
Powody rezygnacji z posiadania dzieci wykraczają poza kwestie osobistej wygody, dotykają bowiem także kwestii teologicznych. Istnieje szansa, że nasze przyszłe dzieci nie należą do wybranych i są skazane na wieczne potępienie. Czy takie ryzyko nie jest wystarczającym argumentem przemawiającym za nieposiadaniem potomstwa przez chrześcijańskie pary? Nie, to ryzyko nie jest tak wysokie, a to z przynajmniej pięciu powodów.
1. Boże wezwanie do posłuszeństwa nie opiera się na ignorancji wobec tej kwestii
Dając nam to polecenie Bóg wiedział dobrze, że nastąpi upadek przez grzech. “Wiedział, że upadek ten przyniesie przemijanie, cierpienie, nędzę, dramaty w relacjach, i katastrofy. Nic go nie zaskoczyło”. Nie zmieniło to jednak Jego nakazu, podobnie nie zmienia go kwestia wybrania. „Bóg ustanowił doktrynę wybrania i nakazał nam mieć dzieci”. Dał to polecenie w pełnej świadomości upadku i wybrania.
2. Możemy Mu zaufać.
Bóg jest nieskończenie mądry i dobry. ,,Wie, co robi. Ma swoje dobre powody, dla których jednej osobie okazuje miłosierdzie, a inna odchodzi z tego świata w buncie i niewierze. Musimy być bardzo ostrożni w naszym sposobie myślenia, aby nie uznać dróg Bożych za głupie, niemądre lub okrutne”.
3. Powołanie do rodzicielstwa jest ważne i wielkie oraz święte
Nawet jeśli niesie za sobą ból i niepewność. „Całe to ryzyko i smutek, które się z nim wiążą, są częścią tego wielkiego, świętego, cennego i godnego uznania powołania i Bożych zamysłów”.
4. Boży plan objawienia swej chwały i radości w wybranych pozostaje niepełny.
Powrót Chrystusa na ziemię opóźnia się już od dwóch tysięcy lat, tak by ,,wszyscy wierni mogli pokutować, zostać zbawieni i doświadczyć wiecznej radości w obecności Bożej” (zob. 2 P 3:8-9). Dzisiaj wybrani wciąż przychodzą na świat i ich liczba musi się wypełnić. Bóg wyznacza właściwy czas, wiedząc, że „tysiące, a nawet miliony ludzi urodzi się w czasie opóźniania powrotu Chrystusa – tych, którzy nie uwierzą, ale zginą na wieki”.
5. Powtórne przyjście Chrystusa jest opóźniane ze względu na radość wybranych.
Fakt, że wielu ludzi zbuntuje się i odrzuci Jego miłość, nie sprawi jednak, że Bóg postanowi pozbawić wybranych ich wiecznej radości. Taką perspektywę powinni mieć rodzice względem swoich dzieci. ,,Będziemy się modlić, starać się, cierpieć, płakać, a może nawet umrzemy, by Chrystus mógł ukształtować się w naszych dzieciach. Ale nie pozwolimy na to, by ewentualna nędza duchowa niektórych z nich powstrzymała nas przed dążeniem do wiecznej radości w nadziei, która przyświeca wszystkim wybranym”.
Tekst artykułu pochodzi z książki Nieocenzurowany przewodnik po związkach, małżeństwie i rodzicielstwie