Podwójna predestynacja?

,,Straszne zrządzenie”

Gdy tylko poruszamy temat predestynacji czy wybrania, natychmiast rodzi się pytanie: czy predestynacja jest pojedyncza, czy podwójna? Zazwyczaj za tym pytaniem kryje się dość kiepsko zawoalowana wątpliwość odnośnie do infra- i supralapsarianizmu. Jako że jest to kwestia nieco owiana tajemnicą, nie będziemy się nią tu zajmować. Głębszym problemem jest pytanie o związek między odrzuceniem a wybraniem. Potępienie to rewers wybrania – jego ciemna strona, rodząca wiele obaw. To właśnie doktryna odrzucenia (reprobacji) zasłużyła sobie na miano ,,strasznego zrządzenia”. Czym innym jest głosić łaskawe Boże przeznaczenie do wybrania, czymś zupełnie innym – odwieczny Boży dekret o potępieniu pewnych nieszczęśników. 

Pojedyncza predestynacja?

Część zwolenników predestynacji opowiada się za pojedynczą predestynacją. Utrzymują oni, że choć niektórzy ludzie zostali przeznaczeni do wybrania, nikt nie został przeznaczony do potępienia czy odrzucenia. Bóg wybiera tych, których nieodwołalnie zbawi, całej reszcie natomiast daje szansę na zbawienie. Upewnia się co do tego, że przy Jego szczególnej pomocy – niektórzy ludzie zostaną na pewno zbawieni, natomiast całej reszcie ludzkości pozostawia otwartą drogę do zbawienia. Pozytywnie odpowiadając na Ewangelię, mogą oni niejako stać się wybrani. 

Stanowisko to opiera się raczej na sentymentach niż na logice czy egzegezie. Rzuca się tu w oczy następująca oczywistość: jeśli niektórzy są wybrani, a niektórzy nie, wówczas predestynacja ma dwie strony. Nie wystarczy mówić o Jakubie, należy również przyjrzeć się Ezawowi. Predestynacja (przeznaczenie) – o ile nie jest powszechna, czy to w postaci powszechnego wybrania, czy powszechnego potępienia – musi być w pewnym sensie podwójna. 

Doktryna równej sprawczości

Biorąc pod uwagę, że Biblia naucza zarówno o wybraniu, jak i o partykularyzmie, nie da się uniknąć tematu podwójnej predestynacji. Pytanie zatem nie brzmi, czy, ale w jaki sposób predestynacja jest podwójna. W tej sprawie wykształciły się różne stanowiska. Jedno z nich jest tak przerażające, że wielu wzdraga się na samą myśl o podwójnej predestynacji.

Ów straszny pogląd zwiemy równą sprawczością, a zbudowany jest on w symetrycznej wizji predestynacji. Dostrzega on symetrię między dziełem Boga w wybraniu oraz w odrzuceniu; dąży do idealnej równowagi między nimi. Bóg ingeruje w życie wybranych, wzbudzając wiarę w ich sercach, i dokładnie tak samo ingeruje w serca odrzuconych, budząc w nich niewiarę. Wnioskuje się o tym z tych fragmentów Biblii, w których mowa jest o Bogu zatwardzającym serca ludzkie.

,,Antykalwinizm”

Klasyczna teologia reformowana odrzuca doktrynę równej sprawczości, którą niektórzy nazywają doktryną ,,hiperkalwinizmu”. Ja sam wolę nazywać ją ,,subkalwinizmem” albo – jeszcze precyzyjniej – ,,antykalwinizmem”. Choć kalwinizm bez wątpienia trzyma się swego rodzaju podwójnej predestynacji, nie przyjmuje doktryny równej sprawczości.

Stanowisko reformowane czyni istotne rozróżnienie między Bożym dekretem pozytywnym i negatywnym. Bóg zrządza wybranie niektórych (dekret pozytywny) i zrządza odrzucenie innych (dekret negatywny). Różnica między dekretem pozytywnym a negatywnym nie dotyczy wyniku (choć wyniku (choć wynik w rzeczy samej jest pozytywny lub negatywny), ale sposobu, w jaki Bóg realizuje Swe zrządzenia w dziejach świata.

Dekret pozytywny mówi o aktywnej interwencji Boga w życie wybranych, celem wzbudzenia w nich wiary. Dekret negatywny nawiązuje nie do kształtowania w sercach odrzuconych niewiary, ale do pominięcia ich i odmówienia im odradzającej łaski.

Kalwin komentuje to następująco:

Jeśli naprawdę nie wstydzimy się Ewangelii, koniecznie musimy uznać to, co tak otwarcie ona głosi: że Bóg, w Swym odwiecznym upodobaniu (niemającym innej przyczyny niż Jego własny zamysł), wybrał tych, których Sobie upodobał, do zbawienia, odrzucając całą resztę; oraz że tych, których obdarzył tymże błogosławieństwem darmowego usynowienia, tych też oświeca Duchem Świętym, podczas gdy pozostałych, z własnej woli trwających w niewierze, pozostawia bez światła wiary w całkowitej ciemności.

W rozumieniu Kalwina i innych reformatorów Bóg pomija odrzuconych, pozostawiając ich samych sobie. Nie przymusza ich do grzechu, nie pomnaża zła gnieżdżącego się w ich sercach. Pozostawia ich samych sobie – ich własnym wyborom i pragnieniom, w których zawsze decydują się oni odrzucić Ewangelię. 

W jaki sposób Bóg zbawia…?

Pamiętam, jak na pytanie o predestynację rektor pewnego prezbiteriańskiego seminarium teologicznego odpowiedział: ,,Nie wierzę w predestynację, ponieważ nie wierzę, aby Bóg na siłę wprowadzał wyrywających się i szarpiących ludzi do Swojego królestwa, jednocześnie odmawiając dostępu tym, którzy szczerze pragną się w nim znaleźć”. Zaskoczyła mnie ta wypowiedź, nie tylko dlatego że rekto ten publicznie wyparł się wiary w predestynację, tym samym rażąco naruszając przysięgę złożoną podczas ordynacji w Kościele prezbiteriańskim, lecz także dlatego, że ujawniła ona istotny bląd w rozumieniu doktryny, z którą powinien był być dobrze zaznajomiony.

Teologia reformowana nie uczy, że Bóg wprowadza do królestwa wybranych, którzy ,,wyrywają się i szarpią, wbrew ich woli”. Naucza, że Bóg działa w sercach wybranych tak, aby z chęcią i radością przyszli do Chrystusa. Przychodzą do Chrystusa, ponieważ tego chcą. Chcą tego, ponieważ Bóg wlał w ich serca pragnienie Chrystusa. Podobnie i potępieni – szczerze nie chcą przyjąć Chrystusa. Nie noszą w sobie żadnego pragnienia Chrystusa i uciekają przed Nim. 

Tabela ukazuje różnice pomiędzy kalwinizmem ortodoksyjnym i tak zwanym hiperkalwizmem. Jej układ pozwala dostrzec pozytywno-negatywny schemat kalwinizmu, w myśl którego Bóg aktywnie działa w życiu i w sercu wybranych, jednocześnie pomijając potępionych (pozostawiając ich w ich naturalnym stanie.) Należy pamiętać, że zrządzając wybranie, Bóg bierze pod uwagę całą ludzkość w stanie upadłości. Decyduje się odkupić pewnych ludzi spośród upadłych, a reszę – pozostawić w stanie upadku. Wkracza w życie wybranych, powstrzymując się od tego w życiu odrzuconych. Jedna grupa otrzymuje miłosierdzie, druga – sprawiedliwość.

…A w jaki potępia?

Pojęcie ,,sprawiedliwość” obejmuje wszystko, co wiąże się z prawością. Pojęcie ,,nie-sprawiedliwość” obejmuje z kolei wszystko, czego nie obejmuje pojęcie sprawiedliwości: czyli nie-sprawiedliwość, która narusza sprawiedliwość i jest złem; oraz miłosierdzie, które nie narusza sprawiedliwośći i nie jest złem. Bóg okazuje Swoje miłosierdzie (nie-sprawiedliwość) niektórym, a resztę pozostawia w rękach Swojej sprawiedliwości. Nikt nie zostaje potraktowany niesprawiedliwie. Nikt nie może oskarżyć Boga o niesprawiedliwość.

Gdy czytamy słowa św. Pawła o Bogu, który umiłował Jakuba i znienawidził Ezawa (Rz 9:13), nie należy owej Bożej ,,nienawiści” równać z ludzką nienawiścią. Boża nienawiść jest święte (zob. Ps 139:22). Boża nienawiść nigdy nie jest nikczemna. Wstrzymuje jedynie Bożą przychylność. Bóg w wyjątkowy sposób stoi ,,za” Swoimi wybranymi, okazująć im Swoją miłość. Odwraca natomiast Swoją twarz od ludzi nikczemnych, którzy nie są odbiorcami Jego szczególnej łaski. Ci, którym okazuje On Swą ,,pełną zadowolenia miłość”, otrzymują od Niego miłosierdzie. Ci, którym okazuje ,,nienawiść”, otrzymują od Niego sprawiedliwość. Nikt nie zostaje potraktowany niesprawiedliwie. 

Jaki z tego wniosek?

Taki, że wybranie, o którym czytamy w Biblii, jest bezwarunkowe. Żadne nieprzewidziane zachowanie wybranych nie przyczyni się do uznania ich za wybranych i stanie się podstawą ich wybrania. Warunki zbawienia czy usprawiedliwienia w rzeczy samej spełnia sam wierzący, ale tylko dlatego, że Bóg w Swojej łasce spełnia te warunki w jego imieniu. Kalwin podsumowuje to następująco:

,,Choć są one nie do obalenia, wielu polemizuje jednak z wyłożonymi przez nas stanowiskami, a w szczególności – z danym darmo wybraniem wierzących. Polemizują, ponieważ mają w zwyczaju wyobrażać sobie, że Bóg czyni między ludźmi różnicę na podstawie ich zasług, które uprzednio przewiduje, i usynawia tych jedynie, tórzy – zgodnie z uprzednią Jego wiedzą – nie okażą się niegodni Jego łaski. Skazuje zaś na zagładę tych, których dyspozycję uznaje za podatną na nikczemność i niegodziwość. Polemiści owi, zaciągając zasłonę przedwiedzy nie tylko czynią wybranie niezrozumiałym, ale i pozornie nadają mu zupełnie inne pochodzenie.”

Treść zaczerpnięta z książki Teologia Reformowana

Dodaj komentarz