Kościół czy kościołowi?
Słowa wyznania wiary ,,Wierzę w Kościół” odnoszą się nie tylko do Kościoła widzialnego, o którym teraz mamy mówić, ale też do wszystkich wybrańców Bożych, także tych, którzy już pomarli. Słowo wierzyć występuje tu dlatego, że często bardzo trudno odróżnić na pierwszy rzut oka dzieci Boże od tych, którzy nie należą do tego, co święte, to jest profanów. Odróżnić święte owieczki od dzikich zwierząt.
Zauważmy, że zwrot ,,Wierzę w Kościół” zastąpił, nie wiedzieć czemu, wcześniejszy, bez przyimka, Wierzę Kościołowi. Przyznaję, że to dziś forma bardziej rozpowszechniona i niegdyś też popierana, choćby w credo nicejsko-konstantynopolitańskim. Jednak wielu dawnych Ojców bez oporu pisało ,,Wierzę Kościołowi” zamiast ,,Wierzę w Kościół„. Na przykład św. Augustyn, a także autor traktatu o Symbolu zwany Cyprianem nie tylko tak piszą, ale twierdzą, że dodawanie przyimka jest niesłuszne. Wyjaśniają swój punkt widzenia nawet całkiem logicznie: mówimy, że wierzymy w Boga, ponieważ oddajemy Mu się całym sercem jako jedynemu, prawdziwemu Bogu i tylko na nim polegamy. A tego samego nie można powiedzieć o Kościele, o odpuszczeniu grzechów ani o zmartwychwstaniu ciał. Nie chcę się tu spierać o słowa, ale ogólnie lepiej zawsze wyrażać się jasno i nie używać dwuznacznych określeń, wywołujących zbędne nieporozumienia.
Katolickość kościoła
Pamiętajmy wreszcie, że diabeł robi, co tylko może, by zniszczyć łaskę Chrystusową, że wszyscy wrogowie Boga zmawiają się i dążą do tego zaciekle. Ale to przecież łaska niezniszczalna, bo krew Chrystusa nie będzie zmarnowana i musi przynieść owoce. Trzeba więc brać pod uwagę Boży wybór i wewnętrzne powołanie, skoro Pan zna tych, którzy należą do Niego i mając taką pieczęć, różnią się od potępionych, jak mówi św. Paweł (2 Tm 2:19).
Ale ponieważ wiernych jest zaledwie garstka, wzgardzona pośród rzeszy ludzi niczym kilka ziaren w słomie na klepisku, Panu Bogu trzeba zostawić przywilej rozpoznawania swojego Kościoła, którego fundamentem jest Jego odwieczny wybór.
Nie wystarczy nam sama myśl, że Bóg ma swoich wybrańców; musimy jeszcze zrozumieć, że jedność Kościoła polega na przekonaniu, że przystaliśmy do niego prawdziwie. Nie możemy mieć bowiem żadnej nadziei na przyszłe dziedzictwo, jeśli nie połączymy się z innymi członkami pod wodzą Głowy, którą jest Chrystus.
Kościół nazywany jest ,,katolickim” albo ,,powszechnym” dlatego, że nie sposób podzielić go na części bez rozrywania Jezusa Chrystusa, a to wszak niemożliwe. Wybrańcy Boży są bowiem tak złączeni z Chrystusem i tak od Niego zależni, jak poszczególne części ludzkiego ciała są zależne od głowy.
Wszyscy oni stanowią jedność, żyją tą samą wiarą, nadzieją i miłością z Ducha Bożego, są powołani nie tylko do tego samego dziedzictwa, lecz także do uczestniczenia w chwale Boga i Jezusa Chrystusa.
Choć wszędzie dookoła widać straszne spustoszenia, jak gdyby już nic nie zostało z Kościoła, bądźmy pewni, że śmierć Chrystusa wydaje owoce i że Bóg cudownym sposobem zachowuje Kościół jakby w ukryciu, o czym usłyszał Eliasz: ,,Zachowałem sobie w Izraelu siedem tysięcy, których kolana nie zginały się przed Baalem” (1 Krl 19:18).
Obcowanie świętych
Słowa Symbolu Apostolskiego o świętych obcowaniu odnoszą się także po części do Kościoła widzialnego, aby każdy z nas wiedział, jak podtrzymywać braterskie więzi ze wszystkimi dziećmi Bożymi, jak szanować należną Kościołowi władzę i w ogóle jak postępować jako owieczki tego samego stada. W tym celu właśnie dodano ,,communio sanctorum„. Słowa te, choć pomijane przez dawnych Ojców, nie powinny być lekceważone, ponieważ doskonale wyrażają to, czym jest Kościół. Mówią jak gdyby, że święci pozostają w takim związku z Chrystusem, iż przekazują sobie wzajemnie dary otrzymane od Boga.
Jednak ta wspólnota nie likwiduje różnorodności łask, gdyż widzimy, że Duch Święty rozdaje swe dary na rozmaite sposoby. Zachowane także być muszą porządek społeczny i prawo każdego do swojej własności, aby ludzie mogli żyć w pokoju i aby każdy był panem tego, co posiada.
Tę wspólnotę należy rozumieć tak, jak ją opisał św. Łukasz, gdzie ,,mnóstwo wierzących miało jedno serce i jedną duszę” (Dz 4:32). Także św. Paweł nakłania Efezjan do jedności, mówiąc: ,,Jedno jest ciało i jeden Duch, jak też zostaliście powołani w jednej nadziei waszego powołania” (Ef 4:4).
Nie może być bowiem tak, żeby ludzi głęboko przekonanych o tym, że Bóg jest ich wspólnym Ojcem, a Chrystus ich wspólną Głową, nie łączyła braterska miłość, rodząca wspólnotę ku wzajemnej korzyści.
Korzyści z wiary w Kościół
Trzeba i warto wiedzieć, jakie korzyści czerpiemy z wiary w Kościół i z przekonania, że doń należymy. Oto na czym opieramy niezachwianą pewność zbawienia, choćby cały świat zachwiał się w posadach:
- Po pierwsze, fundamentem naszego zbawienia jest wybór Boga, tak pewny jak Jego wieczna opatrzność;
- Po wtóre, gwarantuje je Chrystus, niepodzielny i niedopuszczający, by wierni oddalili się od Niego lub byli rozdarci między sobą;
- Ponadto, trwając w Kościele, jesteśmy pewni, że znamy prawdę;
- Jest w końcu obietnica, że ,,na górze Syjon będzie wybawienie”, że Bóg będzie zawsze w Jerozolimie i nigdy jej nie opuści (Jl 2:32; Ab 1:17; Ps 46:4-5). A komunia z Kościołem ma moc zapewniającą nam wspólnotę z Bogiem.
,,Komunia” świętych
Już samo słowo ,,komunia” stanowi wielką pociechę: wiemy wprawdzie, że wszystkie łaski, którymi Bóg obdarza swoich członków, należą do nas, lecz on umacnia jeszcze naszą nadzieję. A prócz tego dla zachowania jedności z tym Kościołem wcale nie musimy widzieć go na własne oczy ani dotykać własną ręką. Raczej potrzebna jest wiara, że istnieje w nas, nawet bardziej jako niewidzialny niż wówczas, gdy go wyraźnie widzimy.
Ta wiara jest równie wartościowa, kiedy uznaje Kościół, którego rozum nie potrafi ogarnąć. Nie mamy nakazu odróżniania wybranych od potępionych (to nie należy do nas, tylko do Boga), ale musimy mieć w sercu przekonanie, że do szczególnego dziedzictwa Bożego są wyznaczeni wszyscy, których miłosierdzie Boga Ojca i moc Ducha Świętego doprowadziły do uczestnicwa w Chrystusie, i o ile jesteśmy pośród nich, jesteśmy dziedzicami tej łaski.
Fragment pochodzi z książki Podstawy religii chrześcijańskiej. Tom III (Księga 4) – Jan Kalwin



