
Żony, bądźcie poddane swoim mężom jak Panu. Bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus głową kościoła, jest on też Zbawicielem ciała. Jak więc kościół poddany jest Chrystusowi, tak też żony swoim mężom we wszystkim. Mężowie, miłujcie swoje żony, jak i Chrystus umiłował kościół i wydał za niego samego siebie; (26) Aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą przez słowo; By stawić przed sobą kościół chwalebny, niemający skazy ani zmarszczki, ani czegoś podobnego, lecz żeby był święty i nienaganny. Tak też mężowie powinni miłować swoje żony jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, samego siebie miłuje. Nikt bowiem nigdy nie miał w nienawiści swego ciała, ale je żywi i pielęgnuje, jak i Pan kościół. Gdyż jesteśmy członkami jego ciała, z ciała jego i z kości jego. Dlatego opuści człowiek swego ojca i matkę i połączy się ze swoją żoną, i będą dwoje jednym ciałem. Tajemnica to wielka, lecz ja mówię w odniesieniu do Chrystusa i kościoła. Niech więc każdy z was z osobna miłuje swoją żonę jak samego siebie, a żona niech poważa swego męża. Ef 5:22-33
W 2004 roku prezydent George W. Bush nominował J. Leona Holmesa na stanowisko w federalnym sądzie okręgowym Arkansas. Holmes stał się kontrowersyjnym kandydatem, kiedy odkryto, że w 1997 roku napisał wraz ze swoją żoną artykuł opublikowany w ,,Arkansas Catholic Review”, w którym znaleziono słowa: ,,Żona ma się podporządkować mężowi […]. Kobieta ma poddać się władzy mężczyzny”. Holmes twierdził, że słowa te zostały wyrwane z kontekstu. Senator Dianne Feinstein sprzeciwiła się nominacji Holmesa, pytając: ,,Jak ja i każdy inny Amerykanin mamy uwierzyć, że ktoś, kto naprawdę sądzi, że kobieta jest podporządkowana swojemu małżonkowi, może sprawiedliwie interpretować konstytucję?”. Republikańskie senatorki Susan Collins, Lisa Murkowski i Kay Bailey Hutchison również sprzeciwiły się, argumentując, że Holmesowi brak ,,fundamentalnego zaangażowania na rzecz równości kobiet w naszym społeczeństwie”. Holmes został w końcu zaprzysiężony przez Senat – jednak dziś, na początku XXI wieku, tego typu zastrzeżenia zgłaszane przez tę izbę parlamentarną są bez wątpienia jeszcze częstsze. Może to zabrzmieć archaicznie, jeśli nie zasadniczo złowrogo, ale Boży projekt domu rodzinnego to przemyślna, inteligentna, delikatna, uległa żona i kochający, bogobojny, poświęcający się, wiodący mąż. Niezależnie od tego, czy żyjemy w I, czy w XXI wieku, Bożym planem dla małżeństwa jest List do Efezjan 5:22-33: ,,Żony niech będą poddane swoim mężom” oraz: ,,Mężowie, miłujcie żony”.
Odwrócić przekleństwo
Pierwszą rzeczą, jaką można zauważyć w tekście biblijnym, jest to, że nadrzędne polecenia dla mężów i żon są dane w ich konkretnym momencie upadku. Polecenia podporządkowania się i miłości mają na celu odwrócenie przekleństwa rzuconego w ogrodzie Eden. Bożym zamiarem od początku była rola pomocnicy dla żony i lidera dla męża. Grzech jednak ten plan zaburzył.
Według Księgi Rodzaju 3:16 związek małżeński po upadku stał się obszarem wzajemnych zmagań i frustracji. Skłonnością grzesznej żony jest buntować się przeciwko autorytetowi męża i próbować go kontrolować. Polecenie św. Pawła ma na celu odwrócenie skutków przekleństwa i sprawienie, by chrześcijańskie żony podporządkowały się, a nie uzurpowały sobie władzę.
Podobnie mężczyźni, którzy mają prowadzić, chronić i dbać o swoje żony, teraz, skażeni grzechem, traktują je surowo. Skłonnością grzesznego mężczyzny jest sprawowanie bezbożnej władzy nad swoją żoną. Polecenie św. Pawła ma na celu odwrócenie skutków przekleństwa i sprawienie, by chrześcijańscy mężowie kochali, a nie dominowali.
Poddana żona
Jak to wygląda w rzeczywistości? Jak polecenia św. Pawła z Listu do Efezjan 5 przekładają się na nasze życie dwa tysiące lat później? Moglibyśmy podsumować obowiązki kobiety w małżeństwie w następujący sposób: ,,Żony, w poddaniu swoim mężom, powinny ich wspierać, szanować jak Pana oraz podążać za nimi jak za Panem”. Przyjrzyjmy się temu zdaniu bardziej szczegółowo. Zwróćmy uwagę na te wyrażenia: ,,jak Pana” oraz ,,jak za Panem”. Motywacją do posłuszeństwa temu poleceniu jest Chrystus. Niewolnicy mają być posłuszni swoim ziemskim panom tak, jak byliby posłuszni Chrystusowi (6:5). Dzieci mają być posłuszne swoim rodzicom jak Panu (6:1). Żony zaś mają być poddane swoim mężom jak Panu (5:22). Uległość jest elementem życia pobożnej chrześcijańskiej żony, napełnionej Duchem Świętym.
Musimy być jednak ostrożni. ,,Jak Pana” nie oznacza, że żony powinny podporządkować się swoim mężom w dokładnie taki sam sposób, w jaki są posłuszne Chrystusowi. Święty Paweł nigdy nie nazywa żon sługami swoich mężów, tak jak sam siebie nazywa sługą lub niewolnikiem (doulos) Chrystusa (Rz 1:1). Chrystus jest najwyższym, absolutnym autorytetem; wszystkie inne autorytety są tylko pochodnym. Kiedy więc św. Paweł mówi, że żony powinny być poddane swoim mężom we wszystkim (5:24), musimy zostawić interpretację Pisma Świętego samemu Pismu Świętemu. To ,,we wszystkim” nie unieważnia wszystkich innych poleceń zawartych w Liście do Efezjan. Żony nie powinny kraść, uczestniczyć w bijatykach, oszczerstwach i pobłażać wszelkiego rodzaju nieczystości tylko dlatego, że ich mężowie tak mówią. Autorytet męża nie przewyższa autorytetu Chrystusa. Podporządkowując się mężom, będąc posłusznym rodzicom, panom i władzom, nie posuwamy się aż do nieposłuszeństwa Bogu (Dz 5:29).
Nie powinniśmy jednak czynić ze św. Pawła kogoś, kto mówi coś przeciwnego niż to, co mówi naprawdę. Owszem, nakazuje uległość, i to nie na podstawie zmiennego jak ruchomy piasek kontekstu kulturowego i nawet nie na podstawie miłości męża. Zakorzenia on to w polecenie w dwóch niezmiennych zasadach teologicznych. Po pierwsze, mąż jest głową rodziny. A po drugie, ,,jak więc Kościół jest poddany Chrystusowi, tak też żony niech będą poddane mężom we wszystkim” (Ef 5:24). Ze względu na te dwie rzeczywistości – zwierzchnictwo męża w porządku stworzonym oraz analogię do Chrystusa i Kościoła – żona powinna dobrowolnie podporządkować się mężowi. Nie pomijajmy słowa dobrowolnie. Polecenie jest dla żony, a nie dla męża. Mężczyźnie nigdy nie powiedziano, aby podporządkował sobie żonę. Zamiast tego mówi się, że kobieta ma się podporządkować mężowi. Jest to poddanie dane dobrowolnie, lecz nigdy nie brane siłą.
Uległość w prawdziwym życiu
Spójrzmy jeszcze raz na zdanie podsumowujące odpowiedzialność kobiety: żony w poddaniu swoim mężom powinny ich wspierać, szanować i naśladować jak Pana. Używam trzech czasowników, aby opisać dobrowolne poddanie się: wspierać, szanować oraz naśladować. Pozwólcie, że pobędę teraz pastorem i przemówię bezpośrednio do żon każdym z tych słów.
Żony, wspierajcie swoich mężów. Bóg stworzył was, byście były ich pomocnicami (Rdz 2:18). Róbcie, co możecie, aby motywować go jako męża, ojca i pracownika. Kroczcie u jego boku nie po to, aby go kontrolować lub aby zyskać uznanie za swoją służbę (choć należy wam się ono od męża), ale aby mu pomóc. Myślę, że w większości sytuacji jest rzeczą właściwą, aby żona pozwoliła, aby powołanie jej męża było ważniejsze od jej własnego. Wiem, że nie jest to popularna opinia. Myślę jednak, że jest to uczciwe zastosowanie tego, co to znaczy być pomocnikiem. Kiedy para nie może się zdecydować, jak pogodzić ze sobą kariery obojga, myślę, że żona powinna być gotowa, aby powiedzieć: ,,Chcę być dla ciebie pomocą i wsparciem”. Żony, szanujcie swoich mężów. Praca może podbudować lub załamać mężczyznę, ale słowa, które mogą naprawdę wzmocnić go lub złamać, to słowa jego żony. Darzcie swoich mężów bezwarunkowym szacunkiem (co nie jest tożsame z bezwarunkowym znoszeniem niewłaściwego traktowania), tak jak wasz mąż powinien okazywać wam bezwarunkową miłość. ,,Niech więc każdy z was miłuje swoją żonę jak siebie samego, a żona niech okazuje szacunek mężowi” (Ef 5:33). Mąż powinien kochać swoją żonę niezależnie od tego, jak jest, bo ona jest dla niego jak Kościół. Żona powinna szanować swojego męża niezależnie od tego, jak godny jest szacunku, bo jest on dla niej jak Chrystus. Rozważmy sposób, w jaki święte kobiety z przeszłości pokładały nadzieję w Bogu, aby uczynić się pięknymi. Były one uległe swoim mężom, jak Sara, która była posłuszna Abrahamowi i nazywała go swoim panem (1P 3:5-6). W naszej kulturze byłoby dziwne nazywać swojego męża ,,swoim panem”, ale jeśli chcesz być naprawdę piękna, twój stosunek do męża niech będzie taki jak Sary do Abrahama.
I w końcu: żony, podążajcie za swoimi mężami. Odpowiadajcie na jego inicjatywę. Nie wątpcie w niego nieustannie. Oczywiście możecie mieć swoje zdanie i nie bójcie się go wyrażać, ale nie próbujcie poważać jego właściwie sprawowanego autorytetu. Jeśli nie grzeszy przeciwko wam lub nie prowadzi do grzechu, podążajcie za nim. Myślę tu szczególnie o podążaniu za mężem jako za duchowym przywódcą. Mógłbym użyć przykładu mojej żony do przedstawienia wszelkiego rodzaju pozytywnych wzorców w tym rozdziale. Mam szczególne szczęście zwłaszcza w tej dziedzinie. Nie pamiętam, żeby moja żona kiedykolwiek mi odmówiła albo nawet była zniechęcona, kiedy proponowałem, żebyśmy się pomodlili, zaśpiewali hymn, przeczytali razem książkę albo postudiowali Biblię czy poszli do kościoła.
Co za błogosławieństwo mieć żonę, która z radością podąża za moimi nieudolnymi próbami duchowego przywództwa. Trisha i ja mamy swoje małe sprzeczki, jak każda inna para. Ale zawsze wyczuwałem jej szacunek do mnie. Czuję się niezmiernie błogosławiony, że mam żonę, która jest gotowa podążać za mną w najbardziej łaskawy, inteligentny, silny, ale i delikatny sposób. Trzy razy przeprowadzałem naszą rodzinę z miejsc, które kochaliśmy, gdzie byliśmy otoczeni przyjaciółmi i znajomościami, w miejsca, które były obce i nieznane, szczególnie dla mojej żony. I za każdym razem – kiedy przeprowadziliśmy się z Massachusetts do Iowy, z Iowy do Michigan i z Michigan do Karoliny Północnej – mojej żonie było bardzo trudno wyjeżdżać (mnie również). Za każdym razem, kiedy przychodziło do podejmowania decyzji, moja żona mówiła mi: ,,Kevin, wiesz, że nie chcę wyjeżdżać, ale wiesz, że nie będę miała nic przeciwko temu, co postanowisz”. Jakiż ból przyniosłoby to nam obojgu, gdyby postawa mojej żony brzmiała: ,,Nie jadę na odludzie. Nie chcę być w pobliżu takiej ilości śniegu. Nie zostawię moich przyjaciół”. Ale zamiast tego uszanowała mnie i podążała za mną lepiej niż na to zasługuję.
Kochający mąż
A co z mężczyznami? Co św. Paweł ma im do powiedzenia? Moglibyśmy podsumować obowiązki mężczyzny w małżeństwie w następujący sposób: ,,Mężowie, kochając swoje żony, prowadzą je, poświęcają się i troszczą się o nie, tak jak Chrystus czyni to samo dla Kościoła”.
Zacznijmy jeszcze raz od końca zdania: ,,tak jak Chrystus czyni to samo dla Kościoła”. Motywem miłości jest, no cóż, miłość. Żona ma być poddana swojemu mężowi, ponieważ jest on dla niej w pewien sposób jak Chrystus. Mąż zaś ma kochać swoją żonę z tego samego powodu, ponieważ jest on dla niej pod pewnymi względami jak Chrystus. Mężczyźni, waszym nakazem numer jeden w małżeństwie jest kochać jak Jezus. Jak powiedział 250 lat temu prezbiteriański pastor i ojciec, założyciel Stanów Zjednoczonych, John Witherspoon: ,,Jeśli wyższosć i autorytet są dane mężczyźnie, powinny być sprawowane z taką łagodnością i miłością, aby uczynić z tego stan tak wielkiej równości, jak to tylko możliwe”.
Czasownik kochać, podobnie jak czasownik poddawać, oznacza dawanie czegoś, a nie branie. Żona nie manipuluje ani nie żąda miłości od swojego męża. Mąż w sposób szczodry i bezwarunkowy okazuje miłość swojej żonie. W obu poleceniach – poddania się i kochania – nacisk położony jest na to, co dajemy, a nie na to, co dostajemy. Problem z wieloma książkami o małżeństwie polega na tym, że koncentrują się one na tym, co musimy uzyskać z małżeństwa, zamiast mówić nam, co w małżeństwie musimy dać. Czytałem chrześcijańskie książki o małżeństwie, które nie robią niczego poza odwoływaniem się do własnego interesu człowieka. Dają nam wspaniały wgląd w to, jak być kochanym, jak nasze potrzeby mogą być zaspokojone, jak nasze zbiorniki miłości mogą być wypełnione. Choć te książki mogą zawierać sporo dobrych, zdroworozsądkowych spostrzeżeń, ich podstawowa filozofia brzmi: ,,coś za coś”. Jest to mentalność kochania po to, aby być kochanym. Ale Jezus mówi: ,,Jeśli kochalibyście tylko tych, którzy was kochają, jaką nagrodę mieć będziecie? Przecież celnicy czynią podobnie” (Mt 5:46). Chrześcijańskie podejście do małżeństwa skupia się nie tyle na ,,jego potrzebach, jej potrzebach”, co ,,jego możliwości oddawania czci Chrystusowi, jej możliwości oddawania czci Chrystusowi”. Żona poddaje się mężowi niczym Panu, a mąż miłuje ją, jak Chrystus miłuje Kościół.
Miłość w prawdziwym życiu
A zatem, jeszcze raz, jak to wygląda? Użyłem wcześniej trzech czasowników, aby opisać dobrowolną miłość: prowadzić, poświęcać i troszczyć się. Pozwólcie, że ponownie zwrócę się bezpośrednio z każdym z tych słów do mężczyzn. Mężowie, prowadźcie swoje żony. Pamiętam, jak John Piper niejednokrotnie mówił, że to mąż powinien być tym, który najczęściej mówi: ,,Zróbmy coś”. Ta prosta rada na zawsze mi utkwiła w pamięci. ,,Kochanie, chodźmy na spacer”. ,,Pomódlmy się razem”. ,,Przygotujmy dzieci do spania”. Przejmijcie inicjatywę, mężczyźni. Nie chodzi o podejmowanie każdej decyzji czy przekonanie, że słuchanie żony jest oznaką słabości. Ponownie, John Witherspoon dobrze to ujął: ,,Dlatego pozwalam sobie przyjść w sukurs potulnym mężom, tym, którzy proszą o radę i w większości przypadków postępują zgodnie ze wskazaniami swoich żon, ponieważ są one naprawdę lepsze niż jakiekolwiek inne, które mogliby dać sami sobie”. Dobrzy liderzy czasami podążają za innymi, a wnikliwi naśladowcy czasami otrzymują możliwość przewodzenia. W postawie ,,zróbmy coś” chodzi o postawę mężczyzny, jego zapał do snucia planów, podejmowania ryzyka i pełnego zaangażowania w relację małżeńską. Jest to szczególnie prawdziwe, gdy chodzi o przywództwo duchowe. Chrześcijańscy mężowie mogą być agresywni, lub asertywni, gdy chodzi o zarabianie pieniędzy, rozwiązywanie problemów w pracy czy realizowanie swoich pasji, ale jeśli chodzi o pełne miłości przywództwo w domu, zbyt często są pantoflarzami. Nie biorą żadnej odpowiedzialności za duchowy dobrobyt swoich domowników. A jednak Bóg obarcza właśnie mężczyzn odpowiedzialnością za duchowe dobro i ich żon. ,,Mężowie, miłujcie żony, tak jak i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, żeby go uświęcić przez oczyszczenie obmyciem wodą, któremu towarzyszy Słowo, żeby postawić przy sobie Kościół chwalebny, bez skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, aby był święty i nieskalany” (Ef 5:25-27). Jestem odpowiedzialny za świętość mojej żony. Małżeństwo Trishy ze mną powinno być narzędziem budowania, oczyszczania i uświęcania.
Bycie duchowym przywódcą oznacza podejmowanie inicjatywy w celu naprawy zerwanej więzi, gdy została ona uszkodzona. Jeśli Chrystus kocha Kościół, swoją krnąbrną oblubienicę, i nieustannie odwodzi ją od duchowego cudzołóstwa, o ile bardziej należy odwodzić swoją żonę od nieporozumień, w których tak czy siak w połowie przypadków to wy nie macie racji?
W każdym przypadku sprzeniewierzenie będzie po stronie Kościoła. Natomiast nic nigdy nie będzie w pełni winą żony. Mężowie powinni wykonać pierwszy krok w kierunku pojednania, gdy małżeństwo ostygło z powodu zranień i rozczarowań.
Poświęcenie męża
Mężowie, poświęćcie się dla swoich żon. Być może najważniejsze w waszym małżeństwie jest to, że rozumiecie doktrynę zadośćuczynienia. Jezus umarł za Kościół. Wasze przywództwo jako męża jest przywództwem pełnym poświęcenia. To może oznaczać drobnostki: wczesny powrót do domu, opieka nad dziećmi, radosne uczestnictwo w czymś, co lubi żona, przeoczenie jakiegoś wybryku, załatwienie spraw, naprawienie czegoś, sprzątanie domu. Kochanie żony może jednak również pociągać za sobą większe poświęcenia. Być może będziesz musiał zrezygnować ze wspinaczki w drabinie korporacyjnej, aby być przyzwoitym mężem. Możesz być wezwany do porzucenia swoich nadziei i marzeń, aby opiekować się żoną, gdy zachoruje lub dozna uszczerbku na zdrowiu. Możesz poświęcić posiadanie dużego domu lub mieszkania w najlepszej okolicy i żyć skromniej, po to aby twoja żona mogła zostać w domu z dziećmi. Jan Chryzostom miał rację, gdy napominał mężów, by oddali swoje życie za żony: ,,Choćby trzeba było oddać za nią życie, dać się rozerwać na części, choćby cokolwiek innego znieść, nie wahaj się! A jeśli nawet to przecierpisz, dotychczas jeszcze nie uczyniłeś nic równego temu, co uczynił Chrystus.”
Wreszcie, mężowie, troszczcie się o swoje żony. Tak też mężowie powinni miłować swoje żony jak swoje ciało (Ef 5:28). Ona nie jest tylko twoją partnerką. Ona jest twoją drugą połówką, twoim własnym ciałem i kością. Tak jak nie nadużywasz swojego ciała; regenerujesz je, chronisz i odżywiasz, pielęgnuj swoją żonę i dbaj o nią. ,,Mężowie, miłujcie żony i nie sprawiajcie im przykrości” (Kol 3:19). Zamiast potraktować swoją żonę surowo, równie dobrze mógłbyś sam się uderzyć w twarz. ,,Kto nie miłuje swojej żony – pisze Kalwin – jest potworem”. Zadbaj o jej potrzeby żywieniowe, odzieżowe i potrzebę bezpieczeństwa. Nie ma prawa, które mówi, że żona nie może zarabiać więcej niż mąż, ale istnieje polecenie dla mężów, aby karmić swoje żony i dbać o nie. Twoja żona powinna czuć się bezpiecznie dzięki twojej opiece i ochronie. Jak napisał Edgar Rice Burroughs w Tarzanie wśród małp, tytułowy bohater, kiedy zobaczył Jane Porter, czuł, że: ,,ona była stworzona do tego, by ją chronić, a jego przeznaczenie stanowiło jej ochroną”.
Takie odczucia wydadzą się dziś wielu osobom osobliwe, jeśli jawnie seksistowskie. Ale są gorsze rzeczy niż mężczyźni czujący w głębi siebie, że kobiety powinny być chronione, a nie wykorzystywane, bronione, a nie poniżane, a także traktowane ze szczególnym szacunkiem, a nie obojętnością. Mary Eberstadt twierdzi, że rewolucja seksualna – z jej leseferystycznym podejściem do seksu i naleganiem, żeby mężczyźni i kobiety byli tacy sami, jeśli chodzi o seks – sprawiła, że kobiety stały się bezbronne i sfrustrowane. ,,Wściekła, swawolna, wyuzdana retoryka feminizmu obiecuje kobietom to, czego wiele z nich nie może znaleźć gdzie indziej: ochronę”. Kobiety bardziej niż kiedykolwiek muszą wiedzieć, że mężczyźni będą je traktować według innych zasad i będą zabiegać o ich dobro ponad swoje własne.
Może jest coś słusznego w tych wszystkich rycerskich opowieściach o mężczyźnie walczącym o honor kobiety, broniącym jej do samego końca, traktującym ją jak królową. W książce A Return to Modesty [powrót do skromności] żydowska autorka Wendy Shalit komentuje osobliwe zasady etykiety przeszłości – zasady takie jak ,,mężczyzna zawsze otwiera drzwi kobiecie”, ,,mężczyzna wstaje gdy kobieta wchodzi do pokoju”, ,,jeśli kobieta upuści rękawiczkę na ulicy, na pewno ją podniesiesz” lub ,,nigdy nie ścigaj się z kobietą, młodą czy starą, o wolne miejsce”. Shalit przyznaje, że ,,można z pewnością skrytykować te zasady jako seksistowskie, i wielu to zrobiło”. Ale kontynuuje: ,,Prosty fakt jest taki, że mężczyzna, który przestrzegał wszystkich powyższych zasad, był mężczyzną, który traktował kobietę z szacunkiem, mężczyzną, który nie jest zdolny do bycia chamem”. Kobiety nie miały być traktowane jak mężczyźni, miały być traktowane inaczej – jak kobiety. W związku z tym ,,w dawnym ujęciu, jeśli nie byłeś delikatny wobec kobiet, nie byłeś prawdziwym mężczyzną”.
Jeśli mężczyźni w ogóle powinni traktować kobiety ze szczególną troską i życzliwością, to o ileż bardziej dotyczy to naszych własnych żon. D.L. Moody zauważył kiedyś: ,,Gdybym chciał się dowiedzieć czy ktoś jest chrześcijaninem, nie pytałbym jego pastora. Poszedłbym i zapytał jego żonę. Jeśli mężczyzna nie traktuje dobrze swojej żony, nie chcę słuchać, jak mówi o chrześcijaństwie”. Czy gdyby twoja żona widniała w twym chrześcijańskim życiorysie jako osoba, do której można zgłosić się po referencje, czy miałbyś spokojne sumienie? Odrzuć wszystkie emocje i uniesienia, które nasza kultura błędnie przedstawia jako miłość. Czy twoja żona mogłaby spojrzeć ci w oczy i powiedzieć z całą szczerością i czułością: ,,Kochanie, kochasz mnie tak jak Chrystus miłuje Kościół?”
Fragment pochodzi z książki Kobiety i mężczyźni w Kościele.