Niebiblijne zapraszanie do przyjęcia Ewangelii

Wypełnił się czas i przybliżyło się królestwo Boże: Pokutujcie i wierzcie ewangelii

– Ewangelia św. Marka 1:15

,,Bóg cię kocha i ma dla ciebie wspaniały plan”

Problem związany z niebiblijnym zapraszaniem do przyjęcia Ewangelii widziałem wszędzie. Bez względu na to, czy nazywają się arminianami, czy kalwinistami, wielu kaznodziejów łączy ten sam powierzchowny zwyczaj. Mówią dużo o wielu różnych rzeczach, a następnie, gdy przychodzi czas na to zaproszenie, to zdawać by się mogło, że nagle wszyscy tracą rozum.

Podchodzą do kogoś i mówią: ,,Bóg cię kocha i ma dla ciebie wspaniały plan”. Czy wyobrażasz sobie taką informację wypowiadaną pod adresem współczesnego człowieka?

,,Proszę pana, Bóg pana kocha i ma dla pana wspaniały plan”.

,,Co takiego? Bóg mnie kocha? Cóż” – odpowiada taka osoba, ,,to wspaniale, ponieważ ja siebie również kocham. Ach, to naprawdę cudowne. I Bóg ma dla mnie wspaniały plan? Ja również mam dla swojego życia wspaniały plan. I jeśli Go przyjmę do swojego życia, to będę mógł żyć teraz moim najwspanialszym życiem. To absolutnie cudowne”. 

Ewangelizacja zaczyna się od Bożej natury

To nie jest biblijna ewangelizacja. Pozwól mi zaoferować coś w jej miejsce. Bóg przychodzi do Mojżesza i mówi:

Wtedy przechodził PAN przed nim i wołał: PAN, PAN, Bóg miłosierny i litościwy, nieskory do gniewu, a bogaty w miłosierdzie i prawdę; Zachowujący miłosierdzie nad tysiącami, przebaczający nieprawość, przestępstwo i grzech, lecz nie usprawiedliwiający winnego, nawiedzający nieprawość ojców na synach i na synach ich synów do trzeciego i czwartego pokolenia (Wj 34:6-7).

Jaka była reakcja Mojżesza?

,,Mojżesz więc spiesznie pochylił się do ziemi i oddał pokłon” (Wj 34:8).

Ewangelizacja zaczyna się od Bożej natury. Kim jest Bóg? Czy człowiek może zrozumieć swój grzech, jeśli nie ma standardu, z którym mógłby się porównać? Jeśli nie mówimy ludziom nic poza trywialnymi rzeczami na temat Boga, które łechcą próżność cielesnego umysłu, to czy kiedykolwiek zobaczymy szczerą pokutę i wiarę?

Zatem nie zaczynamy od mówienia: ,,Bóg cię kocha i ma dla ciebie wspaniały plan”. Musimy zacząć od omówienia w pełni tego, kim jest Bóg. I musimy od samego początku mówić takiej osobie, że to może kosztować ją życie (Mt 16:24)!

X

A następnie, po takim początku, wiele osób oferuje płytkie, opisowe pytania: ,,Hej, wiesz, że jesteś grzesznikiem, prawda?”.

To byłoby trochę tak, jakby wiele lat temu, gdy moja mama umierała na raka, przyszedł do niej lekarz i powiedział beztrosko: ,,Barbaro, wiesz o tym, że masz raka, prawda?”.  Traktujemy ludzi tak powierzchownie. Nie ma w tym ciężaru, nie ma powagi. Zamiast tego musimy mówić choremu: ,,Proszę pana, cierpi pan na straszną dolegliwość i czeka pana nadchodzący sąd”.

Ponieważ jeśli ograniczysz się do tego, aby powiedzieć komuś: ,,Proszę pana, czy pan wie, że jest grzesznikiem?”, to nie dotykasz w ogóle ludzkiego serca. Idź i zapytaj się diabła, czy wie, że jest grzesznikiem. Odpowie ci: ,,Tak, pewnie, że jestem. Jestem w tym całkiem dobry, albo całkiem zły, zależy, jak na to spojrzysz. Ale tak – wiem, że jestem grzesznikiem”. 

Pytanie zatem nie brzmi: ,,Czy wiesz, że jesteś grzesznikiem?”. Pytanie ostatecznie musi być sformułowane w następujący sposób: ,,Czy Duch Święty poprzez głoszenie Ewangelii działa w twoim sercu tak mocno, że została w nim wykuta zmiana, tak że teraz nienawidzisz tego, co kiedyś kochałeś, a przed grzechem, którego kiedyś pragnąłeś, teraz chcesz uciekać, tak jakby to był smok?”.

X

Po zadaniu kilku płytkich pytań ktoś może następnie postawić takie pytanie: ,,Czy chciałbyś iść do nieba?”. Właśnie dlatego nie pozwalam, aby moje dzieci chodziły na zajęcia większości szkółek niedzielnych i jeździły na obozy biblijne ewangelicznych Kościołów. Ktoś mający dobre zamiary może po emisji filmu pokazującego życie Jezusa wstać i zapytać: ,,Czy Jezus nie jest wspaniały?”.

,,Tak”, odpowiedzą dzieci.

,,Ilu z was, maluchy, kocha Jezusa?”

,,Ja kocham”.

,,Kto chce przyjąć Jezusa do swojego małego serca?”

,,Ja chcę”. 

A następnie przyjmują chrzest! I później mogą przez jakiś czas żyć w chrześcijański sposób, ponieważ dobrze ich nauczano. Wychowawczyni są w kulturze chrześcijańskiej, albo przynajmniej w kulturze kościelnej. Ale gdy mają już piętnaście lub szesnaście lat i zaczynają manifestować siłę swojej woli, to przecinając więzy zaczynają żyć w sposób niegodziwy. A my zaczynamy za nimi chodzić i powtarzać: ,,Jesteś chrześcijaninem, ale nie żyjesz tak jak chrześcijanin. Wróć do Pana”.

Powinniśmy raczej do nich podejść w bardziej biblijny sposób i powiedzieć: ,,Wyznałeś wiarę w Chrystusa. Poświadczyłeś wiarę w Niego nawet przez chrzest, ale wygląda na to, że odwróciłeś się od Niego. Zbadaj samego siebie. Doświadcz siebie samego. Nie dajesz dowodów na to, że doszło do prawdziwego nawrócenia w twoim życiu!”.

A później, już po studiach, gdy mają dwadzieścia trzy, dwadzieścia cztery, a może trzydzieści lat, wracają do Kościoła aby ,,na nowo oddać swoje życie Chrystusowi”. Reprezentują sobą pseudochrześcijańską moralność. A w ostatnim, wielkim dniu usłyszą te słowa ,,Odstąpcie ode mnie wy, którzy czynicie nieprawość” (Mt 7:23).

X

Możesz powiedzieć: ,,Jesteś taki pełen gniewu, okrutny i nietolerancyjny”. Ale czy nie mam prawa do sprawiedliwego gniewu? Czy okrutne jest mówienie prawdy w miłości? Czy nietolerancyjne jest odzieranie z fałszywej nadziei? Ktoś musi wołać o przebudzenie. Ale my jeszcze nawet nie dotarliśmy do fundamentów. Ach, oby nastało przebudzenie i wzmocniło nasze fundamenty! Czy mając otwarte oczy i uszy, a także Pismo Święte przed nami, nie powinniśmy naprawiać wszystkiego, co wiąże się z zapraszaniem do przyjęcia Ewangelii?

Dlaczego zatem pytamy: ,,Czy chciałbyś iść do nieba?”. Drogi przyjacielu, każdy człowiek o zdrowych zmysłach chciałby iść do jakiegoś rodzaju nieba, ale zazwyczaj nie chce, żeby, gdy już tam dotrze, obecny by tam Bóg! Pytanie musi być sformułowane w następujący sposób: ,,Czy pragniesz Boga? Czy przestałeś nienawidzić Boga? Czy Chrystus stał się dla ciebie cenny? Czy pragniesz Go?”. 

Na tym polega doktryna polityczna. Każdy chce iść do nieba, ale ludzie nienawidzą Boga. Dlatego pytanie nie brzmi: ,,Czy chcesz iść do takiego miejsca, w którym już nie będziesz krzywdzony i dostaniesz wszystko, czego tylko zechcesz?”. Pytanie brzmi: ,,Czy chcesz Boga? Czy Chrystus stał się dla ciebie cenny?”.

Często, aby nakłonić osobę do pomodlenia się modlitwą grzesznika, zadaje się jej pytanie: ,,Czy chciałbyś pójść do nieba?”. ,,Cóż, tak”, brzmi odpowiedź.

,,A zatem, czy chciałbyś pomodlić się ze mną i zaprosić Jezusa do swojego serca?”

X

Proszę. nie zrozum mnie źle. Naprawdę są ludzie, którzy dostępują zbawienia przy pomocy tej metody, ale nie dzieje się to dzięki niej. Dzieje się tak pomimo niej. Musimy raczej pytać ludzi:

,,Proszę pana, czy pragnie pan Chrystusa? Czy widzi pan swój grzech?”.

,,O tak, tak, widzę”. 

,,A zatem, proszę pana, prześledźmy kilka wersetów biblijnych, które mówią o tym, ja wygląda pokuta. Czy Duch poświadcza, że te rzeczy mają miejsce w pana życiu? Czy dostrzega pan swoje zepsucie? Czy wszystko, co pan uprzednio myślał, zaczyna się rozpadać, a pana umysł jest wypełniany nowymi myślami o Bogu, nowymi pragnieniami i nową nadzieją?”

,,Tak, widzę to”. 

,,Proszę pana, to mogą być pierwsze owoce nawrócenia. Proszę teraz całkowicie zawierzyć się Chrystusowi. Zaufaj Mu. Zaufaj Mu!”

X

Kaznodziejo, masz władzę, aby głosić ludziom Ewangelię. Masz autorytet, aby mówić wszystkim, co mają zrobić, aby być zbawieni, i masz autorytet, aby nauczać ludzi biblijnych zasad posiadania pewności zbawienia. Ale nie masz władzy, aby mówić ludziom, że są zbawieni. To dzieło Ducha Świętego Boga!

Ale zamiast tego wielu wielu z tych kaznodziejów przeprowadza ludzi przez następujący rytuał:

,,Czy zaprosiłeś Jezusa do swojego serca?”.

,,Tak”, ktoś odpowiada. 

,,Czy myślisz, że to było szczere?”.

,,Tak”.

,,Czy sądzisz, że On cię zbawił?”.

,,Nie wiem”.

,,Oczywiście, że On cię zbawił”, odpowiada fałszywy nauczyciel, ,,ponieważ byłeś szczery i On obiecał, że jeśli zaprosisz Go, to On przyjdzie. Jesteś zbawiony”. I taki mężczyzna, albo taka kobieta, takie dziecko, wychodzi z kościoła po pięciu minutach rozmowy, ewangelizator idzie na lunch, a ta osoba jest ciągle zgubiona!

X

To niebiblijne zaproszenie i dawanie niebiblijnej pewności zbawienia. Jeśli taka osoba kiedyś zwątpi w swoje zbawienie, to kaznodzieja znowu powtórzy ten sam rytuał od początku, i tak będzie robił za każdym razem. Może znowu zapytać: ,,Czy kiedykolwiek w swoim życiu modliłeś się i zaprosiłeś Jezusa do swojego serca?”.

,,Tak”. 

,,Czy byłeś szczery?”

,,Tak mi się wydaje”. 

,,W takim wypadku twoje obecne wątpliwości to ataki diabelskie”. I jeśli taka osoba żyje bez wzrostu duchowego – nawet w kontekście Kościoła – zdominowana przez cielesność, to nikt nie podaje tego w wątpliwość, nikt nie ma obaw, nie zadaje pytań. 

Winą za taki stan obciążamy brak osobistego uczniostwa i wpisujemy w doktrynę ,,cielesnego chrześcijanina”.

X

Koncepcja ,,cielesnego chrześcijanina” zniszczyła więcej żyć i wysłałą więcej ludzi do piekła, niż jesteś w stanie sobie to wyobrazić. Czy chrześcijanie walczą z grzechem? Tak. Czy chrześcijanin może zgrzeszyć? Oczywiście. Czy chrześcijanin może żyć w ciągłym stanie jako ,,cielesny” przez całe swoje życie, nie przynosząc owocu, i naprawdę być chrześcijaninem?

Absolutnie nie, albowiem w innym wypadku każda obietnica ze Starego Testamentu dotycząca zachowania przymierza Nowego Testamentu zawiodła, a wszystko, co Bóg mówi w Liście do Hebrajczyków, jest kłamstwem (Hbr 12:6)! Drzewa poznaje się po owocu (Łk 6:44). 

Widziałem w życiu wielu kaznodziei, którzy dużo wiedzieli o Bożych rzeczach. A później, gdy przedstawiali przykładową prezentację Ewangelii, raz za razem wpadali w tę samą niebiblijną metodologię.

X

Pozwól, że opowiem ci o jednym z najcenniejszych doświadczeń mojego chrześcijańskiego życia. Głosiłem w Kanadzie, zaledwie trzydzieści kilometrów od Alaski. W tym miasteczku można było spotkać więcej niedźwiedzi grizzly niż ludzi!

To był mały Kościół, składał się zaledwie z piętnastu do dwudziestu osób. Gdy podchodziłem do mównicy, do kościoła wszedł wielki mężczyzna, który liczył sobie może sześćdziesiąt kilka, może siedemdziesiąt lat. Kiedy zacząłem nauczać, spojrzałem na jego twarz i natychmiast postanowiłem porzucić przygotowany temat i zacząć głosić Ewangelię. To była najsmutniejsza istota ludzka, jaką widziałem w swoim życiu. Po prostu głosiłem Ewangelię, a kiedy skończyłem, poszedłem z mównicy prosto do niego. 

Zapytałem: ,,Proszę pana, co się stało? Co pana tak zasmuca?”. Nigdy wcześniej nie widziałem, żeby ktoś był tak zdołowany i smutny. Wyciągnął szarą kopertę. Pokazał mi zdjęcie rentgenowskie, którego nie potrafiłem odczytać.

Wyjaśnił: ,,Wróciłem właśnie od lekarza. Powiedział mi, że zostały mi trzy tygodnie życia”. To właśnie mi powiedział. A następnie dodał: ,,Całe życie pracuję na tej samej farmie bydła. Można tam się dostać tylko wodolotem albo konno przez góry. Nigdy nie byłem w kościele. Nigdy nie czytałem Biblii. Wierzę, że Bóg istnieje, i kiedyś słyszałem, jak ktoś mówił o jakimś gościu o imieniu Jezus. Nigdy się niczego w życiu nie bałem – a teraz jestem przerażony”. Powiedziałem: ,,Proszę pana, czy zrozumiał pan dzisiejsze przesłanie, Ewangelię?”. Odpowiedział: ,,Tak”.

Co w takiej sytuacji zrobiłaby większość kaznodziejów? Co mogliby powiedzieć? ,,Cóż, czy chciałbyś zaprosić Jezusa do swojego serca?” .

Zapytałem: ,,Proszę pana, zrozumiał to pan?”.

Odpowiedział: ,,Tak, zrozumiałem, ale czy to wszystko? Dziecko by to zrozumiało. Czy to już wszystko, żebym to zrozumiał, pomodlił się albo…?”

Co w takiej sytuacji zrobiłaby większość kaznodziejów? Co mogliby powiedzieć? ,,Cóż, czy chciałabyś zaprosić Jezusa do swojego serca?”.

Zapytałem: ,,Proszę pana, zrozumiał to pan?”. 

Odpowiedział: ,,Tak, zrozumiałem, ale czy to wszystko? Dziecko by to zrozumiało. Czy to już wszystko, żebym to zrozumiał, pomodlił się albo…?”. 

Powiedziałem mu: ,,Proszę pana, za trzy tygodnie ma pan umrzeć. Ja jutro wyjeżdżam. Odwołam mój lot i zostanę tutaj, spędzimy jakiś czas, badając Pismo Święte, modląc się i wołając do Boga, aż pan się nawróci, albo pan umrze i pójdzie do piekła”. 

I tak zrobiliśmy.

X

Zacząłem od Starego Testamentu, później przeszliśmy do Nowego Testamentu. Czytałem raz za razem i znowu, i znowu każdy wers Pisma Świętego mówiący o obietnicach Bożych dotyczących zbawienia, czytałem Ewangelię Jana 3:16, modliłem się jakiś czas, wołałem do Boga, zadawałem temu człowiekowi pytania dotyczące zbawienia, pokuty, wiary, pewności – pracowałem do czasu, aż Chrystus był w nim ukształtowany. 

Aż wreszcie, na sam koniec tego wieczoru, byliśmy po prostu wyczerpani. Nie było przełamania, nie zdarzyło się nic. I powiedziałem: ,,Proszę pana, pomódlmy się”. I pomodliliśmy się. A wówczas powiedziałem: ,,Proszę pana, proszę przeczytać Ewangelię Jana 3:16 jeszcze raz”.

Odpowiedział: ,,Przeczytaliśmy ją już milion razy”.

Powiedziałem: ,,Wiem, ale to jedna z największych obietnic zbawienia. Proszę przeczytać jeszcze raz”. 

I nigdy tego nie zapomnę. Trzymał na kolanach moją Biblię tymi swoimi wielkimi łapskami i powiedział: ,,OK”. I w chwili gdy czytał słowa ,,Tak bowiem Bóg umiłował świat, że dał..”, nagle się zatrzymał. A po chwili wymamrotał: ,,Jestem zbawiony”. I zaraz wykrzyknął: ,,Jestem zbawiony!”. Bracie Paul, moje grzechy zostały odpuszczone! Mam życie wieczne! Jestem zbawiony!”.

Zapytałem: ,,Skąd wiesz?”.

Odpowiedział: ,,Jak to? Czy nigdy wcześniej nie czytałeś tego wersetu?”. 

Co się stało? Działanie Ducha Bożego zamiast ludzkich sztuczek.

X

Co?! Kończysz nauczać i chcesz iść coś zjeść? Nie, gdy kończy się nauczanie, zaczyna się prawdziwa praca! Zaczyna się praca z ludzkimi duszami. Ludzie mogą wychodzić do przodu, aby otrzymać słowo od kogoś, kto nie powinien tego robić. I po pięciu minutach rozmowy dostają tekst modlitwy grzesznika, którym mają się pomodlić, i kartę do podpisania. A następnie szybko przekazują tę kartę pastorowi, a pastor mówi: ,,Chciałbym wam przedstawić nowe dziecko Boże. Powitajcie je w Bożej rodzinie”. Jak ktoś może śmieć w ten sposób pogrywać ze zbawieniem!

W rzeczywistości należałoby przedstawić taką osobę w następujący sposób: ,,Ten człowiek dokonał dzisiaj wieczorem wyznania wiary w Jezusa Chrystus. Mając wzgląd na bojaźń Pańską i miłość do ludzkich dusz, będziemy teraz pracować z nim, aby upewnić się, że Chrystus naprawdę został w nim ukształtowany, że naprawdę zrozumiał, czym są biblijna pokuta i wiara, a także wspaniała pewność zbawienia i radość w Duchu Świętym. To właśnie zamierzamy zrobić”. 




Dodaj komentarz