Czasy niewiary – J.C. Ryle

Epoka sceptycyzmu

Przyszło nam żyć w epoce powszechnej niewiary, sceptycyzmu i, muszę niestety dodać, niewierności. Być może nigdy jeszcze od czasów Celsusa, Porfiriusza i Juliana prawda religii objawionej nie była tak otwarcie i bezczelnie atakowana i nigdy atak ten nie był przypuszczany tak bałamutnie i przekonująco. Osobliwie do naszych dni pasują słowa napisane w roku 1739 przez biskupa Butlera: ,,Wiele osób przyjmuje dziś za coś oczywistego i nieulegającego wątpliwości, że chrześcijaństwo nie jest nawet uprawnionym przedmiotem badań i że wedle naszej obecnej wiedzy jest ono całkowitą fikcją. Stosownie do tego poglądu traktuje je się tak, jakby wszyscy rozsądni ludzie nie mieli co do tego najmniejszych wątpliwości i jakby pozostawało już tylko kpić z niego i wyszydzać je, niejako w odwecie za to, że tak długo zaburzało ono przyjemności świata” (Butler, Analogy, Introduction). Często zadaję sobie pytanie, co powiedziałby biskup Butler, gdyby żył teraz. 

We wszelkiego rodzaju przeglądach, magazynach, gazetach, na wykładach, w rozprawach, a niekiedy nawet w kazaniach zastępy bystrych autorów nieustannie wydają wojnę samym podstawom chrześcijaństwa. Twierdzi się śmiało, że ich krytykę potwierdza rozum, nauka, geologia, antropologia, współczesne odkrycia i wolna myśl. Wciąż mówi się nam, że żaden człowiek wykształcony nie może naprawdę wierzyć w religię nadprzyrodzoną, w pełne natchnienie Biblii czy możliwość cudów. Takie starożytne doktryny jak nauka o Trójcy Świętej, o bóstwie Chrystusa, o osobowym charakterze Ducha Świętego, o przebłaganiu, o zobowiązaniu do święcenia dni świętych, o konieczności i skuteczności modlitwy, o istnieniu diabła czy o realności przyszłej kary są spokojnie odkładane do lamusa jako bezużyteczne starocie lub pogardliwie wyrzucane za burtę jak zbędny balast! Wszystko to robione jest tak inteligentnie, z taką pozorną szczerością i swobodą i z taką wiarą w nieograniczone możliwości i w szlachetność natury ludzkiej, że rzesze niestałych chrześcijan dają się ponieść tym zgubnym nurtom, chwiejąc się w wierze lub całkowicie od niej odchodząc.

Plaga niewiary

Pojawienie się tej plagi niewiary nie powinno nas zaskakiwać ani przez chwilę. Jest to tylko stary wróg w nowym przebraniu i stara choroba w nowej postaci. Od dni upadku Adama i Ewy diabeł nigdy nie przestawał kusić ludzi, by nie wierzyli w Boga, mówiąc im pośrednio lub wprost: ,,Choć nie będziecie wierzyć, nie umrzecie”.  Zwłaszcza w naszych czasach widzimy, jak potwierdzają się słowa Pisma Świętego, zapowiadające obfity plon niewiary: ,,Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?”; ,,Ludzi źli i zwodziciele coraz bardziej będą brnąć w zło, błądząc i innych wprowadzając w błąd”; ,,W ostatecznych dniach przyjdą szydercy” (Łk 18:8; 2 Tm 3:13; 2 P 3:3). Tu, w Anglii, sceptycyzm jest naturalną reakcją na papizm i zabobon, zapowiadaną i oczekiwaną przez mądrych ludzi. Właśnie tego wychylenia wahadła w przeciwną stronę spodziewało się wielu wnikliwych badaczy natury ludzkiej i oto teraz nadeszło. 

Jednak mówiąc, byście nie byli zaskoczeni szerzeniem się sceptycyzmu w naszych czasach, muszę was zarazem ostrzec, byście nie byli nim wstrząśnięci i nie dali się odwieść od stałości w wierze. Nie ma żadnych realnych powodów do wszczynania alarmu. Arka Boga nie jest zagrożona, choć wydają się nią szarpać woły. Chrześcijaństwo przetrwało ataki Hume’a, Hobbesa i Tindala, Collinsa i Woolstona, Bolingbroke’a i Chubba, Woltera, Payne’a i Holyoake’a. Ludzie ci robili swego czasu wiele hałasu, strasząc nieutwierdzonych i słabych; nie wywarli jednak większego wpływu niż owi próżni turyści, którzy wydrapują swoje imiona na wielkiej piramidzie w Egipcie.

Uderzająca nowość wielu dzisiejszych zastrzeżeń wobec objawienia niewątpliwie sprawia, że wydają się one być bardziej ważkie, niż są w rzeczywistości. Z tego jednak, że nie jesteśmy w stanie rozsupłać pewnych węzłów, nie wynika, że nie da się ich rozwiązać, a to, że nie potrafimy przejrzeć lub wytłumaczyćtej czy innej wspaniałej trudności, nie oznacza, że nie da sięjej wyjaśnić. Jeśli nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć sceptykowi, zadowolmy się oczekiwaniem na więcej światła; nigdy jednak nie porzucajmy wielkiej zasady. W religii, podobnie jak w przypadku wielu zagadnień naukowych, ,,najtrafniejszym stanowiskiem filozoficznym”, jak powiedział Faraday, ,,jest roztropne zawieszenie sądu”. Ten, kto wierzy, nie musi się spieszyć: może sobie pozwolić na oczekiwanie. 

Trzy fakty

Gdy już sceptycy i niewierzący powiedzą wszystko, co mają do powiedzenia, pamiętajmy o trzech ważnych faktach, których oni nigdy nie byli w stanie wyjaśnić ani wytłumaczyć i jestem przekonany, że nigdy nie zdołają tego uczynić. Są to bardzo proste fakty, które może pojąć każdy. 

(a) Pierwszym faktem jest sam Jezus Chrystus. Jeśli chrześcijaństwo jest czysto ludzkim wymysłem, a Biblia nie jest od Boga, to jak niewierzący wyjaśnią Jezusa Chrystusa? Jego historyczności nie mogą zakwestionować. Jak się to zatem stało, że bez przemocy ani przekupstwa, bez oręża ani pieniędzy wywarł on na świat tak wielki, niepodważalny wpływ? Kim był? Czym był? Skąd przybył? Jak to możliwe, że od początku czasów ani przed nim, ani po nim nigdy nie było nikogo podobnego? Nie umieją tego wyjaśnić. Wyjaśnia to bowiem jedynie wieka, fundamentalna zasada religii objawionej: że Jezus Chrystus jest Bogiem, a jego Ewangelia jest w pełni prawdziwa.

(b) Drugim faktem jest sama Biblia. Jeśli chrześcijaństwo jest czysto ludzkim wymysłem, a autorytet Biblii nie przewyższa autorytetu innych nienatchnionych dzieł, to jak to możliwe, że księga ta jest tym, czym jest? Jak to możliwe, że księga spisana przez garstkę Żydów w odległym krańcu ziemi, w dawnych czasach i bez uzgodnień pomiędzy autorami, spisana przez członków narodu, który w porównaniu z Grekami i Rzymianami nie ma dokonań w dziedzinie literatury – jak to możliwe, że księga ta jest absolutnie wyjątkowa, że nie ma niczego, co mogłoby się z nią równać, czy to pod względem wzniosłego ujęcia Boga, prawdziwości poglądów o człowieku, powagi myśli, wspaniałości doktryny czy czystości moralnej? Jak niewierzący wytłumaczy treść tej księgi, tak głębokiej, tak prostej, tak mądrej i tak wolnej od wszelkich ułomności? W oparciu o przyjmowane przez siebie zasady nie jest w stanie wyjaśnić ani jej istnienia, ani natury. Może to uczynić jedynie ktoś, kto uznaje Biblię za księgę nadprzyrodzoną, pochodzącą od Boga. 

(c) Trzecim faktem jest wpływ, jaki chrześcijaństwo wywarło na świat. Jeśli chrześcijaństwo jest czysto ludzkim wymysłem, a nie nadprzyrodzonym objawieniem od Boga, to jak to się stało, że dokonało ono tak pełnej przemiany rodzaju ludzkiego? Wszystkim ludziom wykształconym znana jest różnica moralna pomiędzy stanem świata, nim chrześcijaństwo pojawiło się i zapuściło korzenie, i jego stanem w późniejszym okresie. Stany te różnią się od siebie jak noc i dzień, jak królestwo niebieskie i królestwo diabła. Proszę teraz czytelników, by spojrzeli na mapę świata i porównywali kraje, których mieszkańcy są chrześcijanami, z krajami zamieszkiwanymi przez niechrześcijan; nie ulega wątpliwości, że kraje te różnią się od siebie jak światło i ciemność, jak czerń i biel. Jak ktokolwiek z niedowiarków wyjaśni to w oparciu o swoje zasady? Nie zdoła tego zrobić. Możemy to uczynić jedynie my, którzy wierzymy, że chrześcijaństwo pochodzi od Boga i jest jedyną boską religią na świecie.

Gdy kusi was, by niepokoić się postępami niedowiarstwa, spójrzcie na te trzy fakty, o których wspomniałem, i odrzućcie wszelkie lęki. Zajmijcie wasze stanowiska śmiało za murami obronnymi tych trzech faktów, a bezpiecznie pokonacie wszelkie wysiłki dzisiejszych sceptyków. Bywa, że często zasypują was setkami pytań, na które nie umiecie odpowiedzieć, i konstruują przemyślane problematy inspirowane rozmaitymi lekturami, wysuwając argumenty, których nie potraficie odeprzeć, mówiąc o geologii, o pochodzeniu człowieka czy o wieku świata. Konfunduje Was i drażnią dzikimi spekulacjami i teoriami, których fałszywości w danej chwili nie jesteście w stanie dowieść, choć czujecie, że są fałszywe. Zachowajcie jednak spokój i nie obawiajcie się. Pamiętajcie o trzech faktach, które wymieniłem, i śmiało przeciwstawcie się sceptykom, piętnując ich błędy. Trudności chrześcijaństwa są niewątpliwie wielkie; jednak, wierzcie mi, są one niczym w zestawieniu z TRUDNOŚCIAMI NIEWIARY.

Fragment pochodzi z książki Świętość.

Dodaj komentarz