechezy, a więc do wartościowego spędzania czasu z dzieckiem. Historyjki są proste i krótkie. To wy jako rodzice w ciekawy sposób stworzycie przestrzeń do pogłębiania świadomej wiary dla najmłodszych. Dobrze jest czytać każdą opowieść osobno i zachęcać dzieci do zadawania pytań. W taki sposób najmłodsi na pewno zapamiętają i zrozumieją samo sedno Starego Testamentu, nie czując się przy tym ani trochę przytłoczeni i znudzeni!  

To i jeszcze więcej dla najmłodszych…

„Widzę Jezusa” to nie jedyna propozycja, która w przystępny i kolorowy sposób odsłania chrześcijańskim dzieciom całą głębię Bożego objawienia. Tę książeczkę i wiele innych znajdziecie na naszej stronie w zakładce „Książki dla dzieci”! 

(więcej…)

Znaczenie Zmartwychwstania. Kevin DeYoung.

Nie ma w historii ludzkości wydarzenia ważniejszego niż zmartwychwstanie Syna Bożego. Niech nie umkną naszej uwadze te dwa słowa: historia ludzkości. Chrześcijaństwo to religia historyczna. Głosimy i wierzymy w konkretne wydarzenia, które rzeczywiście miały miejsce – co jest jasne i zrozumiałe dla każdego, może poza szaleńcami oraz badaczam i Nowego Testamentu. Wielkanocy nie świętujemy, dlatego że Jezus wciąż żyje dzięki nauce, którą głosił, ani dlatego że ożywa w każdym ze swych naśladowców. Wielkanoc to święto mającego boską naturę Galilejczyka, którego serce na nowo zaczęło tłoczyć krew, płuca – pobierać powietrze, a synapsy w mózgu – przenosić informacje.     

,,Cóż takiego w trzy dni zmieniło grupkę w duchowych zdobywców świata?” – zapytał kiedyś J. Gresham Machen. – Nie było to wspomnienie życia Jezusa. Nie była to inspiracja płynąca z dawnej znajomości z Nim. Było to przesłanie: »On zmartwychwstał«. Tylko to świadectwo dało żyjącego Zbawiciela uczniom i może dać Go także nam dzisiaj „. Jeśli historyczny Jezus to nie ten sam, który umarł za nasze grzechy, został pogrzebany i powstał z martwych do życia, wówczas jest nieudacznikiem i oszustem i nie należy Mu się nasza cześć.  

Pisanie historii na nowo przeszkadza nielicznym, tymczasem prawdziwym problemem większości wiernych jest ignorancja w kwestii implikacji zmartwychwstania. Większość z nas potrafi zaśpiewać triumfalne Christ The Lord Is Risen (Chrystus Pan zmartwychwstał) bez konieczności przymykania uszu na to, co śpiewamy, i tłumaczenia sobie tekstu za pomocą metafor, co jeszcze nie znaczy, że próbujemy zgłębić, z jakiej przyczyny jest to dla nas dobra nowina. Zazwyczaj zadowalamy się faktem, że Jezus żyje – bo przecież jak najbardziej na miejscu jest to, żeby „porządny człowiek” nie tkwił w grobie. Za ignorancję tę odpowiadają, po części, kaznodzieje, którzy za punkt honoru wzięli sobie obronę zmartwychwstania przed atakami sceptyków i krytykantów, przez co przestali właściwie rozbudzać w wiernych radość z dobrodziejstw, jakie otrzymaliśmy dzięki naszemu niegdyś martwemu, a dziś żyjącemu Panu. W odpowiedzi na pytanie znajdziemy trzy zwięzłe przyczyny, dla których zmartwychwstanie Syna Bożego to dla wierzącego dobra nowina.  

Po pierwsze, powstając z martwych, Jezus Chrystus zatriumfował nad śmiercią, dzięki czemu możemy mieć udział w prawości, którą zdobył dla nas przez śmierć. Pierwszy List do Koryntian 15 mówi wprost, że jeśli Jezus nie został wskrzeszony ,,daremna jest nasza wiara” i „nadal jesteście w waszych grzechach” (w. 17). Dlaczego sam krzyż nie wystarczy do przebaczenia grzechów? Dlaczego konieczne jest zmartwychwstanie? Ponieważ to ono jest zwycięstwem – nad grzechem, śmiercią i Szatanem. Powstanie Jezusa z martwych świadczy nie tylko o tym, że jest On Synem Bożym (Rz 1:4), ale i o tym, że Bóg przyjął złożoną przez Niego ofiarę. Gdyby nie został wskrzeszony, wiedzielibyśmy, że dzieło zbawcze jeszcze się nie dokonało.  

I na odwrót — Jego wskrzeszenie oznacza zaspokojenie wymagań Bożej sprawiedliwości. Kara została wymierzona, zasługa Chrystusa okazała się godna, dług spłacony, śmierć pokonana, a grzech przebłagany.  

Wyobraźmy sobie rodzinę, która ma sześcioro synów. Pewnego dnia pięciu z nich wymyka się cichaczem z pokoju, jedzie rowerami do najbliższego sklepu, kradnie trochę sztucznych ogni i – po powrocie do domu – odpala je na podwórku. Jako urwisy i narwańcy nie zastanawiają się nad tym, że rodzice przecież są w domu. Dlatego nie mija chwila, a matka i ojciec wybiegają na zewnątrz, a chłopcy – cóż, są w tarapatach. I właśnie wtedy ich najstarszy brat, który odrabiał w swoim pokoju zadanie z matematyki, staje w ich obronie i prosi, aby rodzice ukarali nie ich, a jego – mimo że nie brał udziału w wybrykach. Mama z tatą każą mu iść do pokoju, zaznaczając, że choć to jego pięciu braci – a nie on – ponosi w tej sytuacji winę, to on zapłaci za ich występek i wysłuży im przebaczenie, pozostając w ramach kary w swoim pokoju.  

Przez cały ten czas, gdy brat siedzi zamknięty w czterech ścianach, pięciu braci niekoniecznie ma poczucie, że już zostali oczyszczeni z winy za swoje wykroczenie. Wiedzą, że dopóki nie otworzą się drzwi i dopóki ich starszy brat nie wyjdzie z pokoju, wymierzanie kary trwa. I przez cały ten czas nie mają pewności, że ta cała zamiana miejsc w ogóle zadziała. Ale w chwili, w której brat odzyskuje „wolność”, mogą już odetchnąć z ulgą, wiedząc, że kara została wymierzona, a rodzice uznali sprawę za zamkniętą. Pusty pokój to świadectwo zaspokojenia wymagań rodzicielskiej sprawiedliwości. 

 Zmartwychwstanie to znak, że śmierć Jezusa była wystarczająca – aby przebłagać za nasz grzech, aby pojednać nas z Bogiem, aby przedstawić nas jako świętych przed Bogiem. Chrystus zwyciężył, pokonując grzech, śmierć i Szatana — tę właśnie nowinę głosi pusty grób. Zmartwychwstanie to znak, że Chrystus okazał się prawy w oczach Ojca, a my dzięki wierze otrzymaliśmy udział w Jego prawości.  

Po drugie, mocą Chrystusa my także zmartwychwstaliśmy do nowego życia. Nadzieja nowego życia nie jest wizją odległej przyszłości, a teraźniejszością. Dziesiątki razy pada w Nowym Testamencie określenie ,,w Chrystusie”. Jest to odwołanie do pełnego chwały zjednoczenia wierzących z Chrystusem przez wiarę. Umarliśmy wraz z Nim i wraz z Nim powstaliśmy do nowego życia (Rz 6:5-11; Ef 2:5). Najlepsze wciąż jednak przed nami.  

Trzecim dobrodziejstwem ze zmartwychwstania Chrystusa jest to, że stanowi ono poręczenie naszego przyszłego powstania w chwale. Jego wskrzeszenie było pierwszym plonem żniw zmartwychwstania, które wciąż jest przed nami (1 Kor 15:23). Nietrudno sobie wyobrazić kobiety – podobne do tych, które, biegnąc, niosły apostołom nowinę o pustym grobie i o tym, że Jezus nie pozostał w objęciach śmierci – wracające z pola z dobrą wiadomością: „Właśnie zebrałyśmy pierwsze kolby dojrzałej kukurydzy! Już wkrótce żniwa”. Święta Wielkanocne potwierdzają, że otrzymamy nowe ciała. Nikt dokładnie nie wie, w jaki sposób Bóg zbierze z ziemi i z wody cząsteczki, które niegdyś tworzyły nasze ciało. Pewne jest to, że scali nas na nowo  – tak, że pozostaniemy niemy sobą, ale w nowszym i lepszym wydaniu. Dlatego też „jako Zbawcy wyczekujemy Pana Jezusa Chrystusa, który przekształci nasze ciało poniżone w podobne do swego chwalebnego ciała” Flp 3:20-21; BT). 

Artykuł pochodzi z treści książki Niemalże zapomniana dobra nowina

Wybór modlitw purytanów. Arthur Bennett

SZCZĘŚCIE 

O PANIE, 

Pomóż mi nigdy nie spodziewać się żadnego szczęścia od świata, lecz oczekiwać go wyłącznie od Ciebie. Nie daj mi sądzić, że będę bardziej szczęśliwy, żyjąc dla siebie, gdyż mogę być szczęśliwy tylko wówczas, gdy skieruję je ku Tobie i jeśli będę pragnąć żyć w tym świecie wyłącznie po to, by czynić i znosić cierpliwie to, co mi przeznaczyłeś. Naucz mnie, że jeśli nie będę żył życiem, które jest Ci miłe, nie będę żył życiem, które mnie zadowoli. Pomóż mi pragnąć ducha i usposobienia aniołów, którzy chętnie zstępują na ten niższy świat, by pełnić Twą wolę, choć ich pragnienia kierują się ku niebu i w najmniejszym stopniu nie przywiązują się do rzeczy ziemskich; wówczas nabędę usposobienia, które mieć powinienem. Pomóż mi nie dążyć do życia dla Ciebie własnymi siłami, ale zawsze szukać Twej pomocy i polegać na niej. Naucz mnie, że nie ma większej prawdy niż ta, że sam z siebie nic nie jestem w stanie uczynić. Panie, to jest życie, którym nie zdoła żyć żaden człowiek nienawrócony, a jednak jest to cel, ku któremu zmierza każda pobożna dusza; Spraw zatem, bym troszczył się o poświęcenie Tobie samego siebie i wszystkiego, co posiadam. Uczyń mnie bardziej owocnym i bardziej duchowym, gdyż moim codziennym utrapieniem i ciężarem jest jałowość. Jakże cenny jest czas i jak bolesnym jest widzieć, jak przemija, gdy tak niewiele uczyniłem dla dobrego celu! Potrzebuję Twojej pomocy: Oby moja dusza rozważnie zależała od Ciebie we wszystkim, co dotyczy uświęcenia i wszelkiego dokonywania Twego dzieła dla mnie, dla świata i dla Twego Królestwa. 

HYMN KALWARII 

OJCZE NIEBIESKI, 

Ty doprowadziłeś mnie z pieśnią do krzyża, gdzie ciskam wszystkie moje brzemiona i widzę, jak znikają, gdzie moje góry win zostają zrównane, zmienione w równiny, gdzie moje grzechy znikają, choć są największe ze wszystkich i liczniejsze niż ziarnka piasku; Jest bowiem moc we krwi Kalwarii, moc gładzenia grzechów, choćby były niezliczone, nawet tych popełnionych przez chóry niebieskie. Ty dałeś mi górskie źródło, które zmywa wszystko do czysta; ja zaś przychodzę jako grzesznik do jego wód, kąpiąc się bez przeszkód w jego krystalicznych strumieniach. W krzyżu jest darmowe przebaczenie dla ubogich i łagodnych, i obfite błogosławieństwo, które trwa na wieki; Krew Baranka jest jak wielka rzeka nieskończonej łaski, których pełnia nigdy się nie umniejsza i niezliczone rzesze spragnionych mogą z niej pić do woli. O Panie, Twe łaskawe miłosierdzie będzie żyć na wieki, gdyż zostało wybłagane na górze krwi; Pośród świata bólu wszędzie jest przedmiotem uwielbienia, rozbrzmiewa o Nim pieśń na ziemi i hymn na wyżynach nieba, Jego miłość i cnota nie znają końca. Tęsknię do świata w górze, gdzie niezliczone zastępy śpiewają wielką pieśń, gdyż moja dusza nigdy nie była stworzona do miłowania prochu ziemi. Choć tu mój stan duchowy jest wątły i mizerny, pójdę, śpiewając hymn Kalwarii. Obym zawsze wiedział, że czyste serce pełne dobroci jest piękniejsze niż lilia, że tylko czyste serce może śpiewać nocą i dniem, że takie będzie moje serce, gdy będę trwać na Kalwarii. 

BÓG MOIM OPARCIEM  

OJCZE, 

Gdy gniewasz się na mnie za me przewiny, próbuję Cię przebłagać, powstrzymując się od kolejnych grzechów; Naucz mnie jednak, że nie jestem w stanie uczynić zadość Twemu prawu, że ten wysiłek to poleganie na mojej sprawiedliwości, że tylko sprawiedliwość Chrystusa, gotowa, już dokonana, nadaje się do tego celu; że karzesz mnie za grzechy nie po to, bym próbował się poprawić, lecz jedynie po to, bym był bardziej pokorny, skruszony i oddzielony od grzechu, pojednawszy się i dostąpiwszy usprawiedliwienia w Chrystusie przez wiarę; że moje poczucie wystarczalności i oparcia, którym jest dla mnie, pozwala mi trwać nieporuszenie, że nigdy nie zdołam polegać na własnej wierze, jeśli wierząc, nie będę ufać Ci jako mej jedynej podporze; że jeśli odrzucę wiarę, odrzucę Ciebie, gdyż przez wiarę mam do Ciebie przystęp i dlatego moja wiara jest dla mnie bardzo cenna; że nie sprostam wymogowi czystości, której żądasz, gdyż sądząc, że jestem święty, nie szukam świętości, lub wierząc, że jestem bezsilny, nic już nie robię. Poniż mnie za to, że nie jestem tak święty, jak być powinienem, lub tak święty, jak mógłbym być przez Chrystusa, ponieważ Ty jesteś wszystkim, a posiadać Ciebie, to wszystko posiadać. Lecz czynić stworzenie czymś, to stawiać je pomiędzy Tobą a mną, abym nie mógł kroczyć w pokorze i w świętości. Panie, wybacz mi to! 

WYBRANIE 

Święta Trójco, 

Wysławiam Cię, żeś wybrała mnie do zbawienia przez przedwiedzę Boga Ojca, przez uświęcenie Ducha, ku posłuszeństwu i pokropieniu krwią Jezusa; Wielbię rany Twej miłości, która zstępuje z nieba, zdumiewam się najwyższym przywilejem prawdziwie wierzącego, na którego całe niebo zstępuje, by w nim zamieszkać, gdy on trwa w Bogu, a Bóg w nim; Wierzę w to, pomóż mi doświadczyć tego w pełni. Ucz mnie nieustannie, że prawość Chrystusa czyni zadość sprawiedliwości i objawia Twoją miłość; Pomóż mi spożytkować to z wiarą; niech się to stanie fundamentem mego pokoju, Twej łaskawości i przychylności, bym mógł zawsze żyć blisko krzyża. To nie odczuwanie Ducha dowodzi, że jestem zbawiony, ale prawda tego, co Chrystus uczynił dla mnie w sposób doskonały; Cała świętość w Nim przez wiarę staje się moją, jakbym to ja ją wysłużył; Dlatego widzę zastosowanie Jego sprawiedliwości do zadośćuczynienia sprawiedliwości Bożej i do mego usprawiedliwienia. To nie wewnętrzne poczucie czyni moją śmierć Chrystusa, gdyż mogłaby to być ułuda niewsparta prawdą Słowa, lecz Jego śmierć postrzegana przez moją wiarę i w niej zaświadczona Słowem i Duchem. Błogosławię Cię za to żywe ćwiczenie wiary, za prawość, która jest moja w Jezusie, za łaskę poddawania mojej woli Tobie; Cieszę się myślą, że wszystko jest w Twoim ręku i jakże bardzo chciałbym, by tam pozostało. Wówczas cała modlitwa staje się dziękczynieniem i mogę jedynie wielbić Cię i kochać. Nie chcę polegać na łasce człowieka, gdyż wiem, że Twoja wybierająca łaska jest nieskończenie lepsza. 

ROZMOWA Z DUSZĄ O RADOŚCI 

PAMIĘTAJ, DUSZO MOJA, 

Jest twoim obowiązkiem i przywilejem radować się w Bogu; Wymaga On tego od ciebie za wszystkie swe hojne łaski. Raduj się zatem w Dawcy, ciesz się z Jego dobroci, Bądź szczęśliwe w Nim, o moje serce, i w niczym prócz Boga, gdyż w czymkolwiek człowiek pokłada ufność, od tego też oczekuje szczęścia. Ten, który jest podstawą twej wiary, powinien być treścią twej radości. Skąd zatem ociężałość i przygnębienie, skoro zasiano w tobie radość obiecaną przez Ojca, daną przez Syna, wpojoną przez Ducha Świętego, twą dzięki łasce, twoje dziedzictwo w wierze? Czy szukasz radości w sobie samej ze złych pobudek, z pychy i chęci szukania chwały w sobie? Nie posiadasz niczego własnego oprócz grzechu, niczego, czym mogłabyś zjednać przychylność Boga ani skłonić Go, by obdarzył cię łaską. Jeśli o tym zapomnisz, utracisz swą radość. Czy żałujesz, czy przenika cię poczucie nieodstępnej grzeszności? Niech zbożny żal dokonuje dzieła pokuty, gdyż on jest duchem prawdy, któremu Pan błogosławi i który daje najpełniejszą radość; Żal z powodu własnych grzechów otwiera radość w Bogu, Wzgarda wobec siebie sprowadza Boże rozkosze. Czy szukałaś radości w którymś z ziemskich pocieszeń? Nie szukaj szczęścia poniżej Boga, nie zasypiaj w objęciach Dalili. Niech Bóg dla ciebie będzie wszystkim we wszystkim, raduj się, czerpiąc ze źródła, które jest zawsze pełne. 

Artykuł pochodzi z treści książki Dolina Widzenia

Gdy Chrystus na nic się nie przydaje. Timothy Keller

W ostatecznym rozrachunku Galacjanie muszą dokonać wyboru. Czy uznają Chrystusa za swój skarb, w którym znajdują przebaczenie i spełnienie, czy też zwrócą się ku zachowywaniu prawa i ku obrzezaniu? Głoszone przez judaizantów nauczanie było następujące: Jeśli się nie obrzezacie i nie będziecie zachowywać prawa, nie dostąpicie zbawienia (zob. Dz 15:1, 5). Natomiast św. Paweł ripostuje, że Galacjanie nie będą mogli być zbawieni w sytuacji, gdy to nauczanie przyjmą i mu się podporządkują. Wówczas bowiem ,,Chrystus na nic [im] się nie przyda” (Ga 5:2). Również w tym przypadku św. Paweł powtarza twierdzenie poczynione już wcześniej w tym liście (tym razem w rozdziale pierwszym). A zatem znów musimy pamiętać, że tego typu powtórki są w Piśmie celowe: pewne rzeczy musimy usłyszeć, i to kilkukrotnie! Święty Paweł zaś chce, by Galacjanie zapamiętali, że nie można czegokolwiek dodawać do Chrystusa bez odjęcia Jego samego. Chrystus albo będzie dla nich wszystkim, albo do niczego im się nie przyda. Jeśli posłuszeństwo prawu wejdzie w skład ich systemu zbawienia, stanie się ono ich jedynym systemem, a zatem będą zobowiązani wypełnić całe prawo (w. 3) – co, jak już zobaczyliśmy, jest po prostu niemożliwe (3:10-11). Próba osiągnięcia usprawiedliwienia na podstawie prawa jest dążeniem do samozbawienia i oznacza ,,oddzielenie od Chrystusa” (w. 4; BE). Nie możemy trzymać się łaski, jeśli w życiu koncentrujemy się na wypełnianiu uczynków (w. 4). Krótko mówiąc, werset 1 przypomina o naszej subiektywnej wolności w Chrystusie: o tym, że nasze posłuszeństwo Bogu nie wypływa już z pobudek będących dla nas obciążeniem i zniewoleniem. Wersety 2-4 przypominają o naszej obiektywnej wolności w Chrystusie: o tym, że zostaliśmy uwolnieni od obowiązku zachowywania całego prawa w imię dostąpienia usprawiedliwienia przed Bogiem. Święty Paweł wskazuje, że Ewangelia wyzwala nas zarówno z poczucia winy, jak i z niewoli grzechu; zarówno od potępienia związanego z grzechem, jak i od motywacji do popełniania grzechów. Czy werset 4 oznacza, że prawdziwi chrześcijanie mogą utracić swe zbawienie i odpaść od łaski? Mogłoby się tak wydawać. Ale jak zobaczymy już za chwilę (w. 5-6), chrześcijanie opierają całe swe życie na pewności co do obecnego i przyszłego bycia akceptowanymi przez Boga. Nie da się być pewnym własnego zbawienia, uważając, że musimy zasłużyć sobie na nie (czy choćby je podtrzymać) własnymi staraniami. Jeśli stale ,,zbawiamy” samych siebie dzięki dobremu życiu, jak możemy mieć pewność, że jesteśmy wystarczająco porządni, by zachować Bożą przychylność? Jednak w Biblii często czytamy, że chrześcijanie mogą mieć świadomość tego, iż są już bezpieczni i zbawieni (zob. np. 1 J 2:3). Innymi słowy na zbawienie nie zarabiamy” sobie własnym postępowaniem i nie możemy tym postępowaniem „zarobić” na jego utratę. Święty Jan w następujący sposób opisuje ludzi, którzy trwale odwracają się od wiary: „nie byli [oni] z nas. Gdyby bowiem byli z nas, zostaliby z nami” (1 J 2:19). Apostołowi chodzi o to, że prawdziwi chrześcijanie uzyskują zbawienie na podstawie łaski i potwierdzają swą przynależność do chrześcijaństwa poprzez stałe pokładanie ufności w łasce! Na tej samej zasadzie ci, którzy odpadają od łaski, w rzeczywistości nigdy na niej nie polegali. Dlatego właśnie św. Paweł może powiedzieć w Ga 5:10: ,,mam co do was przekonanie w Panu, że nie będziecie innego zdania”- żywi on przekonanie, że Galacjanie naprawdę są chrześcijanami, a zatem swą pozytywną reakcją na jego przestrogi pokażą, iż z całego serca wierzą Ewangelii. Jednak chrześcijanie i tak muszą wysłuchać ostrzeżeń zawartych w wersetach 2-4. Święty Paweł stwierdza: Nie liczą się wasze zapewnienia, że dokonaliście nawrócenia, ani wasze opowieści o tym, jak bardzo waszym zdaniem Chrystus przemienił wasze życie. Jeśli uznajecie, że wasze zbawienie w jakikolwiek sposób zależy od waszego postępowania, to odrzucacie zbawienie na podstawie samej wiary w samego Chrystusa (choć jestem przekonany, że tak nie czynicie) i nie możecie być przez Niego zbawieni. Apostoł wskazuje, że jest to prawdziwy sprawdzian tego,
czy dana osoba jest chrześcijaninem, czy też nie.

Nadzieja na to, co już posiadamy

Święty Paweł zachęca Galacjan, by zamiast dążyć do samodzielnego osiągnięcia sprawiedliwości (które to starania skazane na porażkę), po prostu ,,oczekiwali nadziei sprawiedliwości” (w. 5). Biblijne słowo elpida, tłumaczone jako „nadzieja”, ma o wiele silniejszą wymowę niż w naszym języku. W Piśmie Świętym „mieć nadzieję” nie oznacza ,,liczyć na”, jak w zdaniu: Czy jutro będzie słonecznie? – Mam nadzieję (ale nie mam co do tego żadnej pewności). W Biblii pojęcie „nadzieja” odnosi się do posiadania mocnej pewności odnośnie do czegoś (zob. Hbr 11:1). Stanowi to poważny problem dla czytelników współczesnych przekładów. Słowo oznaczające w grece ,,całkowitą pewność” w naszym języku znaczy „odrobina pewności”. A zatem łatwo nam opacznie zrozumieć wiele fragmentów! Na to, jaki jest prawdziwy sens pojęcia „nadzieja”, wskazuje werset 5 omawianego rozdziału, w którym św. Paweł stwierdza, że po prostu ,,oczekujemy” na sprawiedliwość. Nie staramy się o nią ani do niej nie dążymy. Wiemy, że ona nastanie i że się zbliża. Tak więc możemy jej oczekiwać z przejęciem, nie zaś z niepokojem. Czym dokładnie jest to, czego się spodziewamy? Sprawiedliwość jest czymś więcej niż dobroć. Polega ona na byciu całkowicie ,,w porządku” i pozostawaniu we właściwej relacji z Bogiem. Święty Paweł wskazuje, że już teraz możemy żyć ze świadomością, iż w przyszłości z pewnością czeka nas bycie uwielbionymi i przyjętymi w Boże objęcia, bowiem wiemy, że skoro jesteśmy ,,synami, to i dziedzicami Bożymi” (4:7). Nikt inny – ani ludzie całkowicie zeświecczeni, ani wyznawcy jakiejkolwiek innej religii – nie może postrzegać swej przyszłości w taki właśnie sposób! Osoby niereligijne nie mają pojęcia, co będzie się z nimi działo za milion lat, zaś te religijne, ale pozbawione Ewangelii, muszą żywić niepokój co do swego przyszłego losu, nie mogąc podchodzić do niego ze spokojem ani oczekiwać go z radością. Pewność co do tego, że naszą przyszłość spędzimy z Bogiem, stanowi owoc Ewangelii. Wspominając o przyszłości, św. Paweł kieruje naszą wyobraźnię ku temu, na czym będzie polegać nasz promieniejący, chwalebny, piękny i doskonały stan. W innym miejscu apostoł stwierdza, że Jezus przyszedł na świat, by przedstawić nas sobie jako „chwalebnych, niemających skazy ani zmarszczki […], lecz […] świętych i nienagannych” (Ef 5:27). Wiemy, że tacy na pewno będziemy, a zatem w istocie jest to prawdą już teraz. Mamy żyć ze świadomością, że jesteśmy – i zawsze będziemy absolutnie piękni w oczach Bożych. Ujmując to inaczej: jesteśmy obecnie przez Boga kochani i traktowani tak samo, jak będzie to wówczas, gdy już doświadczymy doskonałej chwalebności w niebie. Święty Paweł mówi, że dzięki wierze i dziełu Ducha możemy (i faktycznie będziemy) z gorliwością oczekiwać tej sprawiedliwości i obiecanej chwały. Tak więc czekanie nie polega po prostu na intelektualnym uznaniu, że coś nas czeka w przyszłości. Użyty w oryginale język jest zbyt wymowny, a spodziewane skutki są zbyt doniosłe, by chodziło tutaj o zaledwie
taką postawę.

Apostoł odnosi się tu do duchowej dyscypliny. Polega ona na pielęgnowaniu w sobie określonego nastawienia serca: żarliwego, pełnego pasji zachwytu tym, co otrzymaliśmy w Chrystusie. Wiąże się z tym refleksja i rozmyślanie nad naszym usprawiedliwieniem, usynowieniem i przyszłym uwielbieniem, a następnie dopasowywanie do tego naszego postępowania. Musimy na tyle często kierować swą uwagę ku temu, kim jesteśmy i co posiadamy w Chrystusie, by nasze serca ulegały poruszeniu, a nasze zachowanie zgadzało się z tą niewidzialną rzeczywistością.
To właśnie dzieje się w osobach pokładających wiarę w Synu,
w których swego dzieła dokonuje Duch.

Artykuł pochodzi z treści książki List do Galacjan