Kategoria: Aktualności

Ewangelia ta sama przez wieki – Paul Washer

Standard historyczny

W całej historii Kościoła szczerzy chrześcijanie, kaznodzieje i uczeni starali się określić i podsumować najważniejsze elementy wiary chrześcijańskiej w zwięzłych i zrozumiałych stwierdzeniach. W wielu z tych wyznań Ewangelia jest przedstawiona z zadziwiającą jasnością, dając nam coś w rodzaju standardu dla historycznej interpretacji chrześcijaństwa.

Te wyznania wiary nie są natchnione, nieomylne ani nie mogą być stawiane ponad Pismo Święte lub na równi z nim pod względem autorytetu. Zostały jednak napisane w celu pouczenia i ochrony Kościoła przed herezjami, dlatego są przydatne dla każdego pokolenia chrześcijan. 

Historia a hermeneutyka

Ważną zasadą hermeneutyki jest to, że powinniśmy badać Pismo Święte w kontekście Kościoła. Od czasów apostolskich aż do dziś istnieją ludzie wierzący, którzy oni prawie dwa tysiąclecia tradycji interpretacyjnej, która służy nie tylko jako instrukcja, lecz także jako drugorzędny standard, z którym możemy porównać własne interpretacje.

Jeśli wszyscy wierzący księgom Starego i Nowego Testamentu chrześcijanie na przestrzeni dziejów są zgodni co do pewnego rodzaju wykładni Biblii, ale nasza osobista interpretacja lub interpretacja naszego pokolenia różni się od ich analizy, powinno to być czerwoną lampką ostrzegającą nas, że możemy być w błędzie i powinniśmy ponownie rozważyć, czy nasze opinie są słuszne. 

Trzy prawdy

Studiując Pismo Święte, musimy zawsze pamiętać o trzech ważnych prawdach.

Po pierwsze, Biblia jest jedynym natchnionym i nieomylnym Słowem Bożym i nic nie powinno być stawiane ponad nią lub obok niej. Wszystkie wyznania wiary powinny być traktowane jako drugorzędne w swym autorytecie wobec samego Pisma Świętego. To właśnie z tego powodu często określa się je mianem norm „podrzędnych” lub „drugorzędnych”.

Po drugie, mądrość nie narodziła się wraz z nami i nie umrze wraz z nami. Chociaż Biblia jest natchniona, to nasze osobiste interpretacje już takimi nie są. Wielkim przejawem arogancji jest izolowanie się od dwóch tysięcy lat historii Kościoła i interpretowanie Biblii w indywidualistycznej próżni.

Po trzecie, każdy, kto studiował wielkie pisma z historii Kościoła (szczególnie autorstwa reformatorów, purytanów i pierwszych ewangelicznych chrześcijan), nie tylko uzna ich wielką wartość, lecz także będzie upokorzony ogromem ich wiedzy i pobożności w porównaniu z naszym obecnym pokoleniem.

Skład Apostolski

Skład Apostolski jest najstarszym z zachowanych wyznań chrześcijańskich. Jego oryginalna forma i treść pochodzą najprawdopodobniej z początku II w. (ok. 120 r. n.e.). Chociaż nie ma historycznych dowodów na to, że został napisany lub zredagowany przez 12 apostołów, zawiera podstawowe przekonania wiary apostolskiej, zwłaszcza w odniesieniu do Ewangelii.

Najprawdopodobniej był on używany do nauczania osób nowo nawróconych i pomyślany jako zabezpieczenie przed dominującymi wówczas herezjami (marcjonizm, gnostycyzm, doketyzm). Odnośnie do wpływu Składu Apostolskiego, teolog Joel Beeke pisze: ,,Reformatorzy często włączali Skład Apostoski do swojego kultu i liturgii. Bardziej niż jaikekolwiek inne chrześcijańskie wyznanie wairy może być ono słusznie nazwane ekumenicznym symbolem wairy, ponieważ do dziś jest ono najczęściej używanym wyznaniem w Kościele Zachodnim i Łacińskim.

Poniższy fragment Składu Apostolskiego przedstawia treść Ewangelii. Potwierdza on wiarę w Trójjedynego Boga, Bóstwo i wcielenie Chrystusa, Jego śmierć, zmartwychwstanie i wniebowstąpienie oraz powszechny sąd Chrystusa. Credo oznajmia:

Wierzę w Boga, Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi i w Jezusa Chrystusa, Syna Jego Jedynego, Pana naszego, który się począł z Ducha Świętego. Narodził się z Marii Panny, umęczon pod Ponckim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion, zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał, wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga, Ojca Wszechmogącego, stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych. 

Nicejskie wyznanie wiary

Nicejskie wyznanie wiary zostało spisane w celu ochrony wiary ortodoksyjnej przed wielkimi herezjami IV i V w., zwłaszcza arianizmem, w którym negowano Trójcę Świętą i Bóstwo Chrystusa. Korzenie tego wyznania wiary sięgają soboru nicejskiego z 325 r. n.e., który został zwołany w celu potwierdzenia odpowiedzi na najgłębsze pytanie, przed którym stanął Kościół chrześcijański: ,,Kim jest Jezus Chrystus?”.

Credo  przeszło znaczącą rewizję na soborze konstantynopolitańskim I w 381 r. n.e. i zostało przyjęte jako ostateczne wyznanie wiary chrześcijańskiej na soborze w Chalcedonie w 451 r.  Poniższa część Nicejskiego wyznania wiary przedstawia treść Ewangelii. Chociaż jest ono bardziej szczegółowe niż Skład Apostolski, potwierdza te same doktryny, które wymieniono powyżej:


Wierzę w jednego Boga, Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych.
I w Jednego Pana Jezusa Chrystusa,
Syna Bożego Jednorodzonego, który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami.
Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego. Zrodzony a nie stworzony, współistotny Ojcu, a przez Niego wszystko się stało.


On to dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba.
I za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się Człowiekiem.
Ukrzyżowany również za nas, pod Poncjuszem Piłatem został umęczony i pogrzebany.
I zmartwychwstał trzeciego dnia, jak oznajmia Pismo.
I wstąpił do nieba, siedzi po prawicy Ojca. I powtórnie przyjdzie w chwale, sądzić żywych i umarłych,
a królestwu Jego nie będzie końca.

Belgijskie wyznanie wiary

Belgijskie wyznanie wiary jest jednym z najstarszych wyznań wiary reformowanej i słynie z jasności, głębi i piękna. Napisał je w XVI w. Guido de Bres (1522-1567) i inni pastorzy reformowani w Niderlandach, którzy byli poddawani ciężkim prześladowaniom ze strony Filipa II Hiszpańskiego i Kościoła Rzymskokatolickiego. 

Ta konfesja została przyjęta jako norma doktrynalna kościołów reformowanych w Niderlandach w 1562 r. i została zrewidowana przez synod w Antwerpii *1566) oraz synod w Dordrechcie (1618-1619). Poniższa część wyznania wiary przedstawia treść Ewangelii. Czytelnik powinien zauważyć, że zawiera ona wszystkie jej doktryny, które można znaleźć w Składzie Apostolskim i Nicejskim wyznaniu wiary, ale w znacznie bardziej rozwiniętej formie.

Artykuł 18

Wyznajemy, że Bóg wypełnił obietnicę daną ojcom przez zwiastowanie proroków, kiedy w wyznaczonym przez siebie czasie zesłał na świat swego jednorodzonego i wiecznego Syna, który przyjął postać sługi i stał się podobny ludziom (Flp 2,7), w rzeczywisty sposób przyjmując prawdziwą ludzką naturę z wszelkimi jej słabościami za wyjątkiem grzechu; poczęty w łonie błogosławionej dziewicy Marii mocą Ducha Świętego bez udziału mężczyzny przyjął nie tylko ludzką naturę w formie ciała, lecz także ludzką duszę, aby być prawdziwie człowiekiem. Skoro dusza upadła podobnie jak ciało, musiał On przyjąć oba, aby oba zbawić.

Artykuł 20:

Wierzymy, że Bóg, który jest doskonale miłosierny i sprawiedliwy, zesłał swego
Syna, aby przyjął tę naturę, która dopuściła się nieposłuszeństwa, aby też przez nią
zadośćuczynić i ponieść karę za grzech przez niewypowiedziane męki i śmierć. Bóg
zatem okazał sprawiedliwość przeciwko swemu Synowi, kiedy złożył na Niego nasze
grzechy, których byliśmy winni i z powodu których zasługiwaliśmy na potępienie, i
wylał na nas swoje miłosierdzie i dobroć przez swą prostą i doskonałą miłość,
wydając swojego Syna na śmierć za nas i wzbudzając Go z martwych dla naszego
usprawiedliwienia, abyśmy przez Niego mogli posiąść nieśmiertelność i życie
wieczne.

Artykuł 21:

Wierzymy, że Jezus Chrystus jest zaprzysiężony na wiecznego Arcykapłana według porządku Melchizedeka i że wydał się za nas Ojcu, aby uśmierzyć Jego gniew przez pełne zadośćuczynienie, kiedy ofiarował się na drzewie krzyża i przelał swoją drogą krew, aby oczyścić nasze winy, jak to przepowiedzieli prorocy. Gdyż jest napisane: „Lecz On zraniony jest za występki nasze, starty za winy nasze. Ukarany został dla naszego zbawienia i jego ranami jesteśmy uleczeni. Prowadzono Go jak jagnię na rzeź i do przestępców był zaliczony” (Iz 53,5.7.12), zaś Poncjusz Piłat skazał Go jak złoczyńcę, choć nie znalazł w Nim żadnej winy. Tak zapłacił za to, czego nie zrabował, i cierpiał, sprawiedliwy za niesprawiedliwych (Ps 69,5; 1 Pt 3,18), zarówno w ciele, jak i na duszy, doświadczając straszliwej kary za nasze grzechy do tego stopnia, że nawet krople Jego potu stały się kroplami krwi spływającymi na ziemię. Zawołał: „Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił?” (Mt 27,46). Cierpiał wszystkie te męki dla odpuszczenia naszych grzechów.


Z tego powodu twierdzimy słusznie wraz z apostołem Pawłem, że nie znamy niczego więcej jak tylko Jezusa Chrystusa i to ukrzyżowanego, a wszystko inne uznajemy za szkodę i odrzucamy wobec doniosłości, jaką ma poznanie Jezusa Chrystusa, naszego Pana (1 Kor 2,2; Flp 3,8), w którego ranach znajdujemy wszelką pociechę. Nie potrzeba dłużej szukać lub obmyślać innej drogi do pojednania z Bogiem poza tą jedyną ofiarą złożoną raz na zawsze, przez którą uczynił doskonałymi tych, którzy są uświęceni.

Westminsterskie wyznanie wiary oraz Druga londyńska konfesja baptystyczna z 1677/1689 r.

W 1643 r. angielski parlament wezwał ,,uczonych, bogobojnych i sprawiedliwych” teologów i parlamentarzystów do zebrania się w opactwie westminsterskim w Londynie w celu zreformowania Kościoła Anglii w zakresie doktryny, praktyki i kultu. W 1646 r., w wyniku tych zgromadzeń, zredagowano i zatwierdzono Westminsterskie wyznanie wiary. zostało ono opublikowane w 1647 r. W tym samym roku  zostało przyjęte jako norma podporządkowana (tzn. norma która jest podporządkowana Pismu Świętemu) Kościoła Szkocji. Jest to pierwszorzędne wyznanie koserwatywnych Kościołów prezbiteriańskich na całym świecie.

Druga londyńska konfesja z 1677/1689 r. jest adaptacją Westminsterskiego wyznania wiary dokonaną przez partykularnych baptystów z Anglii. Niektóre modyfikacje zostały wprowadzone przez samych redaktorów, inne zaś zaczerpnięto z Pierwszej londyńskiej konfesji baptystycznej z 1644 r. oraz Deklaracji z Savoy, która została opublikowana przez Kościoły kongregacjonalistyczne w 1658 r. Celem konfesji z 1677/1689 r. było wykazanie jedości i ciągłości wiary chrześcijańskiej, jaka istnieje między baptystami partykularnymi a wyznaniem reformowanym w Anglii i na całym świecie.

W poniższych artykułach dotyczących natury Ewangelii, Wyznanie westminsterskie i Druga londyńska konfesja baptystyczna z 1677/1689 r. są niemal identyczne. Poniższy fragment pochodzi z rozdziału 8 Drugiej londyńskiej konfesji baptystycznej.

1. W swym odwiecznym zamiarze, upodobało się Bogu wybrać i ustanowić Pana Jezusa, swego jednorodzonego Syna, zgodnie z przymierzem jakie zawarli, Pośrednikiem pomiędzy Bogiem a człowiekiem; Prorokiem, Kapłanem i Królem, Głową i Zbawicielem Kościoła, Dziedzicem wszystkich rzeczy i Sędzią świata, któremu odwiecznie podarował lud, aby byli jego potomstwem i aby zostali przez niego w odpowiednim czasie odkupieni, powołani, usprawiedliwieni, uświęceni i uwielbieni.

2. Syn Boży, druga osoba Trójcy Świętej, będąc prawdziwym i wiecznym Bogiem, blaskiem chwaty Ojca, współistotnym i równym temu, który uczynił świat, a teraz podtrzymuje i zarządza wszystkim, co uczynił, gdy nadeszła pełnia czasu, przyjął na siebie naturę człowieka ze wszystkimi jej istotnymi własnościami i powszechnymi słabościami, choć bez grzechu; będąc poczętym przez Ducha Świętego w łonie Marii Dziewicy, gdy Duch Święty zstąpił na nią, a moc Najwyższego zacieniła ją, tak narodził się z kobiety z plemienia Judy, z rodu Abrahama i Dawida zgodnie z Pismem. Tak więc dwie pełne, doskonałe i odrębne natury zostały nierozdzielnie złączone ze sobą w jednej osobie, bez przemiany, złożenia czy zmieszania. Która to osoba jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem, ale jednym Chrystusem, jedynym Pośrednikiem pomiędzy Bogiem a człowiekiem

3. Pan Jezus, w swej ludzkiej naturze w ten sposób zjednoczonej z boską w osobie Syna, został uświęcony i namaszczony Duchem Świętym ponad miarę, mając w sobie wszelkie bogactwa mądrości i poznania. Upodobało się Ojcu, aby w nim mieszkała cała pełnia po to, aby będąc świętym, niewinnym, niesplamionym oraz pełnym łaski i prawdy, mógł być doskonale wyposażony do pełnienia urzędu Pośrednika i Poręczyciela. Którego to urzędu nie wziął sam na siebie, ale został na niego powołany przez swego Ojca, który również przekazał w jego ręce pełnię władzy i sądu oraz dał mu przykazanie, aby je pełnił.

4. Ten urząd Pan Jezus podjął całkowicie dobrowolnie Aby go sprawować, został zrodzony pod prawem i doskonale je wypełnił, poniósł karę nam należną, którą my powinniśmy ponieść i wycierpieć; za nas został uczyniony grzechem i przekleństwem. Zniósł najcięższe męki w swej duszy i najboleśniejsze cierpienia w swym ciele, został ukrzyżowany i umarł, i pozostał w stanie śmierci, choć nie oglądał skażenia. Trzeciego dnia powstał z martwych w tym samym ciele, w którym cierpiał, w którym także wstąpił do Nieba i zasiadł tam po prawicy swego Ojca, pełniąc wstawiennictwo, oraz powróci, aby sądzić ludzi i aniołów na końcu świata.

5. Pan Jezus przez swe doskonałe posłuszeństwo i ofiarowanie siebie samego, w którym przez wiecznego Ducha raz złożył siebie w ofierze Bogu, w pełni zaspokoił sprawiedliwość Boga, dokonał pojednania i nabył wieczne dziedzictwo w królestwie niebios dla wszystkich, których darował mu Ojciec. 

6. Choć dzieło odkupienia nie zostało jeszcze dopełnione przez Chrystusa przed jego wcieleniem, to jednak moc, skuteczność i dobrodziejstwa z tego płynące były przekazywane jego wybranym przez wszystkie wieki sukcesywnie od początku świata w tych obietnicach i przez nie, przez typy, ofiary, w ktérych byt on objawiany i wyrażany jako potomstwo depczące głowę węża czy jako baranek zabity od założenia świata; który był wczoraj i jest dziś, ten sam i na wieki.

7. Chrystus w swym dziele pośredniczenia działa w zgodzie z obiema naturami, w każdej naturze czyniąc to, co dla niej właściwe. Jednak z powodu jedności osoby to, co jest właściwe jednej naturze, bywa czasami w Piśmie przypisywane osobie określonej nazwą drugiej natury.

8. Wobec wszystkich tych, dla których Zbawiciel uzyskał wieczne odkupienie, z pewnością i skutecznie je stosuje oraz im je przekazuje, wstawiając się za nimi i jednocząc ich ze sobą przez swojego Ducha. Objawia im W swoim Słowie i przez swoje Słowo tajemnice zbawienia, przekonując, by wierzyli i byli posłuszni, oraz zarządza ich sercami przez swoje Słowo i Ducha, przezwyciężając wszystkich ich wrogów swą wszechmocną potęgą mądrością. Czyni to W taki sposób takimi metodami, jakie są najbardziej zgodne z jego cudownym i niezbadanym rozporządzeniem. Wszystko to jest z dobrowolnej i absolutnej łaski, bez żadnego warunku uprzednio przewidzianego do jej uzyskania. 

Wniosek

Te fundamentalne wyznania wiary dowodzą, ponad wszelką wątpliwość, że w długiej historii Kościoła istotne prawdy Ewangelii Jezusa Chrystusa zostały zachowane. Wiemy, że mamy po swojej stronie chrześcijan wierzących Biblii, od prawie dwóch tysiącleci, gdy głosimy bóstwo Chrystusa, wcielenie, doskonałe życie, cierpienie i śmierć za nas, cielesne zmartwychwstanie i wywyższenie po prawicy Boga jako Zbawiciela, Pana i Sędziego wszystkich. Dzięki łasce i niepokonanej opatrzności Boga było to główne przesłanie Kościoła i pozostanie takim aż do końca świata! Zostało nam ono przekazane jako święty depozyt, którym trzeba odpowiedzialnie zarządzać. Musimy studiować Ewangelię, wierzyć jej, pielęgnować i głosić ją, strzec jej oraz żarliwie o nią walczyć. Wreszcie, musimy przekazać ją następnemu pokoleniu bez wprowadzania jakichkolwiek zmian.

Fragment pochodzi z treści książki Pierwszeństwo Chrystusa 


28 Stycznia: Więcej niż Imię. Alistair Begg

Więcej niż Imię

Wtedy Bóg odrzekł do Mojżesza: JESTEM, KTÓRY JESTEM. I dodał: Tak powiesz synom Izraela: JESTEM posłał mnie do was (Wj 3:14)

Imię to coś więcej

W niektórych kulturach znaczenie imion nie jest zbyt istotne. Wybieramy dane imię, ponieważ podoba nam się jego brzmienie lub dlatego, że jest ono cenne dla naszej rodziny. Jednak w innych kulturach imię samo w sobie może mieć wielkie znaczenie. Może mówić coś o osobie, która je nosi, lub o nadziejach ludzi, którzy ją nim obdarzyli.

Kiedy Mojżesz spotkał Boga w płonącym krzewie, zapytał: ,,Kiedy pójdę do synów Izraela i powiem im: Bóg waszych ojców posłał mnie do was, a oni zapytają mnie, jakie jest jego imię, cóż im odpowiem?” (Wj 3:13). Imię, które Bóg wyjawił Mojżeszowi – JHWH (przetłumaczone na język polski jako ,,Jestem, który jestem”) – ma cztery spółgłoski bez samogłosek. Spróbuj wymówić JHWH, a przekonasz się, że jest to prawie niemożliwe. Można powiedzieć, że jest to imię niewypowiedzialne.

Dlaczego Bóg tak odpowiedział? Mojżesz prosił o imię, które byłoby autorytetem dla ludu Izraela i faraona, a tymczasem Bóg podał mu imię nie do wymówienia. Zupełnie jakby Bóg mówił: ,,Nie ma imienia, które mogłoby we właściwy sposób oddać to, kim jestem. Więc powiedz im, że jestem tym, kim jestem, tym, który cię przysłał. Powiedz faraonowi, aby obserwował, co robię dla dobra mojego ludu. Wtedy będzie wiedział, kim jestem”.

Bóg w centrum objawienia

Biblia jest opowieścią nie tylko o Bożym dziele zbawienia, ale także o ujawnianiu się Bożego charakteru. Wielu z nas nabrało biegłości w czytaniu Biblii i zadawaniu ważnych pytań dotyczących jej zastosowania: ,,Do czego odnoszą się te słowa i jak można ich użyć? Co oznaczają one dla mnie?”. Kwestie te nie są nieistotne ani błędne, ale nie są też podstawowymi pytaniami, które należy zadawać. To Bóg jest bohaterem tej historii i tematem tej księgi, więc pierwsze pytanie, jakie zadajemy po lekturze każdego fragmentu, powinno brzmieć: ,,Co to mówi mi o Bogu?”. Biblia została napisana, aby ujawnić Boże postępowanie, charakter i chwałę. 

Jego imię ponad nasze imię

Wielu z nas wierzy, że to, czego potrzebujemy od Kościoła w każdą niedzielę, to anegdotyczne fragmenty lub inspirujące listy dotyczące naszych finansów, związków i wszelkich problemów, z którymi możemy się zmierzyć. Nigdy w historii chrześcijaństwa nie napisano więcej poradników dla wierzących. Ale jak naprawdę sobie radzimy? Pozornie wiemy, jak zrobić wszystko, ale nie wiemy, kim jest Bóg!

Aby Mojżesz mógł zrobić to, do czego powołał go Bóg, musiał zrozumieć, kim był (i jest) Bóg. On podobnie jak my, musiał wiedzieć że Bóg to coś więcej niż tylko imię. Nasze życie ulega przemianie, kiedy czytamy Biblię i pytamy: ,,Czego mogę dowiedzieć się o Bogu?”. Kiedy widzimy, co Bóg uczynił i lepiej rozumiemy, kim On jest, budzi się w nas podziw i miłość do Niego – a dzięki temu będziemy mogli żyć tak, jak On pragnie, postępując zgodnie z Jego powołaniem. Nigdy nie zgłębimy w pełni chwały niewymownie wspaniałego Boga, lecz z czasem będziemy widzieć Go coraz wyraźniej. A kiedy czytamy Jego Słowo, ten proces może się rozpocząć już dzisiaj.

Fragment pochodzi z książki ,,Prawda dla życia”

Na czym polega piękno chrztu? Chrzest. Część I – Thabiti Anyabwile i J. Ligon Duncan

Czym są sakramenty?

Pan wskazał dwa obrzędy – czy inaczej sakramenty – które z jednej strony są wprowadzeniem w życie chrześciajańsike, a z drugiej – pozwalają podtrzymywać bliską więź z Chrystusem. Dając te obrzędy Kościołowi, Pan zapewnił tym samym ,,widzialne słowa”, które mówią o tym, że wierzący zostaje złączony z Chrystusem w Jego śmierci, pogrzebie i zmartwychwstaniu (chrzest) oraz skutkach tego złączenia, czyli o podtrzymywaniu relacji z Panem (Wieczerza Pańska). Oba są zatem nie tylko obrzędami, ale i środkami łaski, które umacniają nas i z których korzystać możemy do chwili powrotu Chrystusa.

Czym jest chrzest?

Mówiąc najprościej, chrzest to znak i pieczęć. W Konfesji Westminsterskiej czytamy, że chrzest jest ,,znakiem tej społeczności z Chrystusem w Jego śmierci i zmartwychwstaniu, znakiem wszczepienia w Chrystusa i przebaczenia grzechów. Wyraża to również fakt, że osoba przyjmująca Chrzest oddała siebie Bogu przez Jezusa Chrystusa, aby móc żyć i postępować w nowości życia”

Znak to symbol wskazujący na głębszą rzeczywistość czy ideę. Chrzest to ,,migoczący neon z napisem Ewangelia, Ewangelia, Ewangelia”. Praktykując chrzest, Kościół daje świadectwo śmierci, pochówku i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa oraz wskazuje na złączenie grzesznika z Chrystusem we wszystkim, co Chrystus uczynił i czego dokonał w naszym imieniu. Jednakże chrzest (a prawdę mówiąc i Eucharystia) to także pieczęć:

Sakramenty nie są wyłącznie znakami na nowo kierującymi naszą uwagę na Jezusa Chrystusa opisywanego przez Ewangelie i przez to przypominającymi nam o Jego łasce dostępnej dla całego świata. Są także pieczęciami, zapewniającymi nas w przekonaniu, że Boża łaska i obietnice dane są każdemu z nas. Słowo ,,pieczęć”, używane w kontekście Reformacji, mówi o woskowym odcisku świadczącym o oficjalności i prawnej ważności zapieczętowanego nim dokumentu. W tym znaczeniu chrzest jest pieczęcią, za pomocą której Bóg ogólnie dostępną obietnicę Ewangelii stosuje do każdego z nas z osobna. W starożytności to samo słowo oznaczało symbol na ciele – wypalony czy wytatuowany, funkcjonujący jako znak własności. Jesteśmy ,,oznakowani” śmiercią i zmartwychwstaniem Chrystusa, zgodnie ze świadectwem chrztu oraz Wieczerzy Pańskiej”.

James V. Brownson, The Promise of Baptism: An Introduction to Baptism in Scripture and the Reformed Tradition, Grand Rapids (Michigan) 2007, s. 24-25

Władca czy król może opatrzyć swoją pieczęcią oficjalny edykt czy zapis prawny. Przychodząca z sądu czy od wpływowej osobistości korespondencja ma często odciśnięty symbol lub pieczęć urzędową czy rodową. Niewolnik może nosić na ciele znak swojego pana. Wszystko to pozwala odbiorcy czy publice rozpoznać, że ten, który taką pieczęć czy oznaczenie na ciele nosi, należy do swojego właściciela. Podczas chrztu Bóg składa na chrzczonym Swój znak. Chrześcijanin, który pokutuje, a następnie wyznaje swoją wiarę, otrzymuje pieczęć symbolizującą własność nieba. Bóg przez chrzest mówi do nas: ,,Kto został tak oznaczony i zapieczętowany, należy do mnie”.

Piękno Chrztu

Piękno chrztu dostrzeżemy, rozważając jego znaczenie, jako że chrzest w niezwykły sposób wiąże wierzącego z  wszelkimi bogactwami, które znajdują się w Chrystusie.

Przebłaganie dokonane przez Chrystusa. 

Po pierwsze, chrzest wyraźnie obrazuje przebłaganie, którego dokonał Jezus. Dzieło Chrystusa zbudowane jest na odkupieniu i odpuszczeniu grzechów, mających kluczowe znaczenie w chrzcie:

I was, gdy byliście umarłymi w grzechach i w nieobrzezaniu waszego ciała, razem z nim ożywił, przebaczając wam wszystkie grzechy; (14) Wymazał obciążający nas wykaz zawarty w przepisach, który był przeciwko nam, i usunął go z drogi, przybiwszy do krzyża; (15) I rozbroiwszy zwierzchności i władze, jawnie wystawił je na pokaz, gdy przez niego odniósł triumf nad nimi. Kol 2:13-15

Chrzest przypomina nam o tym chrzcie, który w naszym imieniu przyjął nasz Pan. ,,Lecz chrztem mam być ochrzczony i jakże jestem udręczony, aż się dopełni” (Łk 12:50), nauczał Zbawiciel. Gdy uczniowie cierpiący na przerost ambicji domagają się, by zasiąść w chwale po jego prawej i lewej stronie, Jezus uczy ich pokory: ,,Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który ja piję, i być ochrzczeni chrztem, którym ja się chrzczę?” (Mk 10:38). Kielich, który wypił Mistrz, to kielich gniewu Ojca wobec grzechu. Bolesny chrzest, który przeszedł, to chrzest krzyża, na którym dokonał przebłagania za grzechy całego świata (1 J 2:2). 

Zjednoczenie z Chrystusem

Po drugie, chrzest obrazuje duchowe zjednoczenie grzesznika z Jezusem, w Jego śmierci, pogrzebie i zmartwychwstaniu.

Cóż więc powiemy? Czy mamy trwać w grzechu, aby łaska obfitowała? (2) Nie daj Boże! My, którzy umarliśmy dla grzechu, jakże możemy jeszcze w nim żyć? (3) Czyż nie wiecie, że my wszyscy, którzy zostaliśmy ochrzczeni w Jezusie Chrystusie, w jego śmierci zostaliśmy ochrzczeni? (4) Zostaliśmy więc pogrzebani z nim przez chrzest w śmierci, aby jak Chrystus został wskrzeszony z martwych przez chwałę Ojca, tak żebyśmy i my postępowali w nowości życia. (5) Jeśli bowiem zostaliśmy z nim wszczepieni w podobieństwo jego śmierci, to będziemy też z nim wszczepieni w podobieństwo zmartwychwstania; Rz 6:1-5

Gdy Jezus umarł, my umarliśmy z Nim. Gdy został pogrzebany, my razem z Nim. Gdy powstał z martwych, powstaliśmy i my! Ponieważ przez wiarę jesteśmy zjednoczeni z Chrystusem, otrzymujemy dobrodziejstwa życia, śmierci i zmartwychwstania Jezusa. Przez wiarę, za pośrednictwem Jezusa, dostępujemy udziału we wszystkim, czego On dokonał. Chrzest jest obrazem rzeczywistości duchowej. Nasze zjednoczenie z Chrystusem jest tak silne, że niektórzy porównują chrzest do małżeństwa.

Zjednoczenie z Kościołem

Chrzest obrazuje nie tylko zjednoczenie każdego z nas z Chrystusem, ale także z Jego ciałem, czyli Kościołem. Złączeni z Chrystusem przez wiarę i działanie Ducha Świętego, wszyscy przez jednego Ducha ,,zostaliśmy ochrzczeni w jedno ciało” (1Kor 12:13). Można też zacytować słowa apostoła Pawła z Listu do Efezjan: ,,Jedno jest ciało i jeden Duch, jak też zostaliście powołani w jednej nadziei waszego powołania. Jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest; Jeden Bóg i Ojciec wszystkich, który jest ponad wszystkimi, przez wszystkich i w was wszystkich” (Ef 4:4-6).

Każdy ochrzczony wierzący wyznaje, że został złączony z ciałem Chrystusa przez wiarę. Przejawem złączenia z Chrystusem jest złączenie z Jego ludem, czego najbardziej konkretnym dowodem jest zaangażowanie i członkostwo w lokalnym Kościele.

Poświęcenie Bogu

Na koniec powinniśmy zrozumieć, że chrzest oznacza, iż zostaliśmy poświęceni Bogu. W chrzcie zostajemy przeznaczeni, do oddawania chwały i służenia dającemu nam zbawienie Bogu. Zostajemy oddzieleni od świata i zapieczętowani jako własność Boża. Dlatego właśnie pisząc o chrzcie, apostoł Paweł często mówił o nowotestamentowych wymaganiach etycznych. Na przykład:

W nim też zostaliście obrzezani obrzezaniem nie ręką uczynionym, lecz obrzezaniem Chrystusa, przez zrzucenie grzesznego ciała doczesnego; (12) Pogrzebani z nim w chrzcie, w którym też razem z nim zostaliście wskrzeszeni przez wiarę, która jest działaniem Boga, który go wskrzesił z martwych. Kol 2:11-12

Tak i wy uważajcie siebie za martwych dla grzechu, a żywych dla Boga w Jezusie Chrystusie, naszym Panu. (12) Niechże więc grzech nie króluje w waszym śmiertelnym ciele, żebyście mieli mu być posłuszni w jego pożądliwościach. (13) I nie oddawajcie waszych członków jako oręża niesprawiedliwości grzechowi, ale oddawajcie samych siebie Bogu jako ożywieni z martwych i wasze członki jako oręż sprawiedliwości Bogu. (14) Grzech bowiem nie będzie nad wami panował, bo nie jesteście pod prawem, lecz pod łaską. Rz 6:11-14

Mój znajomy Mateusz, nie rozumiał piękna chrztu. Postrzegał chrzest przede wszystkim w kategoriach swojego przesłania do świata: ,,Witam, żyję dla Jezusa i mam nadzieję, że tego nie popsuję”. Jeszcze do niego nie dotarło, że w chrzcie to Bóg mówi: ,,Witaj, należysz do mnie. Uczyniłem cię nowym. Będziesz żył dla mnie, ponieważ ja będę żył w tobie”.  Kiedy patrzymy na chrzest z takiej perspektywy, zyskuje on wówczas w naszych oczach należne mu piękno i znaczenie. Staje się środkiem łaski dla wierzącego, przypomina o Ewangelii i Zbawicielu, który nas wyzwolił. Ponadto chrzest otwiera drzwi do nieustannej bliskiej więzi z naszym Panem. Ta trwała więź z Panem ma wyraz w innym znaku i pieczęcy – Wieczerzy Pańskiej czy inaczej komunii.

Artykuł pochodzi z fragmentu książki Ewangelia w Centrum


O co chodzi ze 144 tysiącami w Objawieniu Jana? – Nancy Guthrie

Symbolika liczby

I usłyszałem liczbę opieczętowanych: sto czterdzieści cztery tysiące opieczętowanych ze wszystkich pokoleń synów Izraela: (5) Z pokolenia Judy dwanaście tysięcy opieczętowanych, z pokolenia Rubena dwanaście tysięcy opieczętowanych, z pokolenia Gada dwanaście tysięcy opieczętowanych; (6) Z pokolenia Asera dwanaście tysięcy opieczętowanych, z pokolenia Neftalego dwanaście tysięcy opieczętowanych, z pokolenia Manassesa dwanaście tysięcy opieczętowanych; (7) Z pokolenia Symeona dwanaście tysięcy opieczętowanych, z pokolenia Lewiego dwanaście tysięcy opieczętowanych, z pokolenia Issachara dwanaście tysięcy opieczętowanych; (8) Z pokolenia Zabulona dwanaście tysięcy opieczętowanych, z pokolenia Józefa dwanaście tysięcy opieczętowanych, z pokolenia Beniamina dwanaście tysięcy opieczętowanych. Obj 7:4-8

Uczymy się, że liczby w Księdze Objawienia są symboliczne. Kiedy więc dochodzimy do liczby 144 000, wiemy, że musimy zinterpretować jej symbolikę. Było dwanaście plemion Izraela i dwunastu apostołów. Jeśli pomnożymy 12 x 12, to mamy 144. Dziesięć jest kolejną liczbą kompletności. Jeśli pomnożymy 144 x 10 x 10 x 10 to wyrażenie kompletności jest wykładnicze podkreślone.

Prawdziwy Izrael

To pełna liczba świętych Starego Testamentu, którzy patrzyli w przyszłość i pokładali wiarę w obiecanego Chrystusa, połączona z tymi świętymi w epoce Nowego Testamentu, którzy patrzą wstecz na krzyż i zmartwychwstanie i pokładają wiarę w Chrystusa. To jest prawdziwy Izrael, Kościół przez wszystkie wieki. Każdy jest rozliczany. I wszyscy są zapieczętowani dla ochrony. 

Znaczenie kolejności

Jednym z powodów, dla których wiemy, że mowa jest zarówno o wierzących w Chrystusa z czasów Starego, jak i Nowego Testamentu, jest sposób, w jaki św. Jan wymienia dwanaście plemion, co różni się od innych list dwunastu plemion Biblii. Zaczyna on swoją listę od plemienia Judy, mimo że Juda nie jest pierworodnym. Dlaczego rozpoczynamy od Judy, a nie od Rubena? Juda jest tym, który został poinformowany przez swojego ojca, Jakuba, że ,,nie będzie odjęte berło od Judy ani prawodawca spomiędzy jego nóg, aż przyjdzie Szilo i jemu będą posłuszne narody” (Rdz 49:10). To, co Jakub zapowiedział, w końcu się stało. Jezus, lew z plemienia Judy, nadszedł, a ludzie z każdego narodu zostają włączeni do tej liczby. Na liście znajduje się również Józef, natomiast Efraim i Dan są pominięci. Dlaczego tak się dzieje?

Nie wszyscy z Izraela, są Izraelem.

Pamiętamy, że kiedy dwanaście plemion podzieliło się na północne i południowe królestwo pod rządami Roboama (1 Krl 12), plemiona północne nie miały miejsca kultu i wkrótce pomieszały czczenie Baalów z wiarą w jednego prawdziwego Boga. Złote cielce zostały wzniesione w Dan i Efraim. Najwyraźniej bałwochwalstwo odwiodło te plemiona od Boga i nigdy nie podjęły pokuty. Dan i Efraim nie ma na liście. Wymieniając plemiona w ten sposób, św. Jan pokazuje, że nie każdy, kto jest częścią widzialnego Kościoła na ziemi, otrzyma znak od Boga, który jest dany wszystkim, którzy z serca przyjmują Jego przymierze. Było to prawdą w czasach starożytnego Izraela, było to prawdą w czasach Jezusa, gdyż wiemy, że jeden z dwunastu, Judasz, był oszustem, było to prawdą w pierwszym wieku, na przykład w Efezie, gdy ci, którzy nazywali siebie apostołami, zostali uznani za fałszywych (2:2). I jest to prawdą też dzisiaj.

Można, czy nie można ich policzyć?

Interesujące jest to, że po tym, jak otrzymaliśmy konkretną numerację zapieczętowanych sług Bożych, to tak jakby św. Jan widział ich z innej perspektywy i z tej perspektywy jest to wielka rzesza, której nikt nie może policzyć. Logika każe nam chcieć, aby św. Jan powiedział, że jest to jedno lub drugie – można lub nie można ich policzyć. Ale mamy do czynienia z apokaliptycznym obrazem i oba obrazy przekazują coś istotnego o tych oznaczonych ludziach. Podoba mi się, jak ujmuje to Andrew Sach: ,,O ile numerowana lista plemion mówi nam, że liczba zapieczętowanych jest zamknięta, ta wielka rzesza mówi nam, że liczba zapieczętowanych będzie ogromna”.

Potem zobaczyłem, a oto wielki tłum, którego nikt nie mógł policzyć, z każdego narodu, plemienia, ludu i języka, który stał przed tronem i przed Barankiem ubrani w białe szaty, a palmy w ich rękach. Obj 7:9

Kiedy czytamy słowa: ,,wielki tłum, którego nikt nie mógł policzyć”, być może mamy myśleć o obietnicy Boga danej Abrahamowi, że będzie miał potomków tak licznych jak gwiazdy na niebie i piasek na brzegu morza. Oto spełnienie tej obietnicy. Bóg powiedział też Abrahamowi, że będzie ojcem mnóstwa narodów. Oto tłum złożony z ludzi z każdego narodu, plemienia, ludu i języka, którzy wszyscy są prawdziwymi synami Abrahama. Wszyscy oni wołają donośnym głosem, mówiąc:

,,Zbawienie należy do naszego Boga!”

Interesujące jest to, że nie mówią: ,,Zbawienie należy do mnie!”. Są po drugiej stronie sądu ostatecznego i widzą, jak Bóg zachował dla siebie lud, poprzez prześladowania i sąd. Chwalą Boga za wspaniałość Jego planów w historii, które zostały zrealizowane przez otwarcie pieczęci. Wiedzą, że ich zbawienie jest wynikiem tego, że zostali naznaczeni krwią Chrystusa, a nie przez jakąkolwiek sobie przypisaną godność. To prawie tak, jakby nie mieli słów, aby wyrazić całą cześć, która należy się Bogu za to, co uczynił, więc zbierają je w jeden długi ciąg: ,,Błogosławieństwo i chwała, i mądrość, i dziękczynienie, i cześć, i moc, i siła naszemu Bogu na wieki wieków. Amen.”. 

Podziw wobec tego, co nastąpi

Oto lud Boży jest chroniony i zachowany w czasie sądu ostatecznego. Czytamy, że tłum ,,stał” przed tronem (7:9). Pytanie ,,Kto może stanąć?” znalazło odpowiedź. Oczekujemy, że w tym momencie zobaczymy ich wprowadzenie do nowego Jeruzalem. Ale ,,Księga Objawienia nie jest gotowa na tym wczesnym etapie swego dramatycznego rozwoju, aby w pełni ujawnić Boże plany dla nowego świata”. W następnym rozdziale zobaczymy otwarcie siódmej pieczęci, ale nie znajdziemy opisu tego, co ona ujawnia. Powiedziano nam jedynie: ,,A gdy otworzył siódmą pieczęć, nastała w niebie cisza na około pół godziny” (8:1). Istnieje poczucie podziwu, oszołomionej ciszy, gdy niebo wpatruje się w cud tego, czym ten świat stanie się pewnego dnia, gdy zostanie oczyszczony przez ogień Boga (8:5). Ale chociaż nie powiedziano nam jeszcze wszystkiego, co zostanie nam objawione o tym, jak będzie wyglądało życie tych, którzy zostali ochronieni na sądzie ostatecznym, to jednak dano nam odczuć istotę tego błogosławieństwa:

Dlatego są przed tronem Boga i służą mu we dnie i w nocy w jego świątyni, a zasiadający na tronie osłoni ich sobą jak namiotem. (16) Nie zaznają już głodu ani pragnienia, nie porazi ich słońce ani żaden upał; (17) Ponieważ Baranek, który jest pośrodku tronu, będzie ich pasł i poprowadzi ich do żywych źródeł wód, i otrze Bóg wszelką łzę z ich oczu. Obj 7:15-17

Możemy oczekiwać, że będziemy cieszyć się obecnością i opieką Chrystusa na zawsze w oczyszczonym stworzeniu. To poetycki obraz tego, czego mogą oczekiwać wszyscy, którzy cierpliwie znosili ucisk życia dla Chrystusa we wrogim świecie. Możemy oczekiwać, że nie tylko będziemy chronieni na sądzie ostatecznym; będziemy cieszyć się ochronną obecnością Boga przez całą wieczność. Nic i nikt nie będzie w stanie nas skrzywdzić. Cay ból z przeszłości zostanie wymazany – nie poprzez bezosobową deklarację, ale osobiście i z miłością, kiedy sam Bóg otrze nasze łzy. Będziemy bezpieczni w owczarni naszego pasterza, Baranka.

Treść artykułu pochodzi z książki Księga Objawienia

14 Grudnia

Upoważniony Zbawca

Lecz gdy nadeszła pełnia czasu, Bóg posłał swego Syna, zrodzonego z kobiety, zrodzonego pod prawem; Aby wykupił tych. którzy byli pod prawem, abyśmy dostąpili usynowienia (Ga 4:4-5)

Jednym z najlepszych sposobów uzyskania próbki wierzeń danej kultury jest rozmowa z uczniami.

Pewnego razu dziecko dorastające W Wielkiej Brytanii zostało zapytane, kim jest Jezus. Odpowiedziało: ,,Był tym, który zabierał bogatym i dawał biednym”! (najwyraźniej pomylił Jezusa i Jego uczniów z Robin Hoodem i jego wesoła kompanią!). Inne dziecko, na pytanie ,,Kim są chrześcijanie?” odpowiedziało:  ,,Czy to nie są ludzie którzy uprawiają własne warzywa?”.

O tej porze roku wiele osób, które przez pozostałe jedenaście miesięcy nie myślały o Bogu, zaczyna rozmyślać o przyczynie narodzin Jezusa.

Niezliczeni przyjaciele, koledzy i krewni prawdopodobnie powiedzieliby że Jezus jest w najlepszym razie czymś w rodzaju tajemnicy. Odpowiedzi te są orzeźwiającym przypomnieniem, że przesłanie chrześcijaństwa nie jest tak oczywiste dla naszych sąsiadów, jak nam by się mogło wydawać. Jeśli mamy przekazać innym, kim jest Jezus, musi to najpierw być jasne dla naszych umysłów i serc.

Jezus wyróżnia się spośród innych postaci religijnych i historycznych

Ponieważ tylko On ma kwalifikacje, aby być Zbawicielem świata. Jego przyjście nie było uważane przez apostoła Pawła za przypadkową interwencję; to było boskie spotkanie. Kiedy św. Paweł pisał: ,,Bóg zesłał swego Syna”, sugerował, że zmienił się Jego stan istnienia. Życie Jezusa nie zaczęło się, kiedy, ,,narodził się z kobiety” jako dziecko w Betlejem; On był, zanim zaczął się czas (J 1:1-3). Nie przestając być tym, kim był – mianowicie Bogiem – stał się tym, czym dotąd nie był – mianowicie człowiekiem ,,zrodzonym pod prawem”, winnym Ojcu pełne i doskonale posłuszeństwo – które tylko tylko On On sam potrafi okazać poprzez wieki. 

Jeśli Bóg chce zbawić, to Zbawiciel musi być Bogiem.

Jeśli człowiek musi ponieść karę, ponieważ z zgrzeszył, to Zbawiciel musi być człowiekiem. Jeśli człowiek, który ponosi karę Za grzech, sam musi być bezgrzeszny, to kto oprócz Jezusa Chrystusa spełnia te warunki? Jezus miał wyjątkowe kwalifikacje do wypełnienia Bożego planu zbawienia.

Nie było innego wystarczająco dobrego, 

by zapłacić za grzech.

Tylko On mógł otworzyć bramę 

niebios i wpuścić nas!

Kim jest Jezus?

Jest Bogiem Synem, urodzonym jako człowiek. Jest doskonałym stróżem Prawa, który umarł, aby uwolnić tych, którzy Prawa nie przestrzegali. Kim w takim razie jest chrześcijanin? To ktoś, kto został uwolniony od kary za grzech i przyjęty do rodziny Bożej. Jest to przesłanie, które powinniśmy sobie codziennie głosić i codziennie modlić się o możliwość podzielenia się z kimś innym. Jest to bowiem najbardziej zaskakujące i najwspanialsze przesłanie w całej historii.

Fragment pochodzi ze zbioru rozważań „Prawda dla życia”

Kto jest godny sakramentu komunii? – Jan Kalwin

Usiłowano na ogół przygotowywać ludzi na godne przyjęcie tego sakramentu, ale w rezultacie ciemiężono tylko nieszczęsne sumienia i nie uczono wcale tego, co trzeba. Powiadano, że odpowiednio przyjmują ów sakrament ludzie znajdujący się w stanie łaski, a tym stanem laski miałoby być oczyszczenie ze wszystkich grzechów.

Ale wówczas wszyscy ludzie kiedykolwiek żyjący na ziemi byliby z tego sakramentu wykluczeni! Jeśli w sobie mielibyśmy szukać tej godności, to już po nas. Tam znajdziemy tylko zamęt, ruinę i rozpacz Szukając na to lekarstwa, papiści wymyślili sposób, jak zdobyć godność: trzeba zrobić dogłębny rachunek sumienia, a potem oczyścić się poprzez żal za grzechy, spowiedź i pokutę. Omówiliśmy już wcześniej, jak przebiega takie oczyszczanie. W nawiązaniu do tego powiem tylko, że te środki są dalece niewystarczające na potrzeby naszego sumienia, przerażonego i załamanego popełnianym grzechem. Jeśli bowiem Pan Jezus nie dopuszcza do uczestnictwa w komunii świętej nikogo, kto nie jest prawy i niewinny, to nie wystarczy powierzchowne zapewnienie, żeby człowiek był przekonany o własnej prawości, o jakiej słyszy, że Bóg jej wymaga. Skąd będziemy mieli pewność, że uczyniwszy wszystko, co w naszej mocy, sprostaliśmy Bożemu wymaganiu? Przypuśćmy nawet, że będziemy to wiedzieli, ale kto się ośmieli twierdzić, że zrobił absolutnie wszystko, co możliwe? Nie mając żadnej pewności co do nas samych, nie moglibyśmy nigdy otrzymać sakramentu komunii z powodu tej dramatycznej przestrogi: Kto bowiem je i pije niegodnie, sąd własny je i pije.

Na czym polega godność chrześcijanina

Łatwo teraz ocenić doktrynę panującą w papiestwie i dostrzec, kto jest jej autorem. W okrutny sposób pozbawia ona biednych grzeszników, już i tak ledwo dyszących, pociechy tego sakramentu, który nam oferuje całą słodycz Ewangelii. Szybki diabeł nie potrafiłby skuteczniej działać na zgubę ludzi, oszukując ich i ogłupiające po to, by nie czuli żadnego smaku pożywienia, którym dobry Ojciec niebieski pragnął ich nakarmić. Żeby się nie potknąć i nie polecieć w przepaść, pamiętajmy, że te święte pokarmy są lekiem dla chorych, pociechą dla grzesznych oraz jałmużną dla ubogich, lecz do niczego nie służą zdrowym, prawym i bogatym – gdyby się tacy znaleźli. W tych pokarmach bowiem otrzymujemy Jezusa Chrystusa jako pożywienie i rozumiemy, że bez Niego upadniemy i stoczymy się w nicość tak, jak ciało upada bez jedzenia. Otrzymujemy Go, żeby żyć, i łatwo pojąć, że bez Niego jesteśmy wewnętrznie martwi. Dlatego jedyna i prawdziwa godność, z jaką możemy stanąć przed Bogiem, to powierzyć Mu naszą nikczemność, aby On w swoim miłosierdziu uczynił nas godnymi siebie. Odrzucając siebie, w Nim znajdziemy pociechę; oskarżając siebie, od Niego dostaniemy usprawiedliwienie i On nas martwych w sobie ożywi. Co więcej, musimy tego pragnąć i dążyć do tego związku, który On nam w komunii świętej rekomenduje. Jeśli rozważymy to wszystko starannie, nigdy nie zachwieje nami, a w każdym razie nie pokona nas wątpliwość, czy niemający w sobie nic dobrego, skażeni grzechem i na wpół martwi, możemy godnie przyjmować ciało Pańskie. Pomyślimy raczej, że jako nędzarze przychodzimy do szczodrego jałmużnika, jako chorzy zwracamy się do lekarza, jako grzesznicy stajemy przed sprawiedliwym sędzią i jako martwi nieszczęśnicy stajemy wobec Tego, który ożywia.

Prawdziwa godność

Godność, jakiej Bóg wymaga, zasadza się po pierwsze na wierze, która wszystko przypisuje Chrystusowi i oddaje Mu się bez reszty. A po drugie na miłości, którą wystarczy pokazać Bogu, choćby ułomną, skoro innej nie możemy ofiarować, a On ją powiększy i udoskonali. Niektórzy uważają tak jak my, że godność zasadza się na wierze i miłości, lecz popełniają zarazem duży błąd w definiowaniu tej godności. Żądają bowiem wiary bez skazy i miłości równie wielkiej jak uczucie, którym nas darzy Jezus Chrystus. W ten sposób odpychają ludzi od komunii świętej nie mniej niż inni, wyżej wymienieni. Gdyby przyjąć ich sposób myślenia, nikt nie mógłby do komunii przystąpić z godnością, ponieważ wszystkich co do jednego należałoby uznać za winnych niedoskonałości. Okazują w ten sposób wielką lekkomyślność, żeby nie rzec głupotę, domagając się perfekcji jako warunku przyjęcia tego sakramentu, bo perfekcja uczyniłaby go zbędnym! Przecież. komunia święta nie została ustanowiona dla doskonałych, tylko dla słabych i chorych, żeby ich podnosić na duchu, umacniać oraz ćwiczyć w wierze i miłości.

Treść artykułu pochodzi z nadchodzącego ostatniego tomu „Podstaw Religii Chrześcijańskiej” Jana Kalwina. Poprzednie tomy można znaleźć tutaj.

Konfesja Westminserska oraz Londyńska – porównanie

Westminsterskie Wyznanie Wiary z 1647 roku i Londyńskie Wyznanie Wiary z 1689 roku to dwa kluczowe dokumenty w historii tradycji protestanckiej. Choć dzieli je czterdzieści lat, łączy je wspólne dziedzictwo. Baptystyczne wyznanie z 1689 roku powstało na bazie Deklaracji z Savoy kongregacjonalistów z 1658 roku, która z kolei była zmodyfikowaną wersją Konfesji Westminsterskiej. Można więc powiedzieć, że oba dokumenty wyrastają z jednego pnia reformowanej teologii, różniąc się jednak w niektórych miejscach – zwłaszcza tam, gdzie inaczej rozumiano Kościół, przymierze i sposób działania Bożej łaski.

Celem niniejszego artykułu jest porównanie fragmentów obu tekstów i pokazanie wybranych różnic między tymi dwoma wyznaniami wiary. W wielu miejscach Konfesja Londyńska nie tylko zachowuje, ale też rozwija i dopowiada myśli zawarte wcześniej w Konfesji Westminsterskiej – szczególnie w rozdziale dotyczącym Boga i Jego przymiotów oraz w pierwszym artykule dotyczącym Pisma Świętego. W rozdziale dotyczącym predestynacji co do zasady pozostaje zgodna z teologią westminsterską, dokonując jednak nieco subtelniejszego rozłożenia akcentów i nieco przebudowując treść. W innych fragmentach jednak, jak w nauce o przymierzu czy o Kościele, tekst z 1689 roku wyraźnie został przebudowany całkowicie względem pierwowzoru z 1647 roku, odzwierciedlające odmienną baptystyczną perspektywę na relację między Starym i Nowym Przymierzem a także na rozumienie i ustrój kościoła.

W tabeli poniżej po lewej stronie znajduje się tekst Konfesji Westminsterskiej, a po prawej – Londyńskiego Wyznania Wiary. Różnice i charakterystyczne ujęcia zostały oznaczone kolorami: czerwonym dla Konfesji Westminsterskiej oraz niebieskim dla Konfesji Baptystycznej.

W celu obszerniejszego zapoznania się z podobieństwami jak i różnicami obu tych niewątpliwie równie ważnych wyznań wiary, zapraszamy do nabycia ich kopii pod tym linkiem.

Westminsterskie wyznanie wiary -1647 rok

Rozdział 1. O Piśmie Świętym

I. Chociaż światło natury oraz dzieła stworzenia i opatrzności tak wyraźnie ukazują dobroć, mądrość i moc Bożą, że ludzie pozbawieni są wymówek, to jednak nie wystarczają one, by dać takie poznanie Boga i jego woli, jakie jest konieczne do zbawienia. Toteż upodobało się Panu, wielokrotnie i na różne sposoby, objawiać siebie i ogłaszać swą wolę swemu Kościołowi, a następnie, dla lepszego zachowania i krzewienia prawdy, a także dla pewniejszego utwierdzenia i pocieszenia Kościoła wobec zepsucia ciała oraz złośliwości Szatana i świata, sprawić spisanie tego wszystkiego; co czyni Pismo Święte najpotrzebniejszym, gdy dawniejsze Boże sposoby objawiania swej woli swemu ludowi już ustały. .

VI. Cała wola Boga dotycząca wszelkich spraw koniecznych dla jego własnej chwały oraz zbawienia, wiary i życia człowieka albo jest wyraźnie przedstawiona w Piśmie, albo przez poprawne i konieczne wynikanie może być z Pisma wywnioskowana; do którego nic nigdy nie ma być dodawane, czy to przez nowe objawienia Ducha, czy ludzkie tradycje. Niemniej uznajemy wewnętrzne oświecenie Ducha Bożego za konieczne do zbawiennego zrozumienia tych spraw, tak jak są one objawione w Słowie, oraz że są pewne okoliczności dotyczące kultu Boga i zarządzania Kościołem, powszechne dla postępowania ludzkiego i społeczeństw, które mają być porządkowane według światła natury i roztropności chrześcijan, zgodnie z ogólnymi regułami Słowa, które zawsze mają być przestrzegane.

Rozdział 2. O Bogu i o Trójcy Świętej

III. W jedności Bóstwa są trzy osoby jednej istoty, mocy i wieczności: Bóg Ojciec, Bóg Syn i Bóg Duch Święty. Ojciec nie jest z nikogo, ani zrodzony, ani pochodzący. Syn jest odwiecznie zrodzony z Ojca. Duch Święty odwiecznie pochodzi od Ojca i Syna.







Rozdział 3. O odwiecznych zrządzeniach Boga

III. Ze zrządzenia Bożego, dla objawienia jego chwały, niektórzy ludzie i aniołowie są predestynowani do życia wiecznego, a inni przeznaczeni na wieczną śmierć.

VI. Tak jak Bóg wyznaczył wybranych do chwały, tak też według odwiecznego i całkowicie dobrowolnego zamiaru swej woli przeznaczył ku temu wszelkie środki. Dlatego ci, co są wybrani, będąc upadłymi w Adamie, zostają odkupieni przez Chrystusa, skutecznie powołani do wiary w Chrystusa przez jego Ducha działającego w odpowiednim czasie, zostają usprawiedliwieni, usynowieni, uświęceni i zachowani jego mocą, przez wiarę, ku zbawieniu. Żadni inni nie zostają odkupieni przez Chrystusa, skutecznie powołani, usprawiedliwieni, usynowieni, uświęceni czy zbawieni, jak tylko wybrani.

VII. Upodobało się Bogu według niezbadanego zamysłu swej woli, zgodnie z którym udziela on lub wstrzymuje miłosierdzie według swego upodobania, dla chwały swej suwerennej władzy nad swoim stworzeniem, pominąć resztę ludzkości oraz przeznaczyć ich na gniew i pohańbienie za ich grzech, dla uwielbienia swej wspaniałej sprawiedliwości.

Rozdział 7. O przymierzu Boga z człowiekiem

III. Skoro człowiek przez swój upadek uczynił siebie niezdolnym do życia przez to przymierze, upodobało się Panu zawrzeć drugie, powszechnie zwane przymierzem łaski, w którym dobrowolnie daje on grzesznikom życie i zbawienie przez Jezusa Chrystusa, wymagając od nich wiary w niego, aby mogli zostać zbawieni, oraz obiecując dać wszystkim tym, którzy przeznaczeni są do życia wiecznego swego Ducha Świętego, aby uczynić ich ochoczymi i zdolnymi, by wierzyć.

V. To przymierze było odmiennie sprawowane w czasach prawa oraz w czasach Ewangelii. Pod prawem było sprawowane przez obietnice, proroctwa, ofiary, obrzezanie, baranka paschalnego oraz inne typy i ustanowienia przekazane narodowi żydowskiemu, wszystkie wskazujące na mającego przyjść Chrystusa, które były naówczas, przez działanie Ducha, wystarczające i skuteczne, aby pouczać i umacniać wybranych w wierze w obiecanego mesjasza, przez którego mieli otrzymać całkowite odpuszczenie grzechów i wieczne zbawienie. To nazywane jest Starym Testamentem.

VI. Pod Ewangelią, kiedy to został objawiony Chrystus — istota przymierza, ustanowieniami w których to przymierze jest udzielane, są głoszenie Słowa i sprawowanie sakramentów chrztu i Wieczerzy Pańskiej. Choć jest ich mniej oraz udzielane są w większej prostocie i z mniejszą zewnętrzną chwałą, to jednak przymierze przedstawia się w nich z większą pełnością, jawnością i duchową skutecznością dla wszystkich narodów, tak Żydów, jak i pogan. To nazywane jest Nowym Testamentem. Nie ma zatem dwóch przymierzy łaski różniących się swą istotą, ale jedno i to samo, pod różnymi okresami jego sprawowania.

Rozdział 25. O Kościele

I. Katolicki, czyli powszechny Kościół, który jest niewidzialny, składa się z pełnej liczby wybranych, którzy byli, są i będą zebrani w jedno, pod Chrystusem, jego głową. Jest on także oblubienicą, ciałem i pełnią Chrystusa, który wypełnia wszystko we wszystkim.

II. Widzialny Kościół, który pod Ewangelią także jest katolicki, czyli powszechny (nieograniczony do jednego narodu, jak to było wcześniej, pod prawem), składa się ze wszystkich tych na całym świecie, którzy wyznają prawdziwą religię oraz ich dzieci. Jest on królestwem Pana Jezusa Chrystusa, domem i rodziną Boga, poza którym nie ma żadnej zwyczajnej możliwości zbawienia.

III. Temu katolickiemu widzialnemu Kościołowi Chrystus dał posługę, wyrocznie i ustanowienia Boże dla gromadzenia i doskonalenia świętych w tym życiu, aż do końca świata. A przez swoją obecność oraz Ducha, zgodnie ze swą obietnicą, czyni je do tych celów skutecznymi.

IV. Ten katolicki Kościół bywał czasem bardziej, czasem mniej widzialny. A poszczególne Kościoły, będące jego członkami, są bardziej lub mniej czyste, w zależności od tego, w jak czysty sposób doktryna Ewangelii jest w nich nauczana i przyjmowana, ustanowienia sprawowane, a publiczny kult wykonywany.

V. Nawet najczystsze Kościoły pod niebem podlegają i pomieszaniu, i pobłądzeniu, a niektóre tak bardzo zwyrodniały, że stały się nie Kościołami Chrystusa, ale synagogami Szatana. Niemniej zawsze będzie istniał na ziemi jakiś Kościół, który czci Boga zgodnie z jego wolą.

VI. Nie ma innej głowy Kościoła poza Panem Jezusem Chrystusem. (Także papież Rzymu nie może być, w żadnym sensie, jego głową, ale jest tym Antychrystem, tym człowiekiem grzechu, tym synem zatracenia, który wywyższa samego siebie w Kościele, przeciwko Chrystusowi i wszystkiemu, co nazywamy Bogiem.) Żaden inny człowiek nie może być uznany za głowię Kościoła.

Druga londyńska konfesja baptystyczna – 1689 rok

Rozdział 1. O Piśmie Świętym

I. Pismo Święte jest jedyną wystarczającą, pewną i nieomylną regułą zbawiennego poznania, wiary i posłuszeństwa, chociaż światło natury oraz dzieła stworzenia i opatrzności tak wyraźnie ukazują dobroć, mądrość i moc Bożą, że ludzie pozbawieni są wymówek, to jednak nie wystarczają one, by dać takie poznanie Boga i jego woli, jakie jest konieczne do zbawienia. Toteż upodobało się Panu, wielokrotnie i na różne sposoby, objawiać siebie i ogłaszać swą wolę swemu Kościołowi, a następnie, dla lepszego zachowania i krzewienia prawdy, a także dla pewniejszego utwierdzenia i pocieszenia Kościoła wobec zepsucia ciała oraz złośliwości Szatana i świata, sprawić spisanie tego wszystkiego; co czyni Pismo Święte najpotrzebniejszym, gdy dawniejsze Boże sposoby objawiania swej woli swemu ludowi już ustały.

VI. Cała wola Boga dotycząca wszelkich spraw koniecznych dla jego własnej chwały oraz zbawienia, wiary i życia człowieka albo jest wyraźnie przedstawiona albo koniecznie zawarta w Piśmie Świętym; do którego nic nigdy nie ma być dodawane, czy to przez nowe objawienia Ducha, czy ludzkie tradycje. Niemniej uznajemy wewnętrzne oświecenie Ducha Bożego za konieczne do zbawiennego zrozumienia tych spraw, tak jak są one objawione w Słowie, oraz że są pewne okoliczności dotyczące kultu Boga i zarządzania Kościołem, powszechne dla postępowania ludzkiego i społeczeństw, które mają być porządkowane według światła natury i roztropności chrześcijan, zgodnie z ogólnymi regułami Słowa, które zawsze mają być przestrzegane.

Rozdział 2. O Bogu i o Trójcy Świętej

III. W tym boskim i nieskończonym bycie są trzy istnienia: Ojciec, Słowo czy też Syn, i Duch Święty, jednej istoty, mocy i wieczności, każde mające pełnię boskiej istoty, jednak bez podziału istoty. Ojciec nie jest z nikogo zrodzony ani pochodzący, Syn Jest odwiecznie zrodzony z Ojca. Duch Święty pochodzi i Ojca i Syna. Wszystkie są nieskończone, bez początku, więc tylko jednym Bogiem, którego nie należy dzielić w naturze i bycie, a jednak rozróżnianym przez oddzielne, indywidualne relacyjne właściwości i relacje osobowe. Ta doktryna Trójcy jest podstawą naszej społeczności z Bogiem i pocieszającej zależności od niego

Rozdział 3. O zrządzeniach Boga

III. Ze zrządzenia Boga, dla objawienia jego chwały, niektórzy ludzie i aniołowie są predestynowani lub przeznaczeni do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, dla uwielbienia chwały jego łaski. Inni zaś zostali pozostawieni, by żyć w grzechu na ich sprawiedliwe potępienie, dla uwielbienia chwały jego sprawiedliwości.

VI. Tak jak Bóg wyznaczył wybranych do chwały, tak też według odwiecznego i całkowicie dobrowolnego zamiaru swej woli przeznaczył ku temu wszelkie środki. Dlatego ci, co są wybrani, będąc upadłymi w Adamie, zostają odkupieni przez Chrystusa, skutecznie powołani do wiary w Chrystusa przez jego Ducha działającego w odpowiednim czasie, zostają usprawiedliwieni, usynowieni, uświęceni i zachowani jego mocą, przez wiarę, ku zbawieniu. Żadni inni nie zostają odkupieni przez Chrystusa, skutecznie powołani, usprawiedliwieni, usynowieni, uświęceni czy zbawieni, jak tylko wybrani.





Rozdział 7. O przymierzu Boga

II. Skoro człowiek przez swój upadek ściągnął na siebie przekleństwo prawa, to upodobało się Panu zawrzeć przymierze łaski, w którym dobrowolnie daje on grzesznikom życie i zbawienie przez Jezusa Chrystusa, wymagając od nich wiary w niego, aby mogli zostać zbawieni, oraz obiecując dać wszystkim tym, którzy są przeznaczeni do życia wiecznego, swego Ducha Świętego, aby uczynić ich ochoczymi i zdolnymi by wierzyć.


III.
To przymierze zostało objawione w Ewangelii, najpierw zostało objawione Adamowi w obietnicy zbawienia przez potomstwo zrodzone z kobiety, następnie w dalszych krokach, do pełnego odkrycia w Nowym Testamencie. Jest ono oparte na odwiecznym przymierzu zawartym między Ojcem i Synem, a dotyczącym odkupienia wybranych. Jedynie dzięki łasce tego przymierza wszyscy potomkowie Adama, którzy zostali zbawieni, otrzymali życie i błogosławioną nieśmiertelność, gdyż człowiek jest całkowicie niezdolny do uzyskania Bożej akceptacji na tych samych warunkach, na których Adam był przyjęty, gdy jeszcze był w stanie niewinności


Rozdział 26. O Kościele

I. Katolicki, czyli powszechny Kościół, który (odnośnie do wewnętrznego dzieła Ducha oraz prawdy łaski) można nazwać niewidzialnym, składa się z pełnej liczby wybranych, którzy byli, są i będą zebrani w jedno, pod Chrystusem, jego głową. Jest on także oblubienicą, ciałem i pełnią Chrystusa, który wypełnia wszystko we wszystkim.

II. Wszyscy ludzie z całego świata, wyznający wiarę Ewangelii i posłuszeństwo Bogu przez Chrystusa zgodnie z nią, nie niszczący swojego wyznania żadnymi błędami, które rozbierają fundament, lub nieświętością postępowania, są i mogą być nazwani widzialnymi świętymi. Z takich powinny się składać wszystkie zbory.

III. Nawet najczystsze Kościoły pod niebem podlegają i pomieszaniu, i pobłądzeniu, a niektóre tak bardzo zwyrodniały, że stały się nie Kościołami Chrystusa, ale synagogami Szatana. Niemniej Chrystus zawsze miał i zawsze będzie mieć królestwo na tym świecie, aż do jego końca, składające się z tych, którzy wierzą w niego i wyznają jego imię.

IV. Pan Jezus Chrystus jest głową Kościoła, w której, z wyznaczenia Ojca, wszelka władza powołania, ustanawiania, porządku i zarządzania Kościołem, jest złożona na sposób najwyższy i suwerenny. Także papież Rzymu nie może być, w żadnym sensie, jego głową, ale jest tym Antychrystem, tym człowiekiem grzechu, tym synem zatracenia, który wywyższa samego siebie w Kościele, przeciwko Chrystusowi i wszystkiemu, co nazywamy Bogiem, którego Pan zniszczy blaskiem swego przyjścia.

V. Sprawując tę władzę, którą mu powierzono, Pan Jezus powołuje ze świata do siebie poprzez służbę Słowa, przez swojego Ducha tych, których dał mu Ojciec, aby mogli chodzić przed nim we wszelkich ścieżkach posłuszeństwa, które on im poleca w swoim Słowie. Tym tak powołanym nakazuje chodzić razem w lokalnych społecznościach albo zborach, dla ich wzajemnego zbudowania i należytego wykonywania publicznego kultu, którego wymaga od nich w świecie.

VI. Członkowie tych zborów świętymi przez powołanie, w widoczny sposób ukazując oraz potwierdzając (w ich wyznaniu oraz sposobie chodzenia i przez nie) ich posłuszeństwo temu powołaniu Chrystusa, chętnie zgadzają się chodzić razem, zgodnie z wyznaczeniem Chrystusa, oddając siebie Panu i sobie nawzajem, zgodnie z wolą Boga, w wyznawanym podporządkowaniu się ustanowieniom Ewangelii.

VII. Każdemu z tych zborów tak zgromadzonych, zgodnie z jego zamysłem, oznajmionym w jego Słowie, powierzył tę wszelką władzę i moc, która jest jakkolwiek potrzebna dla wypełniania takiego porządku w kulcie i dyscyplinie, które ustanowił dla nich do przestrzegania, wraz z nakazami i zasadami ku właściwemu i odpowiedniemu używaniu oraz wykonywaniu tej władzy.

VIII. Zbór, zgromadzony i zorganizowany całkowicie według zamysłu Chrystusa, składa się z urzędników [kościelnych] i członków. Urzędnikami wyznaczonymi przez Chrystusa, wybranymi i oddzielonymi przez zbór (tak powołany i zgromadzony) dla szczególnego sprawowania ustanowień i wykonywania władzy lub powinności, które on im powierza lub do których ich powołuje, aż do końca świata są biskupi lub starsi oraz diakoni.

IX. Ścieżką wyznaczoną przez Chrystusa dla powoływania każdej osoby, przygotowanej i obdarzonej przez Ducha Świętego na urząd biskupa lub starszego w zborze, jest, że ma być on wybrany na urząd przez powszechne wybory zboru i uroczyście oddzielony postem i modlitwą wraz z nałożeniem rąk przez starszyznę zboru, jeśli takowa istnieje. A diakon podobnie ma zostać wybrany w takich wyborach, oddzielony modlitwą i podobnym nałożeniem rąk.

X. Praca pastorów polega na ciągłej służbie Chrystusowi w jego zborach poprzez służbę Słowa i modlitwę wraz z czuwaniem nad ich duszami, jako tych, którzy będą musieli zdać jemu z tego sprawę. Zobowiązaniem zborów, wobec których sprawowana jest posługa, jest nie tylko okazywać im należny szacunek, ale także dzielić się z nimi wszelkimi dobrymi rzeczami, zgodnie ze swoimi możliwościami, tak by posiadali oni komfortowe zaopatrzenie, by nie byli splątani sprawami świeckimi, aby mogli udzielać gościny innym. Wymaga tego prawo naturalne oraz wyraźny nakaz naszego Pana Jezusa, który wyznaczył, że ci, którzy zwiastują Ewangelię, mają żyć z Ewangelii.

XI. Chociaż zobowiązaniem biskupów lub pastorów zborów jest, z racji urzędu, bieżące głoszenie Słowa, to jednak dzieło innych, obdarzonych i przygotowanych przez Ducha Świętego do tego głoszenia Słowa, nie jest całkowicie ograniczone do nich, ale ci zatwierdzeni oraz powołani przez zbór mogą i powinni to czynić.

XII. Jak wszyscy wierzący mają obowiązek dołączyć do zborów wszędzie tam i kiedy mają taką możliwość, tak też wszyscy, którzy zostają dopuszczeni do przywilejów kościelnych, podlegają również jego dyscyplinie i władzy, zgodnie z nakazem Chrystusa.

XIII. Członkowie Kościoła, przeciwko którym zawiniono, wypełniwszy swoje zobowiązanie wobec osoby, która wobec nich zawiniła, nie powinni zakłócać żadnego porządku kościelnego ani opuszczać zgromadzeń Kościoła ani sprawowania żadnych ustanowień, z powodu takiej zniewagi względem któregokolwiek z pozostałych członków. Powinni raczej czekać na Chrystusa w dalszych postępowaniach kościelnych.

XIV. Każdy zbór i wszyscy jego członkowie są zobowiązani do nieustannej modlitwy o dobro i dobrobyt wszystkich Kościołów Chrystusa we wszystkich miejscach, pod każdymi sposobnościami, aby wspierać każdego (w granicach ich miejsca powołania) w wykorzystaniu ich darów i łask. Tak też zbory, zasadzone przez Bożą opatrzność, aby mogły mieć okazję korzystać z tego, powinny trwać we wspólnocie, przez wzgląd na ich pokój, wzrost miłości i wzajemne zbudowanie.

XV. W przypadkach trudności lub różnic – doktrynalnych lub organizacyjnych – które dotyczą całego Kościoła lub konkretnego zboru, w ich pokoju, jedności i zbudowaniu albo ranią członka lub członków jakiegoś zboru, w takim postępowaniu dyscyplinarnym lub przez takie, które nie jest zgodne z prawdą ani porządkiem, to jest zgodne z zamysłem Chrystusa, by wiele zborów, które trwają ze sobą we wspólnocie, spotkało się (przez swoich przedstawicieli), aby rozważyć i udzielić swojej rady dotyczącej danej poróżniającej sprawy, która następnie ma być przekazana wszystkim zainteresowanym zborom. Niemniej zgromadzeni przedstawiciele nie posiadają żadnej władzy kościelnej w ścisłym tego słowa znaczeniu ani żadnej jurysdykcji nad samymi zborami, aby wytoczyć jakiekolwiek postępowanie dyscyplinarne wobec zborów lub osób albo narzucić własne ustalenia zborom lub urzędnikom [kościelnym].













Piotrkowskie wyznanie wiary (1555)

Wstęp (J.T. Dennison, jr)

Kiedy reformacja dotarła do Polski, wpłynęła na każdy z jej regionów: Prusy Królewskie (Prusy Polskie); Prusy Książęce (niemieckojęzyczne księstwo, w którym panował luteranizm, poprzez konwersję Albrechta Hohenzollerna [1490–1568] w 1525 r.); Wielkopolskę; Małopolskę; i Litwę (która była związana z Polską od 1385 r.). Przez Prusy Królewskie nad Bałtykiem kupcy i handlarze importowali książki i broszury Lutra do głównych miast, tj. Gdańska, Torunia, Elbląga, i nie tylko.

Król Zygmunt I Stary (1467–1548) obłożył dzieła Lutra zakazem wwozu do Rzeczpospolitej w 1520 r. pod karą konfiskaty majątku. Już w 1523 r. każdemu, kto by rozpowszechniał tę „zarazę” groziła kara śmierci. Królewskie dekrety były jednak chybione w czasie – ewangelicyzm wkradał się do Polski, a w 1522 r. w Gdańsku działał nawet zbór protestancki. Kiedy w 1525 r. miasto to zniosło rzymskokatolicką mszę, Zygmunt pomaszerował na miasto i dokonał egzekucji ewangelickich prowodyrów (1526 r.). Krew protestantów tylko podsycała rozprzestrzenianie się protestanckiej „zarazy”, a do 1555 r. połowa Prus Królewskich była luterańska.

Jakub z Iłży młodszy był prawdopodobnie pierwszym rodowitym Polakiem, który przyjął ewangelicką wiarę reformacji. Członek wydziału w Krakowie, wolał opuścić Polskę w 1534 roku, niż wyrzec się swojej ewangelickiej wiary. Do 1546 r. idee reformacji przeniknęły do Polski dzięki reputacji i wpływom reformatorów helweckich. Felix Cruciger (zm. 1563) był gorącym orędownikiem teologii genewskiej. W tym samym roku Jan Mączyński odwiedził Heinricha Bullingera (1504–1575) w Zurychu. W 1549 r. Kalwin otrzymał pierwszą oficjalną wiadomość z Polski. W odpowiedzi zadedykował swój Komentarz na List do Hebrajczyków królowi Zygmuntowi II Augustowi (1520–1572). W następnym roku Franciszek Stankar (1501–1574) opuścił Padwę we Włoszech i udał się do Pińczowa (Małopolska). Osiadł w majątku ewangelickiego szlachcica Mikołaja Oleśnickiego (zm. 1566/1567). Razem zorganizowali pierwszy Kościół reformowany w Polsce (1550). Stankar ostatecznie odstąpił od reformowanej sprawy, zwracając się ku tryteizmowi – jednej z odmian polskiej (antytrynitarnej) plagi. Został ekskomunikowany przez reformowany synod w Pińczowie w sierpniu 1559 roku.

W 1550 r. w Słomnikach, w okolicach Krakowa, grupa kalwińskich duchownych zorganizowała pierwszy synod Kościoła reformowanego w Polsce. 1 maja 1555 r. Synod w Pińczowie otrzymał list od Franciszka Lismanina (1504–1566), w którym wyznał on swoje nawrócenie z katolicyzmu – częściowo po przeczytaniu Podstaw religii chrześcijańskiej Jana Kalwina (co ciekawe, w latach 1550–1553 czytał on to dzieło królowi Zygmuntowi II po kolacji). Cruciger zaprosił Lismanina do powrotu do Polski i udziału w reformowanej sprawie. Ten ostatecznie został superintendentem Kościoła reformowanego wraz z Crucigerem. W roku 1558 do polski przybył Giorgio Biandrata (1516–1588), którego Kalwin postrzegał jako antytrynitarza.

W sierpniu 1554 r. Stanisław Lutomirski (1518–1588), pastor ewangelicki w Koninie i Tuszynie, opracował własne wyznanie wiary (Confessio, to iest wyznanie wiary, które jednak zostało opublikowane dopiero w 1556 r.), na podstawie Augsburskiego wyznania wiary (1530). Synod w Piotrkowie, który odbył się w dniach od 3 maja do 15 czerwca 1555 r., opracował deklarację złożoną z dwudziestu czterech artykułów zaczerpniętych z wyznania Lutomirskiego. Po synodzie król Zygmunt II wysłał petycję do papieża z prośbą o zwołanie synodu narodowego w celu zreformowania Kościoła rzymskokatolickiego. Kalwini odpowiedzieli na synodzie w Koźminku (24 sierpnia – 2 września 1555 r.), łącząc się z Braćmi Czeskimi (którzy przybyli do Polski w 1548 r.), próbując wzmocnić pan-protestanckie nadzieje na uniknięcie odrodzenia i konsolidacji rzymskiego katolicyzmu. Jednak ta pan-protestancka idea miała rozbić się o mielizny niepodlegających negocjacjom teologicznych odrębności, fenomenalnego wzrostu i sukcesu polskiego antytrynitaryzmu oraz energicznej reformacji katolickiej (kontrreformacji), w której prym wiedli jezuici.

Właściwe wyznanie pojawia się na s. 276-285, gdzie towarzyszy mu „Refutacja” każdego z punktów. Finkel sugeruje, że Maran Kromer, sekretarz królewski, był autorem „Refutacji”. Refutatio jest rzymskokatolicką refleksją na temat rzekomych uchybień wyznania wiary z Piotrkowa, i została dołączona do artykułów wyznania, jako przykład polemiki z tamtego okresu.

Tłumaczenie pochodzi z tekstu wydrukowanego w:

  • Ludwik Finkel, Konfessya podana przez posłów na sejmie piotrkowskim w r. 1555, „Kwartalnik Historyczny” 10 (1896), s. 257-285.

WYZNANIE WIARY

Wyznanie wiary, które panowie posłowie przedstawili, miłosierny królu, jest wprawdzie krótkie, ale, naszym zdaniem, nie tak jasne, jak powinna być veritatis oratio, ani zgodne ze zwyczajami i postacią całego chrześcijaństwa, które od ponad tysiąca lat szerzy się wśród wszystkich narodów, a u nas w Polsce od prawie sześciuset lat; ani z podaniem czy tradycjami apostolskimi, ani wreszcie ze Słowem Bożym. Skrywa w sobie wiele rzeczy, z których różni heretycy, zarówno starzy, jak i nowi, tacy jak ebionici, walentynianie, arianie, macedonianie, sabelianie, kapernaici lub sakramentarze, nowochrzczeńcy, osiandryci i inni, mogą znaleźć dowody na swoje błędy. Nie wierzymy jednak, aby nasi bracia, polscy rycerze, mieli cokolwiek wspólnego z tymi, podobnie jak polska szlachta, która nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, co zostało dla niej napisane lub skopiowane. Dlatego na razie odkładamy na bok wykazywanie i obalanie tego rodzaju błędów. Odpowiemy tylko w skrócie na błędne kwestie, które to wyznanie jasno i wyraźnie zawiera, aby ci, którzy je słyszeli lub czytali i zostali wprowadzeni w błąd, oraz ci, którzy je przedstawili, zostali z błędu wyprowadzeni, co też przynależy do naszego urzędu duszpasterskiego ze Słowa Bożego i z obecnego porządku całego chrześcijaństwa [wynika] (Tt 1).

Wyznanie panów posłów

[Sekcja I]

I. Wszyscy zostaliśmy poczęci i zrodzeni w grzechu, a wszystkie nasze naturalne zmysły są ciemnością, tak że już nawet o Bogu nie mówiąc, ale i siebie samych nie znamy. Dlatego dał nam Pan Bóg Dziesięć Przykazań swoich, aby oczy nasze zostały otwarte, ślepota nasza została odkryta oraz by grzech i nasza ślepota zostały odkryte i ukazane (Ps 51).

II. Bóg Ojciec posłał do nas swego jedynego Syna, aby był naszym lekarzem, nauczycielem, zbawicielem i odkupicielem oraz naszym zadośćuczynieniem (J 1; 9; Rz 3; Ga 3; Mt 12; 1 Kor 1).

III. Odkąd istnieje świat, Boga nie widział nigdy żaden człowiek, ani też swym cielesnym umysłem nie może w niego uwierzyć. Jednak Pan Chrystus przyszedł, aby dać nam go poznać, jak i jego wolę (J 1).

IV. Tak więc Chrystus Pan jest światłością tego świata. Kto trzyma się tego światła, a od jego Słowa nie odstępuje w żadną stronę, ten nie chodzi w ciemności, ale ma światło życia wiecznego.

[Sekcja II]

Sam Pan nieba i ziemi nakazał nam słuchać tego samego niebiańskiego nauczyciela i mistrza, i nikogo innego. Skoro On jest Synem Bożym to kłamać nie może. Wszyscy zaś ludzie, którzy nie kierują się tylko jego nauką, choćby byli nawet największymi władcami tego świata, są kłamcami (Mt 17; Ps 116).

[Sekcja III]

V. Ten oznajmił nam wszystko, co jest konieczne dla zbawienia duszy. Poza tym Chrystusem żadna rzecz, żadne stworzenie, nie może nas uwolnić od wiecznego gniewu Bożego. Wszyscy prorocy świadczą o tym, że wszyscy ludzie, którzy w niego wierzą, mają otrzymać odpuszczenie wszystkich swoich grzechów, w jego imieniu (J 4; 1 Tes 1; Dz 10).

[Sekcja IV]

VI. Tak, byśmy nie mogli przez nasze dobre uczynki oraz wypełnianie Prawa Bożego zostać uwolnieni od niego, lecz stają się wolni ci, co w niego wierzą. I nie ma żadnego innego imienia danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni, jak tylko przez to jedno (Dz [4]; 13).

[Sekcja V]

VII. Tak więc, gdy przypisują ludzkie zbawienie komukolwiek lub czemukolwiek, i oddają mu chwałę, która należna jest samemu Chrystusowi, to jest to bluźnierstwo wobec cierpienia Syna Bożego [J 3].

[Sekcja VI]

VIII. Ten Chrystus przypisuje zasługę swej niewinnej męki tym, którzy wierzą jego słowu przez Ewangelię (która ma być zwiastowana każdemu człowiekowi w jego własnym języku) [oraz] sakramenty, mianowicie przez chrzest oraz podawanie i używanie ciała jego najświętszego, za nas wydanego, jak i krwi jego najświętszej, przelanej dla odkupienia naszych grzechów.

IX. W tych sakramentach, pieczętowany jest dla nas testament Pana. Kto odważy się zmieniać cokolwiek w tym testamencie, ten jest przeklęty.

X. Nie znajdziemy również innych sakramentów, niż te, które są związane słowem Chrystusa Pana.

[Sekcja VII]

Ludzkie zrządzenia, które wykraczają poza przykazania i Słowo Boże, są bałwochwalstwem, szczególnie, gdy stawia się je w miejscu Boga (Wj 30; Pwt 12).

[Sekcja VIII]

XI. Wiemy również z nauczania naszego jedynego niebiańskiego Mistrza, że mamy modlić się tylko do Boga Ojca i do nikogo innego, ponieważ tylko On jako Bóg widzi nasze serca, czego nie może uczynić żadne stworzenie. W Starym Testamencie mamy również nakaz, że każdy, kto modli się do kogoś innego niż Bóg, ma ponieść śmierć.

XII. Do tego Boga nie mamy żadnego innego dostępu, innego pojednawcy i pośrednika, jak tylko Chrystusa Pana (Mt 4:6; 23; 1 Krl 8; Jr 17; Wj 22).

[Sekcja IX]

Wiemy również, że Bóg nie związał się swoim słowem z żadnym posągiem ani obrazem.

[Sekcja X]

XIII. Sakramenty, czy inaczej świętości, chrztu i Wieczerzy Pańskiej przynoszą nam wierzącym w Chrystusie odpuszczenie grzechów.

XIV. Poza tymi sakramentami chrześcijanie nie znają innych, które byłyby im równe. Inne porządki Boże, takie jak małżeństwo, urzędy kapłańskie, confirmatio, czyli zamocowanie wiary, nie przynoszą nam odpuszczenia grzechów, a zatem nie uważamy ich za tak samo wartościowych, jak wyżej wspomnianych sakramentów, choć ich nie potępiamy, a wręcz przy nich trwamy (św. Augustyn, Epistola 88; Ambroży z Mediolanu, O sakramentach; Bernard z Clairvaux, Sermone de coena domini).

[Sekcja XI]

XV. Za zmarłych chrześcijan, którzy opuścili już ten świat, nie ośmielamy się składać żadnych pieniężnych ofiar, jak i czynić jakichkolwiek obrzędów. Jeśli bowiem wierzyli w Chrystusa Pana, i przyjęli go przez Jego Słowo, to są [już] zbawieni. Jeśli zaś nie wierzyli, to są potępieni. Msze, modlitwy za zmarłych i inne wymyślone obrzędy już nic im nie mogą pomóc.

XVI. Słowo Boże tak o tym świadczy: „Kto wierzy w Syna Bożego, nie będzie sądzony; kto zaś nie wierzy, już został osądzony na wieczne potępienie” [J 3:18].

Kto ma Syna Bożego przez wiarę, ma żywot wieczny, kto zaś nie ma Syna Bożego (choćby wszystkie katedry i klasztory modliły się za niego, nie pomogą mu wcale swoimi mszami), nie ma żywota [por. 1 J 5:12]. „Kto uwierzy i ochrzczony zostanie, będzie zbawiony” [Mk 16:16] (1 Tes. 4).

XVII. Apostoł Paweł zabrania nam niepokoić się o tych, którzy śpią.

XVIII. Dopóki jesteśmy w obecnym wieku, możemy wspierać siebie nawzajem, czy to przez modlitwę, czy przez poradę. Kiedy stawimy się jednak przed trybunałem Chrystusowym, to ani Hiob, ani Daniel, ani my sami nie będziemy w stanie modlić się o kogokolwiek, a każdy poniesie własne brzemię (Hieronim ze Strydonu, Kwestie hebrajskie w Księdze Rodzaju, 13.12).

XIX. Tutaj życie albo się traci, albo się je ma; tutaj zbawienie wieczne zostaje zapewnione przez wieczny kult Boga oraz jego owoc. Gdy przyjdzie stąd odejść, brak już wtedy miejsca na pokutę oraz na skutki zadośćuczynienia (św. Cyprian, Ad Demetrianum).

XX. Brak innego miejsca na poprawę obyczajów niż to życie, gdyż po tym życiu każdy będzie miał to, o co zabiegał w tym życiu dla siebie (św. Augustyn, Przeciw Pelagiuszowi; vide eundem: Kazanie 60, De tempore).

XXI. Wiara powszechna, na mocy boskiego autorytetu, wyznaje, że pierwszym miejscem jest królestwo niebieskie; zobacz gdy powiedziałem, że osoba nieochrzczona jest wykluczona.

XXII. Drugim [jest] Gehenna, gdzie każdy odstępca lub obcy wierze Chrystusa doświadcza kary.

XXIII. Trzeciego w żadnym stopniu nie znamy, co więcej nie znajdujemy tego, że ono jest w Piśmie Świętym.

[Sekcja XII]

XXIV. Naszego wyznania wiary, wziętego ze Słowa Bożego, trzymamy się mocno, jak i nakazów i nauczania Słowa Bożego.

[Sekcja XIII]

Zaś o ludzkich zrządzeniach Bóg tak się wypowiada: „Na próżno Mnie chwalą takimi naukami i rozkazaniami” [Mt 15:9]. Podobnie: „Każda latorośl, której nie zasadził Ojciec mój niebieski itd.” [Mt 15:13] (Mt. 19).

*************

Niemiecka wersja dwudziestu czterech artykułów została wydrukowana w: Theodor Wotschke, Stanislaus Lutomirski. Ein Beitrag zur polinischen Reformationsgeschichte, „Archiv für Reformationsgeschichte” 3 (1908), s. 105-171, zwłaszcza strony 142-147. Wotschke zaznaczył, że swoją wersję opracował na podstawie dokumentów znajdujących się w Archiwum państwowym w Królewcu (dział Herzogliches Briefarchiv); Archiv der Brüdergemeinde w Herrenhut (Lissaer Brieffoliant X), art. VIII i XVI; oraz Bibliotece Raczyńskich w Poznaniu (art. XV). Odnalazł również niemiecki i łaciński rękopis wyznania wiary w Stadtbibliothek Zürich (Simmlersche Briefsammlung, t. 84, nr. 190-191). Zamieszczamy go dla celów porównawczych.

Piotrkowskie wyznanie wiary (1555)

Wspólnie uzgodnione wyznanie ich wiary chrześcijańskiej

I. Wszyscy zostaliśmy poczęci i zrodzeni w grzechu, a wszystkie nasze naturalne zmysły są ciemne i ślepe, tak że nie znamy ani Boga, ani nawet samych siebie. Z tego powodu dał nam Pan Bóg Dziesięć świętych Przykazań swoich, aby oczy nasze zostały otwarte, ślepota nasza została odkryta oraz by grzech i nasza ślepota zostały odkryte i ukazane (Ps 51; J 1; 9; Rz 3; Ga 3).

II. Bóg Ojciec posłał swego jednorodzonego Syna na ten świat, aby był naszym nauczycielem, zbawicielem i odkupicielem oraz by dokonał przebłagania za nasze grzechy (Mt 17; J 2; 1 Kor 1).

III. Boga nie widział nigdy żaden człowiek, ani też swym cielesnym umysłem nie może w niego uwierzyć. Jednak Pan Chrystus przyszedł, aby dać nam siebie poznać, jak i jego wolę (J 1).

IV. Chrystus Pan jest światłością tego świata. Kto trzyma się tego światła, a od jego Słowa nie odstępuje w żadną stronę, ten nie będzie chodził w ciemności, ale ma światło życia wiecznego. Bóg nakazał nam słuchać wyłącznie Chrystusa, Pana nieba i ziemi, a nie żadnego innego, gdyż tylko On jest Synem Bożym który nie może kłamać. Ten, który nie podporządkowuje się jego nauce, choćby był najpotężniejszym władcą na tym świecie, mimo tego jest kłamcą (Mt 17; Ps 116).

V. On objawił nam wszystko, co jest konieczne dla naszego zbawienia. Żadna rzecz, żadne stworzenie nie może nas uwolnić od wiecznego Bożego gniewu. Tylko o Chrystusie świadczą wszyscy prorocy, że ci, którzy wierzą w Niego, otrzymają odpuszczenie wszystkich swoich grzechów (J 4; 1 Tes 1; Dz 10).

VI. On sam uwolnił nas od gniewu Bożego i uwolnił nas od niego raz na zawsze, jeśli w Niego wierzymy. Nie bylibyśmy w stanie wypełnić przykazania Bożego naszymi uczynkami i próbą zadośćuczynienia (Dz 13).

VII. Tak więc nie ma żadnego innego imienia danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni, jak tylko przez Chrystusa. Ten, który przypisuje nasze zbawienie czemukolwiek innemu, i oddaje temu chwałę, która należna jest samemu Chrystusowi, taki jest oszczercą i bluźniercą przeciwko cierpieniom naszego Pana (Dz 4).

VIII. Człowieka, który wierzy jego świętemu Słowu, Pan Chrystus obdarza zasługą swej gorzkiej męki i śmierci, poprzez Ewangelię (która ma być zwiastowana każdemu w jego własnym języku) oraz poprzez święte ustanowienie. Przyciąga nas On ku sobie przez chrzest i przyjmowanie jego świętego ciała, za nas wydanego, jak i krwi jego najświętszej, przelanej dla przyniesienia nam odkupienia z naszych grzechów (Mt 28; Ga 1).

IX. Zostajemy zapieczętowani w tym świętym ustanowieniu i testamencie Pana. Ten, który ośmiela się zmieniać cokolwiek w tym testamencie, ten jest przeklęty i potępiony (Mk 7; 1 Kor 11).

X. Z tego powodu nie powinniśmy w żaden sposób szukać innego testamentu, jak tylko sakramentu, który ustanowiony jest na Słowie Bożym. Gdyby bowiem ktoś zmieniał takie przykazanie i Słowo Boże lub mieszał z nim ludzkie zrządzenia, byłoby to bałwochwalstwem, szczególnie wtedy, gdy ktoś ustanawia je i zachowuje w miejsce Słowa Bożego (Wj 3; Pwt 12; Mt 23).

XI. Abyśmy mieli pewność i uczyli się z nauki jedynego niebiańskiego nauczyciela, naszego Pana, powinniśmy czcić i wzywać jedynego Boga Ojca i nikogo innego. Ponieważ tylko On, jako wszechmogący Bóg, widzi nasze serca, czego nie może uczynić żadne stworzenie. Co więcej, w Starym Testamencie mamy również nakaz Boży, że ten, kto by czcił innego boga niż Boga żywego, powinien ponieść śmierć (Wj 22).

XII. Do tego Boga nie mamy żadnego innego dostępu, innego pośrednika i orędownika przed wiecznym i wszechmogącym Bogiem, jak tylko Chrystusa Jezusa, naszego Pana, i jesteśmy pewni, że Bóg nie dopuszcza by był związany z jakimkolwiek miejscem czy obrazem (1 Tm 2; 1 J 2).

XIII. Co więcej, sakramenty chrztu i Wieczerzy Pańskiej przynoszą wierzącym przez Chrystusa odpuszczenie grzechów przez Chrystusa, a poza sakramentami nie ma różnicy między chrześcijanami a innymi [lub: ponad te sakramenty, chrześcijanie innych nie potrzebują] (św. Augustyn, Epistola 88; Ambroży z Mediolanu, O sakramentach; Bernard z Clairvaux, Sermone de coena domini).

XIV. Wszystkie inne ceremonie, takie jak małżeństwo oraz duchowy i eklezjalny obrzęd confrimatio, który ma na celu potwierdzenie wiary, nie przynoszą nam odpuszczenia grzechów, a zatem nie zachowujemy ich jako sakramentów. Nie oznacza to, że nie są one cenne, ale wręcz przeciwnie, powinno się je zachowywać i praktykować z odpowiednim szacunkiem i troską.

XV. Jednak jeśli chodzi o zmarłych, którzy opuścili już ten świat, my, chrześcijanie, nie odprawiamy nabożeństwa ani ofiary mszy. Jeśli bowiem uwierzyli w Chrystusa przez Jego święte Słowo, są [już] zbawieni, ale jeśli nie uwierzyli, to są potępieni. Msze, namaszczenia, inne wymyślone obrzędy i gadanina nie pomogą zmarłym.

XVI. Prawdziwe Słowo Boże świadczy, iż ten, który wierzy w Syna Bożego, nie będzie potępiony; kto zaś nie wierzy, już został potępiony na wieczne zniszczenie [por. J 3:18]. Ten, który ma Syna Bożego przez wiarę, ma żywot wieczny, kto zaś nie ma Syna Bożego i nie wierzy w niego, choćby nawet wszyscy kanonicy, zakonnicy, mnisi, kapłani i inni modlili się za niego o odprawiali msze, nie pomogą mu wcale, gdyż nie ma prawdziwego żywota [por. 1 J 5:12]. Chrystus przecież powiedział: „Kto uwierzy i ochrzczony zostanie, będzie zbawiony” [Mk 16:16] (J 3; Mk 16).

XVII. Apostoł Paweł stanowczo zabronił nam niepokoić się o tych, którzy zasnęli (1 Tes 4).

XVIII. Umiłowany Hieronim wyraźnie powiedział, że mimo możliwości wspierania siebie nawzajem, czy to przez modlitwę, czy przez dobrą radę, to gdy stawimy się przed surowym sądem Bożym, to ani my, ani nawet Noe, Hiob, czy Daniel nie będą w stanie prosić o kogokolwiek, a raczej każdy poniesie własny ciężar i brzemię (Hieronim ze Strydonu, Kwestie hebrajskie w Księdze Rodzaju, 13.12).

XIX. Jak ktoś otrzymuje życie, lub je traci, tak i my doświadczymy wiecznego zbawienia, nagrody i pochwały ze strony Boga, gdy odejdziemy, gdyż potem nie ma miejsca na pokutę oraz na próbę zadośćuczynienia (św. Cyprian, Ad Demetrianum).

XX. Brak innej okazji na poprawę niż w tym życiu, gdyż po tym życiu każdy będzie miał to, o co się starał i co sobie w tym życiu dla siebie przygotował (św. Augustyn, Przeciw Pelagiuszowi; vide eundem: Kazanie 60, De tempore).

XXI. Wiara chrześcijańska, na mocy niebiańskiego autorytetu, wyznaje, że pierwszym miejscem jest królestwo Boże; a więc ten, kto nie zostanie ochrzczony, zostanie wykluczony (św. Augustyn, Przeciw Pelagiuszowi, 5).

XXII. Co więcej, wyznaje również, że istnieje piekło, w którym odstępcy i ci, którzy nie wierzą w Chrystusa, otrzymują karę.

XXIII. Trzeciej alternatywy nie znam, i nie znajduje jej w Pismach Świętych.

XXIV. Naszej wiary, wziętej ze Słowa Bożego, trzymamy się mocno, i podążamy za Jego boską oceną, gdyż to Bóg powiedział o ludzkich zarządzeniach: „Na próżno mnie chwalą takimi naukami i rozkazaniami ludzkimi” (Mt 15:9). I raz jeszcze: „Każda roślina, której nie zasadził Ojciec mój niebieski, wykorzeniona będzie” (Mt 15:13).

Opracowanie: Wydawnictwo MW, © 2025

Czy Bóg jest narcyzem?

treść artykułu pochodzi z książki Pragnienie Boga

,,Najważniejszym celem Boga jest uwielbienie Boga i radowanie się Nim na wieki.”.

Przekonaliśmy się już, że Bóg ma całkowitą, suwerenną władzę nad światem, a więc może zrobić wszystko, co zechce. Nie jest sfrustrowanym, tylko dogłębnie szczęśliwym Bogiem, cieszącym się wszystkimi swoimi dziełami (Ps 104:31), widzianymi z perspektywy całej historii zbawienia.

Teraz przyjrzymy się temu, w jaki sposób Jego niewzruszone szczęście ma swoje źródło w Nim samym. Wiemy już, że Bóg ma suwerenną władzę, by robić to, co zechce – jednak co konkretnie? Dlaczego przyglądanie się mozaice historii zbawienia cieszy Jego serce? Czy to nie bałwochwalstwo, jeśli Bóg rozkoszuje się czymś innym niż samym sobą?

Musimy więc zapytać: co czyni Boga szczęśliwym? Co w historii zbawienia przepełnia Jego serce radością? Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy zbadać, do czego dąży we wszystkim, co czyni. Jeśli odkryjemy, do jakiej jednej rzeczy Bóg zmierza w każdym swoim dziele, dowiemy się, co cieszy Go najbardziej; co jest dla Niego najważniejsze.

Bóg cieszy się swoją chwałą

Kluczowe momenty historii zbawienia, obejmujące stworzenie świata, powołanie Abrahama, wyjście z Egiptu, nadanie prawa, życie, służbę i śmierć Jezusa oraz życie chrześcijańskie, pokazują ostateczny cel Boga we wszystkim, co czyni. Najlepszą książką na ten temat jest The End for Wich God Created the World [Cel, dla którego Bóg stworzył świat – przyp. tłum.] autorstwa Jonathana Edwardsa. Jeśli poniższy wywód sprawi na tobie wrażenie niezgodnego z Biblią, zachęcam cię do prześledzenia zawartej w niej argumentacji na jego poparcie.

Mój wniosek jest taki, że dla Boga najważniejsza jest Jego chwała. Wszystko, co czyni, ma na celu jej podtrzymanie i objawienie. Stwierdzenie, że dla Boga najważniejsza jest Jego chwała, oznacza, że przypisuje On jej większą wartość, niż czemukolwiek innemu. Cieszy się nade wszystko swoją chwałą.

Niełatwo zdefiniować chwałę. Jest ona trochę jak piękno. Jak zdefiniowałbyś piękno? Niektóre rzeczy lepiej jest pokazać, niż starać się zamknąć w słowach – ale spróbuję. Chwała Boża to piękno Jego wielorakiej doskonałości, będącej jej widzialnym przejawem, albo do nieskończonej moralnej doskonałości Jego charakteru. W obu przypadkach oznacza rzeczywistość o nieskończonej wielkości i wartości. Oto, jak próbował opisać ją C.S. Lewis:

Przyroda nie nauczyła mnie nigdy istnienia Boga pełnego chwały i nieskończonego majestatu. Do tego musiałem dojść innymi drogami. Ale przyroda nadała znaczenie słowu ,,majestat” i doprawdy dotąd nie wiem, w jakiej innej dziedzinie mógłbym tego znaczenia szukać. ,,Bojaźń” Boża oznaczałaby prawdopodobnie dla mnie tylko najprymitywniejszy wysiłek zachowania ostrożności, gdybym nie był widział złowrogich rozpadlin i turni nie do zdobycia.

Ostatecznym celem Boga jest podtrzymanie i objawienie swojej nieskończonej i zachwycającej wielkości oraz wartości, czyli swojej chwały. W tym, co czyni, ma też wiele innych zamysłów, ale żaden nie dorównuje temu jednemu. Są one mu podległe. Największą pasją Boga jest wywyższenie wartości swojej chwały. W tym celu dąży do jej objawienia, sprzeciwiania się tym, którzy ją lekceważą, i bronienia jej przed wszelką pogardą.

Wyraźnie widzimy, że najbardziej zależy Mu właśnie na Jego chwale. Nieskończenie ją kocha – a inaczej mówiąc, nieskończenie kocha samego siebie lub jest dla siebie najważniejszy. Wystarczy chwilę się zastanowić, aby stwierdzić, że jest to niepodważalny fakt. Bóg byłby niesprawiedliwy (tak samo jak my), gdyby było coś, co ceni bardziej, niż to, co rzeczywiście jest najcenniejsze. Jednak to On jest najcenniejszy. Gdyby wartość Jego własnej chwały nie była dla Niego źródłem nieskończonego szczęścia, byłby niesprawiedliwy, ponieważ właściwym jest radowanie się daną osobą proporcjonalnie do doskonałości jej chwały.

Czy Bogu chodzi o nas czy o samego siebie?

Rodzi się jednak pytanie: jeśli Bóg jest tak bardzo pochłonięty własną chwałą, to jak może być Bogiem miłości? Jeśli wszystko, co czyni, czyni dla siebie, to czy możemy żywić jakąkolwiek nadzieję, że zrobi coś dla nas? Czy apostoł nie twierdzi, że ,,[miłość] nie szuka swego” (1 Kor 13:5)?

Zaczynamy widzieć, że kwestia szczęścia Boga jest rozstrzygająca dla być albo nie być chrześcijańskiego hedonizmu. Jeśli Bóg jest skoncentrowany na Sobie w taki sposób, że nie kocha swoich stworzeń, filozofia ta upada. Chrześcijański hedonizm bazuje na Jego otwartych ramionach – na Bożej gotowości, by przyjąć, zbawić i obdarzyć zadowoleniem każde serce szukające w Nim swojej radości.

Jeśli jednak Bogu chodzi wyłącznie o siebie i jest poza naszym zasięgiem, to na próżno próbujemy w Nim odnaleźć szczęście.

Czy Bogu chodzi o nas czy o samego siebie? Odpowiadając na to pytanie, odkryjemy mocny fundament chrześcijańskiego hedonizmu.

Czy nakaz, by go chwalić, wynika z pychy czy z miłości?

Biblia jest pełna wezwać do chwalenia Boga. Nakazuje, byśmy Go uwielbiali, ponieważ jest to ostatecznym celem wszystkiego, co robi – ,,aby był uwielbiony w swoich świętych i podziwiany […] przez wszystkich wierzących” (2 Tes 1:10). Pierwszy rozdział Listu św. Pawła do Efezjan wspomina o tym trzykrotnie: ,,Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów […] ku chwale majestatu swej łaski” (w. 4-6; BT V); zostaliśmy przeznaczeni i wybrani, ,,abyśmy istnieli dla uwielbienia Jego chwały” (2. 12); Duch Święty ,,jest zadatkiem naszego dziedzictwa, aż nastąpi odkupienie nabytej własności, dla uwielbienia jego chwały” (w. 14).

Wszystkie sposoby, a które Bóg objawił swoją chwałę w stworzeniu i odkupieniu znajduje kulminację w uwielbieniu nabytego przez Niego ludu. Bóg rządzi światem w chwale właśnie po to, aby się Nim zachwycano – podziwano Go, wywyższano i chwalono. Szczytem Jego szczęścia jest radość, którą odczuwa, gdy słyszy echa swojej doskonałości w uwielbieniu Jego świętych. Raz po raz odkrywam jednak, że ludzie opacznie rozumieją tę prawdę. Obrażają się, słysząc, że dla Boga najważniejszy jest On sam, albo że robi wszystko dla własnej chwały czy wywyższa się i chce, aby Go uwielbiano. Dlaczego? Istnieją co najmniej dwa powody. Pierwszy jest taki, że po prostu nie lubimy ludzi, którzy tac są. Drugi wynika z biblijnego nakazu, żebyśmy sami tak sięnie zachowywali. Przyjrzyjmy się tym zastrzeżenion i zobaczymy, czy mogą mieć zastosowanie do Boga.

Czy Bóg gra pod publiczkę?

ie lubimy ludzi, którzy wydają się zadufani we własnej inteligencji, sile, umiejętnościach, wyglądzie czy pieniądzach. Naukowców, którzy próbują popisywać się swojąspecjalistyczną wiedzą i cytować własne najnowsze publikacje. Przedsiębiorców opowiadających nam o tym, jak sprytnie zainwestowali swoje pieniądze i obserwowali rynek, żeby w odpowiednim momencie wyjść z gry. Denerwuje nas, kiedy dzieci się wywyższają (,,Moje jest większe!”, ,,Moje jest szybsze!”, ,,Moje jest ładniejsze!”). O ile tylko do nich należymy, z dezaprobatą patrzymy na ludzi, którzy nie ubierają się prosto i funkcjonalnie, tylko tak, aby zwrócić na siebie uwagę najnowszym stylem.

Dlaczego nam się to nie podoba? Myślę, że zasadniczym powodem jest to, że tacy ludzie nie są autentyczni. Grają pod publiczkę. Nie karmią się radością czerpaną z osiągania tego, co cenią samo w sobie. Żywią się komplementami innych. Jednym okiem patrzą na to, co robią, a drugim na widownię. Po prostu nie podziwiamy takich osób. Nasze uznanie budzą ludzie, którzy czują się na tyle bezpieczni i pewni siebie, że nie muszą komepensować swoich słabości i niedostatków próbami pozyskania pochwał od innych. 

Ma więc sens, że każe nauczanie umieszczające Boga w tej kategorii będzie dla chrześcijan nie do przyjęcia. W oczach wielu osób tak właśnie brzmi twierdzenie, że Bóg chce okazywać swoją chwałę i być uwielbiany przez ludzi. Jednak czy powinno tak być?

Jedno jest pewne: Bóg nie jest słaby i nie ma braków: ,,Z Niego bowiem, przez niego i w nim jest wszystko” (Rz 11:36). ,,Nie jest czczony rękoma ludzkimi tak, jakby czegoś potrzebował, ponieważ sam daje wszystkich życie i oddech, i wszystko” (Dz 17:25).

Wszystko, co istnieje, Jemu zawdzięcza swoje istnienie i nikt nie może dać Mu niczego, co z Niego nie wypływa. Dlatego też Boże dążenie do szukania własnej chwały i bycia uwielbianym przez ludzi nie może wynikać z potrzeby kompensowania słabości czy niedostatków. Na pierwszy rzut oka może to wyglądać, jakby grał pod publiczkę, ale tak nie jest – podobieństwo jest powierzchowne i należy je wyjaśnić.

,,Miłość nie szuka swego” – chyba że w radości innych

 Drugim powodem, dla którego ludzie nie przyjmują nauczania, że Bóg wywyższa własną chwałę i chce być uwielbiany przez swój lud, jest to, że Biblia nakazuje nam, abyśmy tak nie robili. Na przykład Pismo Święte stwierdza, że miłość ,,nie szuka swego” (1 Kor 13:5). Jak Bóg może być kochający, a jednocześnie całkowicie oddany ,,szukaniu swego” uwielbienia, chwały i radości? Jak Bogu może chodzić o nas, skoro jest tak kompletnie zaabsorbowany sobą? 

Moja odpowiedź brzmi: ponieważ Bóg jest wyjątkowym, chwalebnym, całkowicie samowystarczalnym Bytem, musi koncentrować się na sobie, jeśli ma się koncentrować na nas. Zasady pokory dotyczące stworzenia nie mogą w ten sam sposób stosować się do jego Stwórcy.

Gdyby Bóg odwrócił się od siebie jako Źródła nieskończonej radości, przestałby być Bogiem Zaprzeczyłby nieskończonej wartości swojej chwały. Dałby przez to do zrozumienia, że jest coś bardziej wartościowego poza Nim samym. Popełniłby bałwochwalstwo.

Nic by nam to nie dało. Gdzie mielibyśmy się udać, gdyby nasz Bóg stał się neisprawiedliwy? Gdzie we wszechświecie mielibyśmy znaleźć pewną Skałę, gdyby Boże serce przestało najwyżej cenić to, co najcenniejsze? Gdzie mielibyśmy kierować uwielbienie, gdyby Bóg wyparł się swojej nieskończonej wartości i piękna?

Nie – nie zmienimy Bożego samouwielbienia w miłość, żądając, aby Bóg przestał być Bogiem. Musimy zrozumieć, że Bóg jest miłością właśnie dlatego, że niestrudzenie dąż do tego, aby serca Jego ludu wielbiły Jego imię.

Zachwyt jest niekompletny, dopóki nie zostanie wyrażony

Zastanówmy się: co w świetle Bożej nieskończonej mocy, mądrości i piękna oznaczałaby Jego miłość do człowieka? 

Inaczej można ująć to następująco: co Bóg mógłby nam dać dla naszej radości, żeby okazać swoją największą miłość? Jest tylko jedna odpowiedź: siebie! Jeśli odetnie się od naszych myśli i towarzystwa, to cokolwiek innego by nam dał, nie jest kochający.

Jesteśmy na skraju odkrycia, które zmieniło moje życie. Co robimy, kiedy ktoś daje albo pokazuje nam coś pięknego lub wspaniałego? Chwalimy to! Chwalimy malutkie dzieci: „Jaka śliczna główeczka! Te włoski! Te rączki! Czy nie są doskonałe?”. Chwalimy ukochaną osobę po długiej rozłące: „Twoje oczy są jak bezchmurne niebo! Twoje włosy są jak ciemny jedwab!”. Chwalimy gol w 89. minucie, dający nam wejście do mundialu. Chwalimy barwy jesieni na stokach gór.

Jednak moje wielkie odkrycie pochodzi z lektury „Słów na temat pochwały” w Rozważaniach o Psalmach C.S. Lewisa. Zapisane przez niego refleksje – zrodzone ze zmagań z myślą, że Bóg nie tylko chce naszego uwielbienia, ale je nakazuje – są warte ponownego, pełniejszego przyjrzenia się:

Jednakże najbardziej oczywisty fakt na temat pochwał – niezależnie od tego, czy dotyczą Boga, czy nie – umykał mi w sposób zastanawiąjący. Myślałem o chwaleniu jako o komplementach, wyrażaniu aprobaty lub oddawaniu czci. Nigdy nie zauważyłem całej tej radości, która spontanicznie przemienia się w pochwały, chyba że (a często pomimo że) nieśmiałość lub strach przed znudzeniem innych celowo jest do niej wprowadzana, by ją kontrolować. Cały świat rozbrzmiewa pochwałami – kochankowie chwalą swoje uko chane, czytelnicy swojego ulubionego poetę, miłośnicy spacerów chwalą piękne okolice, gracze chwalą swoją ulubioną grę – pochwały pogody, win, potraw, aktorów, motorów, koni, szkół, krajów, postaci historycznych, dzieci, kwiatów, gór, rzadkich znaczków, rzadkich chrząszczy, a czasem nawet polityków lub naukowców. Nie zauważałem tego, że naj bardziej pokorne, a jednocześnie najbardziej zrównoważone i zdolne umysły wygłaszają najwięcej pochwał, zaś dziwacy, ludzie nie dopasowani i malkontenci – najmniej. […] Nie zauważałem też, że gdy ludzie spontanicznie chwalą to, co sobie cenią, również i nas zachęcają do przyłączenia się do owych pochwał: „Czyż ona nie jest cudowna? Czy to nie było wspaniałe?”. Gdy psalmiści nakazują wszystkim chwalić Boga, robią to samo, co wszyscy ludzie, mówiący o tym, co jest dla nich ważne. Cała, bardziej ogólna trudność dotycząca chwalenia Boga, z którą się bory kałem, polegała na absurdalnym odmawianiu nam wobec największej Wartości tego, co uwielbiamy robić, od czego zaiste nie możemy się powstrzymać, gdy chodzi o cokolwiek, co ma dla nas wartość. Myślę, że lubimy chwalić to, co jest dla nas przyjemne, ponieważ pochwała nie tylko wyraża, lecz także dopełnia radość; jest jej całkowitym spełnieniem. Jest czymś innym niż prawienie sobie komplementów to, że kochankowie bezustannie mówią sobie nawzajem, jacy są piękni; zachwyt jest niekompletny, dopóki nie zostanie wyrażony

Oto rozwiązanie!

Chwalimy to, co jest dla nas przyjemne, bo radość jest niepełna, dopóki nie zostanie wyrażona w pochwale. Gdyby nie było nam wolno mówić o tym, co cenimy, wysławiać tego, co kochamy, i chwalić tego, co podziwiamy, nasza radość byłaby niepełna. Jeśli więc Bóg kocha nas na tyle, żeby umożliwić nam pełnię radości, musi nie tylko dać nam siebie; musi też zdobyć dla siebie uwielbienie naszych serc – nie dlatego, żeby potrzebował go jako kompensacji dla jakiejś słabości czy defektu, tylko dlatego, że nas kocha i chce dla nas pełni radości, którą znaleźć można tylko w poznawaniu i chwaleniu Go – najwspanialszego ze wszystkich Bytów. Jeśli naprawdę Mu o nas chodzi, musi być zaabsorbowany sobą! 

Bóg jest jedynym Bytem w całym wszechświecie, dla którego poszukiwanie własnej chwały jest ostatecznym aktem miłości. Dla Niego samowywyższenie jest największą cnotą. Kiedy robi wszystko „dla uwielbienia swojej chwały”, podtrzymuje i oferuje nam jedyną rzecz na świecie, która może zaspokoić nasze pragnienia. Bogu chodzi o nas! A podstawą tej miłości jest to, że Jemu zawsze chodziło, chodzi i będzie chodziło o samego siebie.

Odpust?

Jeśli zapytamy kogoś spoza Kościoła, z czym kojarzy mu się Marcin Luter, najczęściej padnie odpowiedź: „z odpustami”. I rzeczywiście – choć zasadniczy spór reformacji szybko przeniósł się na grunt dogmatyki, doktryny i filozofii, to właśnie kwestia odpustów była tym zapalnikiem, od którego zaczęła się lawina. Sprzedaż odpustów okazała się tą jedną chwiejną cegiełką w średniowiecznej budowli teologii zbawienia. Gdy została poruszona – cała konstrukcja runęła. Zapraszamy do lektury fragmentu książki Dziedzictwo Lutra, poświęconego właśnie temu zagadnieniu!

1. Odpust w Kościele katolickim

Oficjalnie Kościół rzymskokatolicki zawsze starannie strzegł teologii i sformułowań związanych z udzielaniem odpustów. Dokładnie odpustem nazywamy „darowanie przed Bogiem kary doczesnej za grzechy, zgładzone już co do winy”. W rezultacie odpust skraca, a nawet całkiem niweluje czas, jaki dusza powinna spędzić w czyśćcu. Nic dziwnego, że jedynym biblijnym odniesieniem w ponad dwustronicowym omówieniu odpustów w Katechizmie Kościoła katolickiego jest ogólna zachęta do odrzucenia w sobie starego człowieka i stania się nowym. Nawet biorąc pod uwagę ich niebiblijną naturę oraz uzasadnienie, Johann Tetzel z pewnością przekraczał wyznaczone granice

2. Odpusty jako wierzchołek góry lodowej

Odpusty były jednak wierzchołkiem góry lodowej późnośredniowiecznej teologii i praktyki rzymskokatolickiej. Mimo to jeśli chodzi o Lutra stały się one kroplą, która przelała czarę (chociaż musiał być zaskoczony ostatecznymi konsekwencjami swojej reakcji). Finansowe golenie jego trzody, nie wspominając o zagrożeniu duchowym, jakie stwarzały odpusty, skłoniło trzydziestotrzyletniego mnicha/uczonego/pastora do przybicia dziewięćdziesięciu pięciu tez do drzwi kościoła zamkowego w Wittenberdze.

3. Cel tezy i znaczenie doktryny

Oczywiście pierwotnie tezy miały zapoczątkować akademicką debatę. Napisano je przecież po łacinie. Rzeczą, która natychmiast rzuca się w oczy, gdy je czytamy, jest to, że Luter dostrzegł – w stopniu daleko wykraczającym poza wgląd jego reformacyjnych poprzedników – że podstawowym problemem Kościoła nie był jedynie stan, w którym się znalazł, ale nade wszystko doktryna. Uważał, że to ona kształtuje zarówno życie, jak i praktykę.

4. Luter o doktrynie i życiu chrześcijańskim

Napisał o tym znacznie później (choć z odrobiną właściwej mu przesady):


„Doktryna i życie muszą być rozróżnione. Zło jest obecne w naszym życiu, tak jak i wśród papistów, ale nie walczymy o życie i nie potępiamy papistów z tego powodu. Wycliffe i Hus nie wiedzieli o tym i zaatakowali [papiestwo] za jego życie. Nie karcę siebie, aby stać się dobrym, lecz walczę o Słowo i o to, aby nasi przeciwnicy nauczali go z zachowaniem jego czystości. Tę doktrynę należy krytykować – to nigdy wcześniej się nie zdarzyło. To jest moje powołanie. Inni krytykowali tylko życie, ale zaatakowanie doktryny jest uderzeniem w najwrażliwsze miejsce.”

5. Demontaż sakramentalnego systemu

Dlatego właśnie tezy Lutra zapoczątkowały proces demontowania przezeń całego późnośredniowiecznego sakramentalnego systemu zbawienia.

6. Dalsze działania Lutra

Przez niemal całe dziesięciolecie Luter nie ustawał w realizacji tego celu. 31 października 1517 roku był mniej więcej w połowie swojej pielgrzymki. Od poszukiwania Ewangelii, która zapewniłaby mu zbawienie, do otwartego i zdecydowanego zaatakowania w 1520 roku teologii Kościoła w O niewoli babilońskiej Kościoła i O wolności chrześcijanina. W styczniu 1523 roku otwarcie stwierdził, że jeśli Maria, matka naszego Pana, może mylić się co do Jezusa, to Kościół również.

7. Pierwsza teza i krytyka późnośredniowiecznego porządku zbawienia

Przesłankę świadczącą o dążeniu do zburzenia średniowiecznego systemu odnajdujemy w pierwszej z dziewięćdziesięciu pięciu tez Lutra:
„Gdy Pan i Mistrz nasz Jezus Chrystus powiada: «Pokutujcie», to chce, aby całe życie wiernych było nieustanną pokutą”.
Luter, wiedząc o błędnym przetłumaczeniu w Wulgacie greckiego czasownika metanoeo („nawrócić się”) na łacińskie poenitentiam agite („czyńcie pokutę”), podważył tu cały późnośredniowieczny ordo salutis (porządek zbawienia). Jedynie pamiętając o tym, możemy w pełni uświadomić sobie sposób pojmowania przez Lutra biblijnego nauczania o stawaniu się chrześcijaninem i życiu chrześcijanina jedynie przez łaskę, jedynie przez wiarę, jedynie w Chrystusie.

Treść artykułu pochodzi z książki Dziedzictwo Lutra