
Fragment pochodzi z książki Ratunek – R.C. Sproul
W sercu biblijnego przesłania o zbawieniu tkwi jeszcze jedna koncepcja, którą współcześnie zwykło się pomijać. Zbawienie należy do Pana. Żaden człowiek nie ma wystarczających środków, władzy, pieniędzy ani zasług, aby sam się zbawić. Moc potrzebna do naszego ocalenia nie tkwi w nas – musi podchodzić od Boga. Zbawienie należy do Pana, ponieważ tylko On może go dokonać.
,,Czy jesteś zbawiony?”. To najważniejsze pytanie, przed którym staje każdy człowiek
Czytając jednak w Piśmie Świętym, że Bóg nas zbawia, że zbawienie należy do Pana, zapominamy, że jest ono także zbawieniem od Pana. Od czego potrzebujemy zbawienia? Potrzebujemy zbawienia od Boga – nie od kamieni nerkowych, huraganów lub porażek wojskowych. Każdy człowiek potrzebuje zbawienia od Boga. Ostatnią osobą, którą nieskruszony grzesznik chciałby spotkać po drugiej stronie grobu, jest Bóg. Chwała Ewangelii tkwi natomiast w tym, że Ten, od którego potrzebujemy zbawienia, jest Tym samym, który nas zbawia. Zbawiając, Bóg zbawia nas od samego siebie.
Dzień gniewu
Biada tym, którzy nie będą mieli Zbawiciela w dniu gniewu. Według Biblii niewierzący w tym dniu będą wołali do gór, żeby na nich padły, i do pagórków, żeby ich przykryły (zob. Obj 6:15-17). Ludzie będą szukali schronienia w przyrodzie, wołając: ,,Osłoń mnie! Bądź mi tarczą!”. Tylko jedna tarcza jednak może ochronić przed nadchodzącym gniewem. Jest nią okrycie sprawiedliwością Chrystusa. Kiedy pokładamy wiarę w Jezusie, Bóg przykrywa nas Jego szatą, a szaty sprawiedliwości Chrystusa nigdy nie są przedmiotem Bożego gniewu. Ten, kto ucieka się do Jezusa, żyje z Bogiem w pokoju i nie zostanie potępiony.
Jego oburzenie zamiast nas pochłonęło Jezusa
,,Czy jesteś zbawiony?”. To najważniejsze pytanie, przed którym staje każdy człowiek.
Kiedy nawet przez chwilę pomyślimy o niczym niepowstrzymanym gniewie Bożym, drżymy w duszy. Gdy zastanowimy się nad tym, że zasłużyliśmy na pochłonięcie przez Jego oburzenie, i uświadomimy sobie, że Jego oburzenie zamiast nas pochłonęło Jezusa, kiedy uprzytomnimy sobie powagę sytuacji, będziemy w stanie docenić wielkość zbawienia, którym nas obdarzył. Jakże my ujdziemy, jeśli zaniedbamy tak wielkie zbawienie?
Rozbity obraz siebie
Fakt, że idea zbawienia od Boga nas dziwi, odsłania dwa kluczowe braki w naszym pojmowaniu. Nie rozumiemy, kim jest Bóg i kim jesteśmy my. Nie doceniamy Boga i przeceniamy siebie. Na tym polegał bolesne odkrycie Izajasza, który stanął wobec objawienia Bożej świętości. Podczas tego spotkania prorok po raz pierwszy w życiu pojął, kim jest Bóg i kim jest on sam. Przeklął siebie słowami: ,,Biada mi! Już zginąłem; jestem bowiem człowiekiem o nieczystych wargach i mieszkam wśród ludu o nieczystych wargach, a moje oczy widziały Króla, Pana zastępów” (Iz 6:5).
Odkrycie Izajasza rozbiło jego obraz siebie. Ukazana mu wizja Boga sprawiła, że rozsypał się na kawałki. Jego doświadczenie nie jest odosobnionym przypadkiem w zapisie biblijnym. Wydaje się, że każda osoba spotykająca żywego Boga nagle traci nad sobą kontrolę i przeżywa gwałtowny kryzys tożsamości. Jego ego rozpada się na drobne części.
Powaga grzechu
Najlepszy obraz siebie, jaki możemy mieć, to ten prawdziwy. Z Biblii jasno wynika, że mamy wartość jako stworzenia uczynione na Boży obraz. Uznajemy świętość ludzkiego życia, ponieważ wszyscy jesteśmy stworzeni na obraz Boga. Obraz ten jednak został zaburzony i zbezczeszczony przez grzech. Tak długo, jak lekceważymy powagę grzechu, nie odczuwamy bojaźni Bożej. Jesteśmy zadowoleni z tego, jak sobie radzimy, łudząc się, że nasze postępowanie jest wystarczająco dobre, by zadowolić świętego Boga. Młody dostojnik, który przyszedł do Jezusa, zachowywał się podobnie (Łk 18:18-23). Kiedy Jezus powiedział mu, żeby przestrzegał Dziesięciu przykazań, młodzieniec odparł: ,,Tego wszystkiego przestrzegałem od młodości” (Łk 18:21).
Jeśli żyjemy według prawa, umrzemy według prawa”
Jezus mógł tedy odpowiedzieć: ,,Chyba cię nie było, kiedy wygłaszałem Kazanie na Górze i wyjaśniłem, na czym naprawdę polega prawo. Gdybyś rozumiał je tak, jak je przedstawiłem, wiedziałbyś, że nie wypełniłeś żadnego przykazania, od kiedy wstałeś dzisiaj z łóżka”. Jezus jednak tego nie zrobił – zamiast powiedzieć młodzieńcowi, że wcale nie przestrzegał prawa, pokazał mu to. W pewnym sensie skonfrontował go z pierwszym przykazaniem o nieoddawaniu czci innym bogom. polecił mu, żeby sprzedał swoje posiadłości i oddął wszystko ubogim. Dostojnik odszedł smutny, bo miał duży majątek. Nie zdał sprawdzianu pierwszego przykazania.
Jak wielu ,,młodych dostojników” mamy dziś w Kościele! Całe masy ludzi czują się bezpiecznie, sądząc, że zmierzają do nieba, ponieważ wydaje im się, że przestrzegają Dekalogu. Nie rozumieją, że na podstawie uczynków prawa nie zostanie usprawiedliwione żadne ciało (zob. Ga 2:16). Jeśli sądzimy, że znajdziemy się w niebie dzięki przestrzeganiu prawa, ulegamy najgorszym z możliwych złudzeń. Jeśli żyjemy według prawa, umrzemy według prawa.